REKLAMA

Wreszcie nocna prohibicja obejmie całą Polskę. Szlaban po godzinie 22

Kupno piwa czy butelki wina o godz. 22:05 może niedługo wyglądać tak samo w Warszawie, Krakowie i w najmniejszej polskiej gminie. Po miesiącach politycznych sporów wokół alkoholu pojawiła się ponadpartyjna zgoda na ogólnopolski zakaz nocnej sprzedaży.

Po 22 sklepy przestaną sprzedawać alkohol. Zakaz coraz bliżej

Sprzedaż alkoholu przeznaczonego do spożycia poza miejscem zakupu miałaby być zakazana w całej Polsce od godz. 22 do 6. Nie będzie to więc prohibicja w klasycznym znaczeniu. Restauracja, pub czy klub posiadający odpowiednie zezwolenie nadal będzie mógł nalać piwo albo drinka. Zniknąć ma możliwość wejścia nocą do sklepu i kupienia alkoholu na wynos.

Dzisiaj o takich ograniczeniach decydują przede wszystkim samorządy. Korzysta z tego już ponad 200 gmin. Zakaz obowiązuje na całym obszarze m.in. Warszawy, Krakowa, Gdańska, Szczecina i Bydgoszczy, a część innych miast ograniczyła nocny handel tylko w śródmieściu lub wybranych dzielnicach. Po zmianie przepisów lokalna mapa zakazów przestanie mieć aż takie znaczenie. Podstawowe godziny zostaną zapisane na poziomie krajowym.

Jak pisaliśmy w tekście: W Lublinie zakręcili kurek z alkoholem. Efekt natychmiastowy, lokalne ograniczenia potrafią szybko odbić się na liczbie nocnych interwencji. Lublin wprowadził w 2026 r. zakaz od godz. 23, a od początku 2027 r. ma przesunąć jego początek na godz. 22.

Lewica i Polska 2050 połączą projekty

Tym razem propozycja jest znacznie bliższa wejścia w życie, niż wcześniejsze pomysły. W Sejmie są dwa poselskie projekty zmian w przepisach alkoholowych przygotowane przez Lewicę i Polskę 2050. Komisja Zdrowia zdecydowała o wspólnej pracy nad nimi, a jej wiceszefowa Wioleta Tomczak zapowiedziała, że finalnie Sejm ma opuścić jedna ustawa.

Według Tomczak istnieje już ponadpartyjna zgoda na sam krajowy zakaz nocnej sprzedaży. Poparcie ma obejmować także Prawo i Sprawiedliwość. Uwagi do przygotowywanych rozwiązań przedstawił również prezydent Karol Nawrocki. Tomczak przekonuje, że zostały uwzględnione i że prezydent pozytywnie odnosi się do zaostrzenia polityki alkoholowej.

To nadal nie jest oczywiście uchwalona już ustawa. Projekty muszą przejść dalszą drogę parlamentarną, a ich ostateczna treść może się zmienić. Przy obecnym poziomie politycznego poparcia możliwość przyjęcia nowych zasad już jesienią jest jednak możliwa.

Wyjątkiem może być stacja benzynowa

Jest jednak jeden element, przy którym polityczna zgoda się kończy. Lewica chciała pójść dalej i całkowicie usunąć alkohol ze stacji paliw. Podobne rozwiązania pojawiały się również w innych projektach dotyczących dostępności alkoholu. Pomysł nie zebrał jednak wystarczającego poparcia. Przeciwko pełnemu zakazowi na stacjach mają być część koalicji, opozycja oraz otoczenie prezydenta.

To tworzy dość osobliwy możliwy finał. Po godz. 22 alkohol zniknąłby ze zwykłych sklepów, natomiast stacje paliw mogłyby zachować możliwość jego sprzedaży. Ostateczny zapis dotyczący stacji będzie więc jednym z najważniejszych elementów dalszych prac.

Jeszcze niedawno kierunek był jednak zupełnie inny. Jak pisaliśmy w tekście: Zakaz alkoholu na stacjach i internecie. Nagła decyzja rządu, pomysł całkowitego usunięcia alkoholu ze stacji znalazł się w znacznie szerszym pakiecie ograniczeń. Teraz właśnie ten fragment ma najmniejsze szanse na przetrwanie politycznych negocjacji.

Zakaz niekoniecznie sprawi, że Polacy wypiją mniej

Ciekawie wyglądają wyniki dużego badania dotyczącego miejsc, które podobne ograniczenia już wprowadziły. Analiza przygotowana na zlecenie Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom nie wykazała jednoznacznie, aby nocne ograniczenia zmniejszały całkowite spożycie alkoholu. Mieszkańcy części miejscowości po prostu zaczęli kupować go wcześniej albo jechali do sąsiedniej gminy. Znacznie wyraźniejsze efekty pojawiły się jedak gdzie indziej.

Badacze odnotowali spadek liczby zdarzeń związanych z piciem w najbardziej ryzykownych godzinach, mniej interwencji służb oraz mniej hospitalizacji związanych z zaburzeniami wywołanymi alkoholem. W Katowicach liczba interwencji dotyczących picia w przestrzeni publicznej spadła o 45 proc. W Krakowie po wprowadzeniu ograniczeń raportowano z kolei spadek interwencji policji o 47 proc.

Przeczytaj także:

Nocny zakaz nie musi oczywiście sprawić, że ktoś rezygnuje z piwa do kolacji. Ma przede wszystkim utrudnić spontaniczny zakup kolejnej butelki o godz. 2 w nocy, kiedy wcześniejszy alkohol został już wypity.

*Źródło grafiki wprowadzającej: Aflo Images, Canva Pro / Canva Pro

Marcin Kusz
Redaktor

Redaktor Spider's Web specjalizujący się w tematyce naukowej. O nowych technologiach zaczął pisać w 2012 r. na łamach portalu Telix. Później współtworzył treści dla Komputer Świata i PCLabu. Epizod dziennikarski zaliczył także w lokalnej gazecie i w dziale blogowym SpeedTest. Współzałożyciel agencji BlueCopy, zajmującej się copywritingiem i poligrafią. Przez pewien czas właściciel firmy transportowej. Prywatnie fan starych polskich oper mydlanych (oglądanych obowiązkowo z konkubiną), dumny opiekun kotki brytyjskiej i pasjonat-amator druku 3D.