Polacy stworzyli siatkę niewidkę dla wojska. Czołg zniknie z radarów i kamer
Na współczesnym polu walki samo schowanie czołgu za drzewami już nie wystarcza. Drony wyposażone w kamery termowizyjne, radary, satelity i systemy wykorzystujące sztuczną inteligencję potrafią wykrywać obiekty, które jeszcze niedawno pozostawały niewidoczne. Dlatego Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej we Wrocławiu razem z firmą Miranda opracował nową wersję polskiego pokrycia maskującego Berberys.

Berberys nie jest nowym rozwiązaniem. tak zwane wielozakresowe pokrycia maskujące tego typu są wykorzystywane przez Wojsko Polskie od kilkudziesięciu lat. Ich zadaniem jest ograniczenie możliwości wykrycia ludzi i sprzętu przez przeciwnika, niezależnie od tego, czy prowadzi on obserwację wzrokową, wykorzystuje noktowizję, termowizję czy urządzenia radarowe.
Drugą generację Berberysa produkuje dla polskiej armii Miranda, należąca do grupy Lubawa, we współpracy z Wojskowym Instytutem Techniki Inżynieryjnej. Powstają także specjalne odmiany zimowe oraz rozwiązania przeznaczone do maskowania elementów systemu Patriot wykorzystywanego w programie Wisła.
Teraz konstruktorzy pokazali trzecią generację pokrycia. Berberys 3.0 został zaprojektowany przede wszystkim z myślą o tym, że współczesne armie dysponują znacznie większą liczbą sensorów niż jeszcze kilkanaście lat temu.

Nowoczesne pole walki nasycone jest czujnikami i rejestratorami. Drony czy satelity dysponują coraz dokładniejszymi sensorami, wspieranymi analizą AI, coraz lepszą nokto- i termowizją, a armie używają coraz dokładniejszych systemów radarowych. Rozwiązania maskujące muszą więc ciągle odpowiadać na te wyzwania. Dlatego opracowaliśmy nową wersję Berberysa - mówi serwisowi Polska Zbrojna Krzysztof Bogdanowicz, zastępca dyrektora Wojskowego Instytutu Techniki Inżynieryjnej.
To oznacza, że maskowanie musi działać jednocześnie w kilku różnych zakresach promieniowania. Człowiek może nie dostrzec zamaskowanego pojazdu, podczas gdy kamera termowizyjna nadal będzie w stanie wychwycić jego sygnaturę cieplną. Z kolei obiekt niewidoczny w podczerwieni może zostać zauważony przez radar. Berberys ma ograniczać te różnice.
Dwie warstwy, kilka rodzajów maskowania
Podobnie jak obecnie wykorzystywana wersja, Berberys 3.0 składa się z dwóch podstawowych warstw. Warstwa nośna odpowiada przede wszystkim za ograniczenie możliwości wykrycia obiektu w zakresie termalnym i radarowym. Zewnętrzna warstwa ma natomiast za zadanie dopasować pokrycie do otoczenia w zakresie widzialnym oraz ograniczyć jego wykrycie przez urządzenia noktowizyjne.
Na tym jednak podobieństwa się kończą. Jedną z największych zmian jest konstrukcja samej siatki.
Największa wersja Berberysa 3.0 ma ponad 20 na 12 m. Dla porównania, starsza odmiana ma 15 na 12 m. Nowa siatka nie jest przy tym zwykłym prostokątem. Została podzielona na trzy moduły: sześciokąt oraz dwa romby, które można ze sobą łączyć w różnych konfiguracjach.
Ma to znaczenie praktyczne. Maskowanie musi być dopasowane nie tylko do wielkości pojazdu, lecz także do terenu, w którym znajduje się jednostka. Inaczej będzie wyglądało ukrycie czołgu w lesie, inaczej baterii artyleryjskiej na otwartym terenie, a jeszcze inaczej stanowiska dowodzenia.
Modułowa konstrukcja pozwala lepiej dopasować pokrycie do konkretnego zadania. Berberys może być wykorzystywany do maskowania sprzętu wojskowego, elementów fortyfikacji, stanowisk ogniowych i obserwacyjnych, punktów pilotowania bezzałogowców czy stanowisk dowodzenia.
Pokrycie może służyć również do dezinformacji przeciwnika. Jeżeli obiekt znajdujący się pod siatką jest trudny do wykrycia, podobne konstrukcje można wykorzystać do stworzenia pozorowanych stanowisk i imitacji obecności sprzętu wojskowego.
