Dziecko w sieci: realne zagrożenia, o których nie wiedzą nawet zaawansowani rodzice. Przewodnik bezpieczeństwa na 2026
Dzieci w sieci narażone są na coraz więcej zagrożeń, a klasyczne ataki przestępców są już dawno niemodne. Dzisiaj zagrożenia nie przychodzą w postaci topornych wirusów czy wiadomości e-mail o spadku czekającym w jakimś odległym kraju. Stały się wysoce personalizowane, mają podłoże psychologiczne, a ich natura jest tak złożona, że nawet odnajdujący się w internecie rodzice mają problem. Wraz z ekspertami ESET przygotowaliśmy poradnik jak zwiększyć bezpieczeństwo dzieci w 2026 r.

Kupujesz dziecku smartfon, uczysz je zasad korzystania z niego, wpajasz mu zasady bezpieczeństwa. Następnie instalujesz aplikację do kontroli rodzicielskiej, blokujesz programy, które uważasz za niebezpieczne, ustawiasz limity korzystania z urządzenia i instalujesz program antywirusowy. Czujesz, że masz wszystko pod kontrolą, że twoje dziecko jest bezpieczne w sieci. Nic bardziej mylnego, bo myślisz utartymi schematami. Sam się na tym łapałem, a przecież korzystam z internetu już tak długo, że we własnym mniemaniu wiem wszystko o zagrożeniach w sieci. Tymczasem pierwsze pojawiają się już na samym początku wejścia dziecka w świat online.
Dane dzieci są atrakcyjne dla cyberprzestępców
Współczesne dziecko korzysta z kilku/kilkunastu kont w aplikacjach - od tak niewinnych jak chmura do zdjęć, komunikatory czy dziennik elektroniczny, po bardziej wyspecjalizowane konta do gier czy platform edukacyjnych. Zanim dziecko skończy podstawówkę, to już posiada kilkanaście kont połączonych z usługami sieciowymi. Dzieci nie przywiązują wagi do haseł, do weryfikacji dwuetapowej, a to błąd, bo ich dane są atrakcyjne dla cyberprzestępców.
W przeciwieństwie do danych dorosłych dziecięce konta są rzadziej monitorowane pod kątem nadużyć, a nieuprawniony dostęp może być przez długi czas nieujawniony. Informacje pozyskane teraz mogą zostać wykorzystane dopiero za kilka lat i przez ten okres nikt nie domyśla się, że doszło do wycieku. Statystyki potwierdzają niepokojący trend. Amerykańska Federalna Komisja Handlu (FTC) wskazuje, że w latach 2021–2024 liczba przypadków kradzieży tożsamości dzieci wzrosła o 40 proc.
Problemem nie są pojedyncze dane, ale ich kumulacja. Dla przestępców nawet pozornie nieistotne informacje – jak nick w grze, adres e-mail czy szkoła – mogą być elementami większego profilu wykorzystywanego w atakach socjotechnicznych. Dane dzieci pozostają “przydatne” dla przestępców przez długi czas. To oznacza, że informacje zebrane dziś mogą zostać wykorzystane dopiero za kilka lat, kiedy ofiara nie będzie już pamiętała, gdzie i w jakim zakresie udostępniała swoje dane – mówi nam Kamil Sadkowski, analityk cyberbezpieczeństwa ESET.
Kradzież tożsamości dzieci nie zawsze ma wymiar finansowy, często wykorzystywana jest do innych celów. Skutki mogą być długofalowe i mogą obejmować m.in:
- zakładanie fałszywych profili w mediach społecznościowych i podszywanie się pod dziecko,
- próby wyłudzeń finansowych przy wykorzystaniu skradzionej tożsamości,
- nieautoryzowany dostęp do kont szkolnych i innych usług online.
Po czym poznać, że mogło dojść do przejęcia danych lub konta? Dziecko może doświadczyć problemów z logowaniem, nieautoryzowanych zakupów, znikających przedmiotów w grach, a także może dowiedzieć się od znajomych o podejrzanych wiadomościach wysyłanych z profilu dziecka.
