Tarcza dla Warszawy tańsza niż zarobki lekarza. Śmiech na sali
Warszawa wyda na tarczę przeciwko dronom milion zł. Taki sprzęt jest bez wątpienia potrzebny, ale ta kwota to jakiś żart. Internauci komentują, i mają rację, że więcej zarabiają rocznie lekarze rekordziści.

Drony stały się najtańszym środkiem do terroryzowania miast. doskonale widać to na przykładzie Ukrainy, gdzie bandycka Rosja terroryzuje cywilów za pomocą bezzałogowców. Ale groźne są nie tylko drony duże wojskowe. Małe drony komercyjne, wlatujące tam, gdzie nie powinny (lotniska, infrastruktura krytyczna) mogą również sparaliżować życie dużego miasta. I nie zawsze muszą być przy tym wyposażone w ładunek wybuchowy.
Nic więc dziwnego, że stolica Polski zdecydowała się na zakup systemu antydronowego. Taki ruch trzeba pochwalić, dodając, że szkoda, że dzieje się to tak późno. Warszawski system nie ma służyć do niszczenia dronów, a jedynie do wykrywania, identyfikowania i śledzenie bezzałogowców.
Problem zaczyna się gdy mówimy o kwocie, jaka ma być na ten cel przeznaczona. System ten ma kosztować 1 mln zł. Przy czym miasto wyda na system 200 tys. zł., a 800 tys. zł ma pochodzić z rządowego Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. Wniosek w tej sprawie trafił już do Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego.
Kwoty o jakich mówimy są jednak śmieszne. Więcej zarabiają rocznie lekarze (słynna sprawa Szpitala Południowego). Jak chcemy chronić stolicę za milion zł? Wiem, że za obronę przestrzeni powietrznej odpowiada wojsko, ale przecież miasto też powinno mieć swój własny porządny system antydronowy.
Za milion zł nie kupi się nic, co pokrywałoby teren całego miasta i wszystkich newralgicznych dla niego punktów. To raczej listek figowy.
Nowoczesne systemy potrafią znacznie więcej
Rynek technologii antydronowych rozwija się bardzo szybko. Obecnie dostępnych jest kilka metod neutralizacji niepożądanych bezzałogowców.
Najbardziej znane są systemy zakłócające łączność radiową oraz sygnał nawigacji satelitarnej. Ich zastosowanie nie zawsze jest jednak możliwe, zwłaszcza w dużych miastach, gdzie mogłyby wpływać na działanie innych urządzeń elektronicznych.
Coraz większą popularność zdobywają natomiast rozwiązania kinetyczne. Polegają one na wykorzystaniu specjalnych dronów przechwytujących, które automatycznie zbliżają się do celu i uderzają w niego z odpowiednią prędkością, powodując jego unieszkodliwienie. Nie wykorzystują materiałów wybuchowych, dzięki czemu mogą być stosowane w sposób bardziej kontrolowany.
Polskie przedsiębiorstwa również rozwijają takie technologie. Oferują systemy zdolne nie tylko wykrywać intruza, ale także automatycznie przekazywać informacje operatorowi i – w odpowiednich konfiguracjach – doprowadzić do jego przechwycenia.
To kierunek, który w najbliższych latach będzie zyskiwał na znaczeniu.
Stolica potrzebuje strategii, a nie symbolicznego projektu
Nie można odmówić władzom Warszawy słusznych intencji. Każde działanie zwiększające bezpieczeństwo mieszkańców zasługuje na pozytywną ocenę, szczególnie w czasach, gdy drony stają się powszechnym narzędziem wykorzystywanym zarówno przez przestępców, jak i podczas konfliktów zbrojnych.
Jednocześnie trudno oprzeć się wrażeniu, że obecny projekt ma przede wszystkim charakter pilotażowy. Milion złotych nie pozwoli stworzyć systemu obejmującego całe miasto, lotniska, mosty, ujęcia wody, obiekty administracji publicznej czy infrastrukturę energetyczną. Ochrona tak rozległego obszaru wymaga znacznie większych nakładów finansowych oraz wieloletniego programu rozbudowy.
Odpowiedzialność za obronę polskiej przestrzeni powietrznej spoczywa oczywiście na Siłach Zbrojnych RP. Nie oznacza to jednak, że samorządy powinny ograniczać się wyłącznie do biernego oczekiwania na reakcję wojska. Współczesne zagrożenia wymagają wielowarstwowego systemu bezpieczeństwa, w którym swoje zadania realizują zarówno państwowe służby, jak i administracja lokalna.
Jeżeli Warszawa rzeczywiście chce przygotować się na wyzwania najbliższych lat, obecny zakup powinien być dopiero początkiem znacznie większego programu. W przeciwnym razie system za milion złotych pozostanie jedynie narzędziem do obserwowania zagrożeń, z którymi nie będzie można skutecznie sobie poradzić.
Dziennikarz Spider's Web, zajmuje się tematyką militariów i obronności. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Pisze o nowych technologiach, takich jak broń hipersoniczna czy laserowa. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.