To one mają zatrzymać rakiety i drony nad Polską. Te pociski chronią nasze niebo
Patriot, Narew, Piorun, Poprad czy Pilica+ mają stworzyć wielowarstwową tarczę, która ma chronić polskie miasta, wojsko i kluczową infrastrukturę przed samolotami, rakietami oraz coraz groźniejszymi dronami. Jakie rakiety przeciwlotnicze znajdują się dziś na wyposażeniu polskiej armii i jak chronią żołnierzy oraz najważniejsze obiekty przed zagrożeniami z powietrza?

Współczesne pole walki zmienia się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Oprócz samolotów bojowych i śmigłowców coraz większym wyzwaniem stają się pociski manewrujące, rakiety balistyczne oraz drony uderzeniowe. Wystarczy spojrzeć na to co dzieje się na Ukrainie. Wojna ta pokazała, że skuteczna obrona przeciwlotnicza jest jednym z najważniejszych elementów bezpieczeństwa państwa. To właśnie od niej często zależy, czy uda się ochronić bazy wojskowe, lotniska czy zgrupowania wojsk przed zmasowanym atakiem z powietrza.
Co gorsza zaplecze frontu nie jest bezpieczne. Równie ważna okazała się ochrona cywilów - miast, osiedli, infrastruktury krytycznej, w tym elektrowni, rafinerii, a nawet stacji paliw, sieci przesyłu gazu, magazynów żywności, mostów, portów. We współczesnej wojnie niemal wszystko jest celem, a im ważniejszy dla funkcjonowania kraju obiekt, tym większe prawdopodobieństwo, że zostanie zniszczony.
W Polsce za obronę naszego nieba przed dronami, pociskami manewrującymi i rakietami balistycznymi odpowiadają Wojska Obrony Przeciwlotniczej, które w ostatnich latach przechodzą największą modernizację od zakończenia zimnej wojny. Na wyposażeniu pojawiają się nowoczesne zestawy rakietowe różnych klas, zdolne zwalczać cele znajdujące się zarówno kilka kilometrów nad ziemią, jak i dziesiątki kilometrów od chronionego obiektu.
Wojska Obrony Przeciwlotniczej są częścią Sił Powietrznych RP, a ich najbardziej widowiskowym orężem są rakiety przeciwlotnicze. Oto pociski, które bronią polskiego nieba.
Patriot, czyli rakiety kontra rakiety
System Patriot jest obecnie najnowocześniejszym zestawem przeciwlotniczym znajdującym się na wyposażeniu Wojska Polskiego. Polska kupiła go w ramach programu Wisła, którego celem jest stworzenie skutecznej ochrony przed samolotami, pociskami manewrującymi oraz rakietami balistycznymi krótkiego zasięgu.
Głównymi producentami systemu Patriot są dwa amerykańskie koncerny zbrojeniowe: RTX (dawniej Raytheon), który odpowiada za całościową integrację systemu, radary oraz pociski PAC-2, oraz Lockheed Martin, który produkuje zaawansowane pociski przechwytujące PAC-3 MSE.
Pierwsza faza programu obejmowała zakup dwóch baterii Patriot (16 wyrzutni), które zostały dostarczone wraz z nowoczesnym systemem dowodzenia IBCS. W kolejnych latach planowana jest realizacja drugiego etapu programu Wisła, dzięki któremu liczba baterii ma wzrosnąć do ośmiu (64 wyrzutnie). Oznacza to, że Patriot stanie się podstawą polskiej obrony przeciwlotniczej średniego zasięgu.

Polskie Patrioty wykorzystują dwa typy rakiet przechwytujących. Podstawowym uzbrojeniem polskich patriotów są pociski PAC-3 MSE (Missile Segment Enhancement), zaprojektowane przede wszystkim do zwalczania rakiet balistycznych, ale również samolotów i pocisków manewrujących.
W przeciwieństwie do starszych konstrukcji rakieta nie niszczy celu wyłącznie siłą wybuchu głowicy. Stosuje zasadę hit-to-kill, czyli uderza bezpośrednio w nadlatujący obiekt z ogromną prędkością kinetyczną. Dzięki temu może skutecznie przechwytywać nawet bardzo szybkie cele.

