REKLAMA

Zabrałem najlepszy fotograficzny smartfon na wakacje. Petarda

Dostałem propozycję przetestowania Leica Leitzphone od Xiaomi, a że akurat wybierałem się na kilka dni do Włoch, to była to doskonała okazja do sprawdzenia jak radzi sobie ten fotograficzny potwór.

Zabrałem najlepszy fotograficzny smartfon na wakacje. Petarda

Zanim zaczniemy, czas na wyjaśnienie nazwy, bo wydaje się kompletnie przypadkowa, a tymczasem oddaje hołd marce. Leica Leitzphone wywodzi się od Ernsta Leitza, który szefował Instytutowi Optycznemu w Wetzlar, a następnie rozwija przedsiębiorstwo pod własnym nazwiskiem. Samo słowo Leica to skrót od Leitz Camera i gdy używacie tej nazwy, to każdemu fanowi fotografii podnoszą się włosy na całym ciele. To właśnie Leica stała za najbardziej ikonicznymi zdjęciami XX i XXI wieku, to jej obiektywy uwieczniały przełomowe chwile dla ludzkości.

Smartfon Xiaomi Leica Leitzphone powstał dla uczczenia piątej rocznicy współpracy obu producentów. Już po otwarciu pudełka czuć, że nie ma tu miękkiej gry. Opakowanie przypomina te rodem z aparatów fotograficznych, a w środku oprócz smartfonu znajdziecie etui, szmatkę do przecierania obiektywu, nakładkę ochronną na obiektywy oraz smycz, którą zabezpieczycie telefon.

Smartfon jest masywny, tutaj czujecie ciężar dziedzictwa Leica. Waży 223 gramy i ma prawie 9 milimetrów grubości. Za sprawą ogromnej wyspy aparatów środek ciężkości jest przesunięty ku górze, przez co telefon trochę ciąży w dół. Chwytanie telefonu wymaga pewnego przyzwyczajenia, ale szybko się nauczycie. Co ważne - taka konstrukcja wręcz wymusza dwuręczny chwyt, dzięki czemu telefon jest stabilniejszy podczas kadrowania.

Z tyłu znajduje się faktura włókna szklanego, która jest szorstka i przywodzi na myśl obicie klasycznego aparatu fotograficznego. Skojarzenie jest błyskawiczne, od razu wiedziałem, gdzie widziałem taki typ materiału. Na tyle znajduje się kultowe czerwone logo Leica. Z kolei moletowana aluminiowa ramka pozwala na pewny chwyt. Ten smartfon wręcz imituje aparat i to jest jego przewaga. Jeżeli zapomnicie co trzymacie w dłoni, to na boku jest napis Leica Camera Germany.

Nawet etui potęguje wrażenie obcowania z aparatem. Xiaomi wykonało kawał roboty, a człowiek, który wymyślił ten design, zasługuje na srogą podwyżkę. Tu wszystko wygląda jakby zostało wykonane z jednego z kultowych aparatów Leica. Do pełni szczęścia brakowało mi gripu rodem z aparatu, ale okazuje się, że to akcesorium jest możliwe do dokupienia. Wtedy wrażenie korzystania z aparatu, zamiast ze smartfonu jest kompletne.

Galeria: 5 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Xiaomi Leica Leitzphone - trochę o podzespołach

Procesor to Snapdragon 8 Gen 5 połączony z 16 GB RAM oraz 1 TB pamięci na dane. To jest wydajnościowy potwór, który nie zna żadnego lęku przed jakimkolwiek multitaskingiem, obróbką materiałów, czy kręceniem wideo w wysokiej rozdzielczości.

Jedyne, do czego mogę się przyczepić to bardzo specyficzny design menu i ikonek (na szczęście Android pozwala na modyfikacje). W pierwszej chwili był dla mnie kompletnie nieczytelny. Nie wiedziałem co klikam i co się kryje pod poszczególnymi ikonkami. Rozumiem zamysł, że ma się odróżniać od reszty game modelowej producenta, że ma być wyjątkowy, ale preferuję bardziej czytelny design. Mam pewność, że można było zrobić to lepiej.

Wyświetlacz to 6,9-calowy panel HyperRGB OLED ze zmienną częstotliwością odświeżania w zakresie od 1 do 120 Hz, rozdzielczością 2608 x 1200 pikseli, 12-bitową głębią kolorów i jasnością 3500 nitów. Co tu dużo pisać - to absolutnie topowy wyświetlacz na rynku, na którym treści prezentują się znakomicie. Niezależnie czy będziecie oglądać filmy, grać, czy przeglądać zdjęcia - za każdym razem będzie was zachwycał odwzorowaniem kolorów, kontrastem i jakością obrazu. Petarda.

Bateria ma pojemność 6000 mAh, pozwala na prawie dwa dni pracy. Obsługuje szybkie ładowanie przewodowe 90 W i bezprzewodowe 50 W. Ładuje się błyskawicznie i przy tym nie nagrzewa zbytnio.

Kupując ten smartfon macie pewność absolutnie topowej wydajności przez kilka najbliższych lat, ale wszyscy wiemy, że nie po to tutaj przyszliście. Interesuje was jedna rzecz - aparaty.