Siatka ma ukrywać sprzęt, ale nie ograniczać widoczności żołnierzy
Dobrze zaprojektowane maskowanie nie może być jedynie barierą zasłaniającą człowieka lub pojazd. Żołnierze znajdujący się pod Berberysem nadal muszą obserwować teren i reagować na sytuację.
Dlatego konstrukcja została opracowana tak, aby z wnętrza pokrycia można było obserwować otoczenie. Jednocześnie nowa wersja jest lżejsza od starszego rozwiązania, co powinno ułatwić jej transport, rozkładanie i zwijanie.
To istotne w sytuacji, gdy jednostka musi często zmieniać stanowisko. Współczesne rozpoznanie sprawia bowiem, że pozostawanie długo w jednym miejscu zwiększa ryzyko wykrycia i ataku.
Sztuczna inteligencja stawia przed kamuflażem nowe wymagania
Jedną z najciekawszych zmian w Berberysie 3.0 jest sposób zaprojektowania wzoru maskującego.
Klasyczny kamuflaż opiera się przede wszystkim na dużych plamach kolorów, które mają sprawić, że człowiek lub pojazd przestanie wyróżniać się na tle otoczenia. Problem w tym, że współczesne algorytmy analizy obrazu potrafią szukać nawet niewielkich różnic między obserwowanym obiektem a jego otoczeniem.
Konstruktorzy WITI zastosowali więc wzór złożony z tzw. mikroplam. Są to niewielkie elementy, które z większej odległości zlewają się w większe obszary kolorystyczne. Jednocześnie przejścia między poszczególnymi kolorami stają się mniej wyraźne.
W założeniu ma to utrudnić wykrycie granicy pomiędzy zamaskowanym obiektem a otoczeniem. Jest to szczególnie istotne w przypadku systemów automatycznej analizy obrazu, które nie muszą rozumieć tego, co widzą, aby wskazać operatorowi fragment obrazu odbiegający od pozostałego terenu.
Współczesne systemy obserwacji wspomagane sztuczna inteligencją coraz szybciej i precyzyjniej analizują obraz i wyłapują elementy odróżniające się od otoczenia. Dlatego opracowaliśmy wzór odpowiadający na te wymagania. Jednak dzięki mikroplamom przejścia kolorystyczne są znacznie łagodniejsze, trudniej wykrywalne dla oczu i sensorów wroga - tłumaczy w serwisie Polska Zbrojna por. Dawid Olszewski z Pracowni Maskowania i Rozpoznania Inżynieryjnego WITI.
Zmieniono także powierzchnię siatki
Konstruktorzy zmodyfikowali również fakturę Berberysa. W starszych rozwiązaniach zewnętrzna warstwa posiada charakterystyczne wycięcia, które poruszają się na wietrze i przypominają liście roślinności.
W nowej wersji zastosowano fabrycznie zmarszczoną i nieregularną powierzchnię. Pofałdowana struktura ma dodatkowo rozbijać charakterystyczny kształt pokrycia i utrudniać jego rozpoznanie.
Zmieniono także paletę kolorów. Ma ona odpowiadać warunkom środowiskowym Europy Środkowo-Wschodniej, a więc terenom, na których polskie wojsko może prowadzić działania.
Skuteczny kamuflaż nie polega wyłącznie na zastosowaniu zielonego czy brązowego koloru. Liczy się również sposób, w jaki poszczególne barwy układają się względem siebie oraz jak materiał zachowuje się w różnych warunkach oświetleniowych.
Berberys 3.0 będzie miał także miejską odmianę
WITI pracuje również nad wersją przeznaczoną do działań w terenie zurbanizowanym. To zupełnie inne środowisko niż lasy, pola czy tereny otwarte.
W mieście problemem są przede wszystkim budynki, beton, asfalt oraz ruiny powstałe w wyniku ostrzału. Dlatego miejski wariant Berberysa wykorzystuje zupełnie inny wzór.
Dominują w nim odcienie szarości, a plamy mają wyraźne, ostre krawędzie. Inspiracją są między innymi zniszczone i częściowo zawalone konstrukcje budynków.
Taka odmiana może mieć znaczenie w sytuacji prowadzenia działań bojowych w miastach, gdzie klasyczny leśny lub polowy kamuflaż szybko przestałby pasować do otoczenia.
Na razie miejska wersja Berberysa 3.0 pozostaje jednak na etapie badań. Nie wiadomo jeszcze, czy ostatecznie stanie się częścią rodziny Berberys 3.0, czy zostanie zaoferowana wojsku jako oddzielne rozwiązanie.
Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.