Polska zakontraktowała około 800 pocisków PAC-3 MSE. Ich zasięg przeciwko samolotom i pociskom manewrującym to około 60-100 km (dokładna wartość nie jest oficjalnie ujawniana). Zasięg przeciwko rakietom balistycznym około 35-60 km. Pułap zwalczania celów wynosi ponad 20-30 km.
Do tego Polska zamówiła około 800 pocisków PAC-2 GEM-T. GEM-T wykorzystuje klasyczną głowicę odłamkowo-burzącą z zapalnikiem zbliżeniowym. Zasięg przeciwko samolotom wynosi około 160 km. Zasięg przeciwko pociskom manewrującym to około 70-100 km. Rakieta ta może zwalczać rakiety balistyczne, ale jest w tym mniej skuteczna niż PAC-3 MSE.
Rakiet do systemu Patriot powinno nam wystarczyć, zdaniem analityka wojskowości Jarosława Wolskiego, na 1,5 roku pełnoskalowej wojny z Rosją.
Z czego składa się bateria systemu Patriot?
Bateria systemu Patriot to znacznie więcej niż same wyrzutnie rakiet. Jest to kompletny, zintegrowany zespół wykrywania, dowodzenia i rażenia, który może samodzielnie prowadzić działania przeciwlotnicze, ale jednocześnie może być częścią większej sieci obrony powietrznej. W przypadku polskich zestawów zakupionych w ramach programu Wisła szczególnie ważną rolę odgrywa system dowodzenia IBCS, który łączy wszystkie elementy baterii oraz pozwala jej współpracować z innymi jednostkami.
Podstawowym elementem baterii Patriot są wyrzutnie M903 przewożące pociski przechwytujące. Polska bateria wyposażona jest w wyrzutnie zdolne do użycia rakiet PAC-3 MSE. Każda wyrzutnia może przenosić do 12 pocisków PAC-3 MSE w specjalnych kontenerach startowych. W przeciwieństwie do starszych wersji Patriota, gdzie stosowano cztery duże rakiety na jednej wyrzutni, PAC-3 MSE dzięki mniejszym wymiarom pozwala znacząco zwiększyć liczbę pocisków gotowych do użycia. Rakiety startują pionowo, co umożliwia szybkie reagowanie na cele nadlatujące z dowolnego kierunku.
Drugim kluczowym elementem jest radar kierowania ogniem AN/MPQ-65A. To wielofunkcyjna stacja radiolokacyjna z aktywnym skanowaniem elektronicznym (AESA), która wykrywa, śledzi i klasyfikuje cele powietrzne. MPQ-65 może śledzić do 125 celów jednocześnie. Wykorzystując częstotliwość pasma C, radar ma zasięg ponad 170 km W przyszłości polskie baterie Patriot mają otrzymać jeszcze nowocześniejsze radary LTAMDS (Lower Tier Air and Missile Defense Sensor), które zapewniają znacznie większe możliwości wykrywania zagrożeń, szczególnie z kierunków bocznych.
Sercem baterii jest stanowisko kierowania walką (ECS – Engagement Control Station), które odpowiada za zarządzanie całym procesem zwalczania celów. To tutaj operatorzy otrzymują informacje z radarów, analizują zagrożenia i decydują o użyciu rakiet. W polskiej konfiguracji ECS jest zintegrowany z systemem IBCS (Integrated Battle Command System).
W skład baterii wchodzą także pojazdy łączności, agregaty zasilające, wozy transportowo-załadowcze oraz pojazdy zabezpieczenia technicznego. Te ostatnie są niezbędne, ponieważ Patriot jest systemem mobilnym i musi mieć możliwość szybkiego przemieszczenia się oraz ponownego rozwinięcia na nowym stanowisku. Całość obsługiwana jest przez kilkudziesięciu żołnierzy, którzy odpowiadają za wykrywanie zagrożeń, obsługę wyrzutni, radarów i systemów dowodzenia.