Matko jedyna, co tutaj się dzieje

Wokół wyspy znajduje się fizyczny ruchomy pierścień. Ależ on przyjemnie chodzi Stawia wyczuwalny opór, który pozwala operować nim z zamkniętymi oczami. Wbudowany silnik wibracyjny symuluje mechaniczne przeskakiwanie zębatek. Po co wam ten pierścień? Oprócz efektu wow, może nadać mu różne funkcje - może odpowiadać za zoom, ręczne ustawianie ostrości albo symulację ustawiania przesłony czy balans bieli. To wy decydujecie w ustawieniach co ma robić pierścień. Działa to wybitnie i błyskawicznie się do niego przyzwyczaicie. Już drugiego dnia nie używałem przycisków ogniskowych w aplikacji aparatu, tylko obracałem pierścień. To wręcz uzależnia.

Główny aktor opiera się na 1-calowej matrycy 50 MP (23 mm) z technologią LOFIC HDR, która zapewnia płynne przejścia między jasno oświetlonymi partiami obrazu a głębokimi cieniami. Uzupełnia ją teleobiektyw 200 MP (75-100 mm) z matrycą 1/1,4" oraz ultraszeroki kąt 50 MP (14 mm) z trybem Super Macro. Za łapanie ostrości odpowiada system Xiaomi ProFocus. Optyka to system Leica UltraPure.

Nie ma tu miejsca na systemowe przesycanie barw. Wybieracie jeden z dwóch podstawowych styli fotograficznych: Leica Authentic Look oraz Leica Vibrant Look. Dodatkowo macie do dyspozycji kilkanaście filtrów przygotowanych przez Leica oraz kilka wariantów rozmycia tła. Wisienką na torcie jest możliwość wybrania jednego z dwóch stylów fotograficznych pochodzących z ikonicznych aparatów Leica: Leica M9 oraz Leica M3 (z filmem MONOPAN 50).

Możliwości wideo również celują w zaawansowanego odbiorcę. Leitzphone nagrywa materiały w rozdzielczości 8K przy 30 klatkach na sekundę oraz w 4K przy 120 klatkach z obsługą standardu Dolby Vision. Zaimplementowano tu płaski profil kolorystyczny Log, co stanowi duże ułatwienie przy późniejszej korekcji barw.

W świecie AI cieszy zastosowanie Content Authenticity Initiative, czyli zabezpieczenie metadanych, które potwierdzają pochodzenie i integralność zdjęć. Z bajerów podobał mi się widżet pokazujący złotą godzinę w aktualnej lokalizacji. Może nie jest to jakiś gamechanger albo funkcja, której nie da się mieć przy użyciu osobnej aplikacji, ale stanowi miły dodatek, który tylko wzmacnia poczucie obcowania z urządzeniem fotograficznym z funkcją smartfonu.

Oczywiście nie mogę wam pokazać moich najlepszych zdjęć, ale musicie mi uwierzyć słowo, że jestem niczym męska Wenus Botticelliego, wynurzająca się z Morza Śródziemnego. Mam dla was jednak inne, które pokazują jak cudownie radzi sobie ten smartfon. W zasadzie całą sekcję dotyczącą aparatów mógłbym podsumować jednym długim wulgaryzmem. Ten zestaw po prostu niszczy system. Nie ma opcji, żeby zdjęcie wyszło złe. Wszelkie niedostatki wynikają wyłącznie z kulawego kadrowania, ale tego ciągle się uczę. To jakie zdjęcia robi Xiaomi Leica Leitzphone? A takie:

Galeria: 7 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
Galeria: 8 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
Galeria: 7 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
Galeria: 12 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Czas na trochę zoomów:

Galeria: 5 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
Galeria: 5 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
Galeria: 5 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
Galeria: 3 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Powiemy tyle - to absolutna rynkowa topka, nie potrafię sobie wyobrazić kogoś, kto popatrzy na te fotki i powie, e tam nuda i pójdzie po jakiś inny smartfon fotograficzny. Leica jest jedynym właściwym wyborem. Tu nie ma słabych zdjęć, każde jest pełen szczegółów, wręcz nasycone treścią. Oglądam je z przyjemnością.

Jeżeli szukasz smartfonu, którego aparaty wywołają na twojej twarzy uśmiech i zdumienie, to Leica Leitzphone jest najlepszą opcją. Nie wymaga dokładania telekonwerterów, nie musicie nosić w kieszeni zestaw godnego polowania na grubego zwierza. Wyciągacie Leitzphone i robicie zdjęcia, jakbyście właśnie startowali do konkursu na najlepszą fotografię roku.

To nie jest smartfon idealny, ale za to jest kompletny

Na rynku są urządzenia o większych zoomach optycznych, o innym układzie aparatów, czy innym układzie sterowania, ale żaden z nich nie jest tak kompletny jak Xiaomi. Serio, jedyne do czego mogłem się przyczepić to absolutnie okropny design nakładki, ale to możecie sobie wyłączyć w systemie, żeby korzystać z prostych ikonek. Innych wad nie znajduję i gdybym tylko miał wolne 9 tysięcy złotych na telefon, to właśnie składałbym zamówienie. Potęga fotograficzna w całym znaczeniu tego słowa.

PS: wiem, że to Xiaomi 17 Ultra na sterydach, po kuracji Leica, ale to właśnie te sterydy nadają urządzeniu wyjątkowego charakteru.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r., pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.