Wakacje to złote żniwa dla zbieraczy danych
Dzieci spędzają więcej czasu online, zakładają nowe konta, grają w nowe gry, a także częściej komunikują się z nieznajomymi osobami. Przesyłają zdjęcie z wakacji, chwalą się aktywnością w grach czy też korzystają z mediów społecznościowych, za pomocą których informują o swoich zainteresowaniach, miejscach w których przebywali, czy o znajomych. Te aktywności to kopalnia danych, które mogą zostać przejęte przez cyberprzestępców.
Rozwój sztucznej inteligencji sprawił, że w dzisiejszych czasach łatwiej jest przygotować wiarygodne oszustwo, którego ofiarą padną dzieci. Fałszywe wiadomości przesyłane dzieciom są często obrabiane w narzędziach AI, dzięki czemu brzmią naturalnie i niewinnie.
Jak ograniczyć ryzyko związane z ochroną danych?
- Regularnie przeprowadzaj audyt kont dziecka. Sprawdź jakie aplikacje posiada, usuwaj nieaktywne, razem z dezaktywacją konta.
- Włącz uwierzytelnianie dwuskładnikowe wszędzie tam, gdzie jest to możliwe.
- Regularnie sprawdzaj ustawienia prywatności w grach i aplikacjach, tak żeby ograniczyć widoczność profilu dziecka dla obcych osób
- Rozmawiaj z dzieckiem o tym jak działają oszustwa internetowe, uczulaj na zagrożenia i wytłumacz jak należy postępować podczas korzystania z sieci.
- Minimalizuj ilość udostępnianych danych. Zanim dziecko założy konto, warto sprawdzić jakich danych wymaga aplikacja i ograniczyć ich ilość do minimum. W większości aplikacji nie musisz podawać miejsca zamieszkania czy innych danych identyfikacyjnych.
Kolejnym zagrożeniem jest sztuczna inteligencja. Musisz ją wytłumaczyć dziecku
Upowszechnienie się sztucznej inteligencji na zawsze zmieniło sposób korzystania z internetu. Widzę to po swoim dziecku, które zamiast wyszukiwać informacji w przeglądarce, woli pytać jednego z asystentów i traktować go jako wyrocznię. Według NASK aż 70 proc. nastolatków korzysta z AI, a co dziesiąty robi to codziennie. Obok pomocy w nauce sztuczna inteligencja zaczyna pełnić funkcję doradców, zwłaszcza w tematach, o których dzieci nie chcą rozmawiać z rodzicami. I tu pojawia się problem. Sztuczna inteligencja to nie tylko pomoc, ale również realne zagrożenia.
Blisko co piąty nastolatek szuka porad w codziennych sprawach, ponad 10 proc. porusza tematy, których nie poruszają z dorosłymi. Blisko jedna trzecia dzieci woli rozmawiać z AI niż z drugim człowiekiem. To poważny problem, który wymyka się rodzicom.
Rodzice czy opiekunowie nie mogą zakładać, że wszyscy dostawcy platform AI stosują skuteczne zabezpieczenia dostosowane do wieku dzieci. Nawet jeśli ochrona istnieje, jej egzekwowanie bywa niespójne, a sama technologia rozwija się szybciej niż regulacje prawne - mówi Kamil Sadkowski, analityk cyberzagrożeń ESET.
Zapytacie, a jakie jest ryzyko związane z AI? Dzieci nie rozwijają relacji z drugim człowiekiem, co wpływa na ich rozwój emocjonalny i społeczny. Budowanie relacji z chatbotem odbywa się kosztem rówieśników. Nasi podopieczni nie mają również odpowiedniego krytycyzmu. Algorytmy AI są tak zbudowane, że potakują rozmówcy, wpisują się w jego oczekiwania. To poważny problem, bo potrafią wzmocnić niepożądane stany, np. zaburzenia odżywiania. Dochodzi do pewnego dysonansu - rodzice mówią jedno, AI co innego, a dziecko podświadomie kieruje się w stronę tego, kto się z nim zgadza.