Mózg systemu Patriot
Jednym z najważniejszych elementów programu Wisła nie są jednak same rakiety, lecz system dowodzenia IBCS (Integrated Battle Command System). To opracowana w Stanach Zjednoczonych cyfrowa platforma zarządzania walką, która łączy w jedną sieć radary, wyrzutnie oraz stanowiska dowodzenia różnych systemów przeciwlotniczych. Polska jest drugim krajem na świecie, po USA, który dysponuje systemem IBCS.
Dzięki IBCS wyrzutnia Patriot nie musi korzystać wyłącznie z własnego radaru. Może otrzymać dane o celu z innego radaru znajdującego się wiele kilometrów dalej, a nawet z zupełnie innego systemu obrony powietrznej. Takie rozwiązanie znacząco zwiększa skuteczność wykrywania zagrożeń i utrudnia przeciwnikowi wyeliminowanie całego systemu jednym uderzeniem.
Pierwsze polskie zestawy Patriot trafiły do 37. Dywizjonu Rakietowego Obrony Powietrznej wchodzącego w skład 3. Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej. To właśnie ta brygada odpowiada za obsługę najnowocześniejszych systemów obrony przeciwlotniczej średniego zasięgu w Siłach Powietrznych.
Znaczenie Patriotów będzie rosło wraz z rozbudową całego polskiego systemu obrony powietrznej. W przyszłości baterie Patriot mają współpracować nie tylko między sobą, ale również z zestawami Narew, Pilica+, radarami wczesnego ostrzegania oraz samolotami F-35.
Dzięki połączeniu wszystkich tych elementów za pośrednictwem IBCS Polska buduje wielowarstwową tarczę, w której informacje o wykrytym zagrożeniu będą przekazywane w czasie rzeczywistym, a rakiety będą mogły zostać odpalone z wyrzutni znajdującej się w najbardziej korzystnym miejscu. To rozwiązanie uznawane jest dziś za jeden z najbardziej zaawansowanych systemów obrony powietrznej rozwijanych w Europie.
Narew, nowa generacja obrony krótkiego zasięgu
Program Narew jest obecnie największym przedsięwzięciem modernizacyjnym polskiej obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu. Jego zadaniem jest ochrona wojsk w marszu oraz ważnych obiektów wojskowych i infrastruktury krytycznej przed samolotami, śmigłowcami, pociskami manewrującymi, amunicją krążącą i bezzałogowcami.
Narew wypełnia lukę pomiędzy zestawami bardzo krótkiego zasięgu, takimi jak Poprad czy Pilica+, a systemem Patriot należącym do programu Wisła. Docelowo Wojsko Polskie otrzyma 23 baterie systemu Narew (138 wyrzutni), natomiast obecnie w służbie znajdują się dwie przejściowe jednostki ogniowe określane jako Mała Narew, które pozwoliły szybko uzyskać pierwsze zdolności operacyjne jeszcze przed wdrożeniem pełnej wersji systemu.
Podstawowym uzbrojeniem Narwi są brytyjskie pociski CAMM (Common Anti-air Modular Missile) opracowane przez firmę MBDA UK. W docelowej konfiguracji polskie zestawy będą wykorzystywać przede wszystkim rakiety CAMM-ER, których zasięg sięga około 45 km, podczas gdy obecnie używane pociski CAMM mogą zwalczać cele na dystansie przekraczającym 25 km.

