REKLAMA

Absurdalnie dobra relacja ceny do możliwości. Telewizor TCL C7L - recenzja

Model C7L to tegoroczna propozycja z segmentu „affordable premium" - jak lubi to nazywać sam producent - i przez kilka tygodni miałem 65-calową wersję 65C7LX1 na ścianie salonu. Jestem pod ogromnym wrażeniem.

TCL C7L recenzja

TCL mocno stawia na nową technologię oznaczoną skrótem SQD, czyli Super Quantum Dot. To istotna nowość - nie tylko zmiana szaty graficznej folderów reklamowych. W tradycyjnych panelach Mini LED źródło białego światła jest filtrowane przez standardową warstwę kwantowych kropek, co wystarczy, by osiągnąć szerokie pokrycie barw, ale wprowadza pewne ograniczenia w precyzji kolorystycznej.

TCL C7L

W SQD TCL zastosował 5-nanometrowy filtr Super Quantum Dot, który pracuje z jednoźródłowym czystym białym podświetleniem Mini LED zamiast z oddzielnymi diodami RGB. Efekt? Firma deklaruje pokrycie 100 proc. przestrzeni barw BT.2020 oraz - względem poprzednika C7K - aż 33 proc. poprawę w zakresie gamutu koloru i 69 proc. lepszą dokładność kolorystyczną w modelu 98-calowym. Liczby robią wrażenie.

TCL C7L - można wybrać wysokość stojaka przy montażu

W 65-calowym C7L mamy konkretnie panel CSOT HVA 2.0 Pro ze wspomnianym filtrem SQD oraz 1152 stref lokalnego wygaszania. To solidna liczba jak na tę klasę cenową.

Jak to wygląda w praktyce?

TCL C7L

Zacznę niestandardowo - od najjaśniejszego punktu tej recenzji, bo jasność naprawdę robi wrażenie. W trybie dziennym, przy otwartych zasłonach, C7L po prostu wygrywa z otoczeniem. Pomiary wskazują na wartości szczytowe sięgające nawet 3500 nitów na małym oknie, przy czym realna jasność scen SDR wypada na poziomie ok. 800 nitów - wystarczająco, by telewizor był w pełni użyteczny w mocno oświetlonym pokoju. HDR na takim sprzęcie naprawdę działa tak, jak projektowali to twórcy treści: biały statek kosmiczny na tle absolutnej czerni kosmosu nie musi być wizualnym kompromisem.

TCL C7L

Czerń jest dobra - na miarę Mini LED. Panel HVA 2.0 Pro ma wyższy natywny kontrast niż typowe matryce IPS, a algorytmy lokalnego wygaszania działają sprawnie. Subtelny efekt halo wokół jasnych obiektów na ciemnym tle - tak zwany blooming - pojawia się tylko w scenach ekstremalnych, szczególnie przy napisach wyświetlanych na czarnym tle czy gwiazdach na nocnym niebie. TCL stosuje własny system All-domain Halo Control, który faktycznie niweluje problem w większości sytuacji.

Kąty widzenia były dla mnie miłą niespodzianką. HVA 2.0 Pro to pochodna matrycy VA, więc w teorii powinniśmy się spodziewać typowego problemu z blaknięciem kolorów przy oglądaniu z boku. W praktyce - naprawdę nie jest źle. Kąty widzenia są tutaj bardzo dobre nawet jak na telewizor Mini LED, a obraz utrzymuje przyzwoitą jakość i jasność nawet przy oglądaniu pod kątem. Przy kanapie ustawionej nieco z boku nikt nie będzie wstawał i przesiadał się na środek.

TCL C7L - pilot

Gaming to jego mocna strona

Granie na C7L to przyjemne doświadczenie. Natywne 144 Hz, VRR z AMD FreeSync Premium Pro, ALLM i opóźnienie wejścia rzędu 6,4 ms przy 4K/120 Hz to wartości, przy których konkurencja w podobnej cenie musi się postarać, żeby nadgonić. Xbox Series X i PS5 działają tu bez żadnych ceregieli, a tryb Game Master z Game Barem wyświetlanym po naciśnięciu przycisku na pilocie to wygodny skrót do najważniejszych ustawień bez grzebania po menu.

TCL C7L

System Game Accelerator pozwala na trik w postaci zwiększenia odświeżania do 288 Hz z VRR. Brzmi świetnie, ale warto wiedzieć, że efektywna rozdzielczość przy tych częstotliwościach to 1080p, nie 4K.

Google TV – znajomy i pożądany widok

Google TV na TCL C7L

TCL od kilku generacji konsekwentnie stawia na Google TV i nie ma w tym nic złego. System jest dojrzały, dobrze obsługuje usługi takie jak Netflix, Disney+, YouTube i HBO Max, w jakości 4K z Dolby Vision. Wyszukiwanie głosowe przez Asystenta Google działa i przeważnie rozumie polskie polecenia - o dziwo, nie wymaga przełączania na angielski przy normalnym użytkowaniu. Pilot ma dedykowane przyciski do głównych serwisów streamingowych i fizyczny mikrofon, co jest wygodą przy codziennej obsłudze.

Dźwięk z logo B&O - co to tak naprawdę znaczy?

TCL C7L - dwa głośniki niskotonowe

Bang & Olufsen w specyfikacjach brzmi dość ekskluzywnie. I jest naprawdę dobrze. To układ 2.2 z kanałem Dolby Atmos, strojony według wytycznych duńskiej firmy. Dialogi są czytelne i klarowne, fonia przy spokojnym kinie domowym naprawdę zadowala. Muzykę i efekty w grach słychać wyraźnie. Oznaczenie B&O to w tym przypadku przede wszystkim kwestia strojenia barwy dźwięku, a nie rewolucja sprzętowa. Soundbar i tak znajdzie się na zakupowej liście każdego, kto poważnie traktuje kinowe wrażenia w domu. Tym niemniej jak na wbudowany system to C7L wyróżnia się ponad średnią.

Warto? Oj, tak

W Polsce 65C7L będzie dostępny prawdopodobnie w zakresie 3950–6300 zł w zależności od sklepu i promocji, z europejską ceną sugerowaną na poziomie ok. 1199 euro. To agresywna wycena jak na sprzęt z SQD Mini LED. I w zasadzie stanowi tu wisienkę na torcie. To telewizor, któremu nic nie brakuje. Jasne, kinomaniacy i miłośnicy ekstremalnej precyzji mają do wyboru droższe modele TCL. C7L sprawdzi się jednak zarówno jako wspaniały ekran do filmów - jak i do gier i sportu. Że o tradycyjnej telewizji nawet nie wspomnę. Choć „sprawdzi się” to ciut krzywdzące: zaoferuje bardzo porządną jakość, zdumiewającą i aż „nierealną” w tej cenie.

TCL C7L - złącza

TCL 65C7L to telewizor, który w najważniejszych obszarach dla współczesnego użytkownika -jasność, HDR, gaming - dostarcza wartość trudną do znalezienia w tej cenie. 1152 stref lokalnego wygaszania, 3000 nitów szczytowego blasku, 144 Hz natywnie, VRR z FreeSync i 6 ms opóźnienia przy 4K/120 Hz to pakiet, który jeszcze rok temu kosztował wyraźnie więcej.

C7L robi to, co obiecuje, uczciwie i bez nadmiernego dętego nadmuchiwania oczekiwań. W świecie, gdzie marketing puchnie szybciej niż realna jakość, to rzadkość, którą warto odnotować.

Maciej Gajewski
Redaktor

Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.