Kupił garść bursztynów. W jednym znalazł prawdziwy skarb
Niepozorna bryła ze straganu w Stegnie okazała się prawdziwą kapsułą czasu. W środku zachował się owad żyjący w Europie około 42-45 mln lat temu.

Robert Fallaszek nie jest przypadkowym turystą, który pierwszy raz przyłożył bursztyn do lampy. Od lat zbiera inkluzje, samodzielnie szlifuje i poleruje bryłki oraz ogląda zachowane wewnątrz organizmy. Muchówki w bursztynie bałtyckim są czymś stosunkowo częstym. Przy oglądaniu kolejnych okazów zaczynają się więc powtarzać podobne kształty. Tym razem było inaczej.
Owad uwięziony w bursztynie wyglądał na przedstawiciela rodziny Diopsidae. Fallaszek skontaktował się z prof. Wiesławem Krzemińskim, entomologiem z Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN w Krakowie. Badacz potwierdził, że w żywicy rzeczywiście zachowała się muchówka z tej niezwykłej rodziny.
Jej znak rozpoznawczy trudno pomylić z czymkolwiek innym. Oczy znajdują się na bocznych wyrostkach głowy – szypułkach ocznych. U części dzisiejszych przedstawicieli rodziny głowa wygląda przez to trochę tak, jakby ktoś rozciągnął ją na boki i dopiero na jej końcach przykleił oczy. Właśnie z tego powodu po angielsku nazywa się je stalk-eyed flies, czyli dosłownie muchami o oczach na szypułkach.
Ten owad pamięta Europę, której już nie ma
Znaleziona w bursztynie muchówka żyła mniej więcej 42-45 mln lat temu, w eocenie. Europa wyglądała wtedy zupełnie inaczej. Klimat był znacznie cieplejszy, a ogromne obszary kontynentu porastały lasy, które nie przypominały dzisiejszych nadbałtyckich borów. Obecność Diopsidae dobrze pasuje do takiego obrazu, ponieważ zdecydowana większość współczesnych przedstawicieli tej rodziny występuje w ciepłych rejonach świata, szczególnie w Afryce i Azji.
Owad miał wyjątkowego pecha i dla nas ogromne szczęście. Wpadł do świeżej żywicy, został w niej uwięziony, a ta przez miliony lat przeszła proces prowadzący do powstania bursztynu.
Sam bursztyn bałtycki powstał co najmniej około 40 mln lat temu. Żywica była transportowana wraz z osadami, wielokrotnie przemieszczana przez wodę i ostatecznie trafiła w rejony, z których dziś wydobywamy lub wyławiamy bursztyn nad Bałtykiem. W Stegnie można więc dziś kupić kawałek materiału, wewnątrz którego znajduje się fragment ekosystemu starszy o dziesiątki milionów lat od Morza Bałtyckiego w jego obecnej postaci.
Najdziwniejsze są te oczy
Diopsidae są szczególnie interesujące dla biologów ewolucyjnych właśnie ze względu na swoją głowę. U współczesnych gatunków długość szypułek ocznych może różnić się między samcami i samicami, a w części gatunków stała się elementem doboru płciowego. Samice preferują samce z szerzej rozstawionymi oczami, więc ewolucja przez kolejne pokolenia potrafiła doprowadzić tę cechę do naprawdę absurdalnych proporcji.
Skamieniałości z bursztynu pokazują, że historia tej niezwykłej anatomii jest bardzo stara. Opisywane wcześniej okazy Diopsidae z bursztynu bałtyckiego pozwalały badać początki dymorfizmu płciowego w tej grupie już w eocenie. Literatura naukowa zna m.in. wymarły rodzaj Prosphyracephala, reprezentowany przez okazy zachowane właśnie w bursztynie.
Przeczytaj także:
Na razie nowego owada ze Stegny nie należy jednak na siłę przypisywać do konkretnego gatunku. O tym mają zdecydować dokładniejsze badania. Wiadomo, że należy do Diopsidae i reprezentuje wymarłą formę. Prof. Krzemiński w rozmowie z PAP podkreśla, jak rzadko podobne okazy trafiają do jego rąk. W ciągu ponad 30 lat pracy z inkluzjami bursztynowymi widział 5 takich egzemplarzy, z czego 3 znajdują się w kolekcji krakowskiego instytutu. Nowy bursztyn również tam pozostanie, ponieważ znalazca przekazał go PAN do badań.
*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI
Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.