Osobną kwestią jest prywatność, która wbrew pozorom nie jest całkowita. Zapytania wpisane w chatbota często są zatrzymywane w pamięci, co może być niebezpieczne w przypadku przechwycenia haseł. Sztuczna inteligencja potrafi również przekazywać zmyślone zdarzenia i cytaty jako prawdę objawioną. Młodzi ludzie mają problem z rozpoznaniem dezinformacji. Nie można zapomnieć również o tym, że dzieci mogą uzyskać dostęp do niebezpiecznych i szkodliwych treści:
Modele językowe, generując treści przekazywane przez boty, posiadają odpowiednie filtry, które mają zapobiegać m.in. ekspozycji użytkownika na niektóre treści. W praktyce, mechanizmy te nie są w pełni skuteczne. Dzieci, zwłaszcza te biegłe technicznie, mogą stosować tzw. „jailbreaking”, czyli specyficzne komendy omijające zabezpieczenia, aby uzyskać dostęp do treści brutalnych lub o charakterze seksualnym. Innym ryzykiem jest dezinformacja lub halucynacje, często przedstawione w sposób niezwykle przekonujący. Dla dziecka może to oznaczać podejmowanie błędnych i potencjalnie szkodliwych decyzji np. w kwestiach związanych ze zdrowiem - dodaje Kamil Sadkowski, analityk cyberzagrożeń ESET.
Jak rozpoznać, że coś się dzieje? Musicie zwrócić uwagę na kilka kwestii:
- Wycofanie się z życia rodzinnego i niechęć do spędzania czasu z przyjaciółmi.
- Lęk lub niepokój pojawiający się, kiedy dziecko nie ma dostępu do bota.
- Personifikacja: Mówienie o chatbocie tak, jakby był żywą osobą.
- Powtarzanie dezinformacji jako sprawdzonych faktów.
- Szukanie porad medycznych/psychologicznych u AI zamiast u dorosłych.
Te sygnały powinny was zaniepokoić jako rodziców, bo niosą za sobą ryzyko tego, że dziecko ma problem z oddzieleniem rzeczywistości od treści wygenerowanych przez AI.
Co robić, żeby ustrzec dziecko przed niebezpieczeństwami związanymi z AI?
Może zabrzmi to banalnie, ale trzeba rozmawiać. Nie zmienicie świata i nie sprawicie, że dzieci przestaną korzystać ze sztucznej inteligencji, bo to nierealne. Rozmowa z dzieckiem pomoże mu odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Przy czym pamiętajcie, że do rozmowy trzeba się przygotować, żeby mieć argumenty, a nie emocje, bo inaczej dziecko się nie posłucha.
- Wyjaśnij dziecku, jaka jest rola chatbota, jakie ma ograniczenia i że nie ma uczuć, duszy i emocji.
- Naucz dziecko weryfikować informacje podawane mu przez AI i zwróć uwagę, że to narzędzie może się mylić.
- Ustal limity korzystania i wprowadź kontrolę rodzicielską.
- Naucz dziecko, że botom nie powinno się podawać danych osobowych, haseł itd., bo wiąże się z ryzykiem wycieku danych.
Bezpieczeństwo dzieci w sieci zależy od nas
To rodzice stoją na pierwszej linii frontu i to oni muszą przekazać dzieciom najważniejsze zasady korzystania z internetu. Na pewno mówiliście swoim dzieciom o niebezpiecznych treściach, o tym, żeby nie odwiedzać niektórych stron, ale to właśnie zagrożenia wymienione w artykule są pomijane, bo nie są wyrażone wprost.
A jak poprawić bezpieczeństwo dzieci w sieci? Rozmowy to jedno, ale warto też zainstalować dodatkowe oprogramowanie, które proaktywnie będzie bronić je przed zagrożeniami. Przykładem takiego typu rozwiązania jest ESET, którego pakiet rozwiązuje potencjalne problemy. A na stronie ESET znajdziecie szereg porad dla rodziców jak rozmawiać z dziećmi, żeby uczulić je na kwestie bezpieczeństwa.
Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r. Pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.