Raporty firmy IHS Jane’s mówią, iż podczas testów system był w stanie osiągnąć cel odległy nawet o 60 km. CAMM może niszczyć cele na wysokości do 10 km. CAMM waży 99 kg, ma 3,2 m długości, 166 mm średnicy i osiąga prędkość 1020 m/s (Mach 3).
Rakiety wyposażono w aktywną głowicę radiolokacyjną, dzięki której po wystrzeleniu samodzielnie naprowadzają się na cel. Pozwala to jednocześnie zwalczać wiele obiektów nadlatujących z różnych kierunków, co ma ogromne znaczenie podczas odpierania zmasowanych ataków z wykorzystaniem dronów lub pocisków manewrujących.

Bateria Narwi ma składać się z około sześciu wyrzutni, co daje 48 rakiet gotowych do natychmiastowego odpalenia. CAMM-ER odpalane są z pionowych kontenerów startowych (VLS – Vertical Launch System). Dzięki pionowemu startowi rakiety mogą bardzo szybko przechwytywać cele nadlatujące z dowolnego kierunku, bez konieczności obracania całej wyrzutni.
Polska technologia w systemie Narew
Jednym z największych atutów systemu Narew jest wykorzystanie polskich radarów i systemów kierowania ogniem. W pierwszych zestawach Mała Narew zastosowano trójwspółrzędne radary Soła, natomiast docelowe baterie otrzymają znacznie nowocześniejsze radary Sajna z aktywnym skanowaniem elektronicznym AESA.

Uzupełnieniem będą także radary Bystra, P-18PL oraz systemy pasywnej radiolokacji PET/PCL, które zwiększą zdolność wykrywania trudnych do zauważenia celów, w tym obiektów o obniżonej wykrywalności. Wszystkie sensory zostaną połączone z polskim systemem dowodzenia, umożliwiając wymianę danych z innymi elementami obrony powietrznej.

Choć rakiety CAMM są brytyjską konstrukcją, Narew nie jest wyłącznie zagranicznym zakupem. Za realizację programu odpowiada konsorcjum PGZ-Narew, skupiające spółki Polskiej Grupy Zbrojeniowej, we współpracy z firmą MBDA UK.

Najważniejsze jest, że rakiety CAMM-ER będą produkowane w Polsce. Kontrakt obejmuje zakup 10 tys. tych pocisków. Polskie przedsiębiorstwa odpowiadają także między innymi za pojazdy Jelcz, system kierowania ogniem, środki łączności, integrację całego zestawu oraz docelowo coraz większą część produkcji elementów systemu. Program zakłada również szeroki transfer technologii.
Docelowo system Narew stanie się jednym z najważniejszych elementów wielowarstwowej obrony przeciwlotniczej Polski. Baterie będą współpracować z zestawami Patriot programu Wisła, systemami Pilica+, radarami dalekiego zasięgu oraz samolotami F-35, tworząc wspólną sieć wymiany informacji o zagrożeniach. Dzięki temu cel wykryty przez jeden radar będzie mógł zostać zniszczony przez wyrzutnię znajdującą się wiele kilometrów dalej.
Pilica i Pilica+. Polska broń ostatniej szansy w obronie przeciwlotniczej
System Pilica jest jednym z elementów najniższej warstwy polskiej obrony przeciwlotniczej. Jego zadaniem jest ochrona szczególnie ważnych obiektów, przede wszystkim baz lotniczych, stanowisk dowodzenia oraz infrastruktury wojskowej, przed zagrożeniami lecącymi na niewielkiej wysokości.
W odróżnieniu od systemów Patriot czy Narew, które zwalczają cele oddalone o dziesiątki kilometrów, Pilica przeznaczona jest do działania na ostatniej linii obrony. Ma niszczyć przede wszystkim śmigłowce, samoloty lecące nisko nad ziemią, bezzałogowce oraz amunicję krążącą, które przedarły się przez wcześniejsze warstwy obrony.

Podstawowa wersja systemu PSR-A Pilica łączy klasyczne armaty przeciwlotnicze z nowoczesnymi rakietami. Pojedynczy zestaw składa się z 6 jednostek ogniowych wraz z ciągnikami artyleryjskimi, stanowisko dowodzenia, stacja radiolokacyjna, dwa pojazdy transportowe oraz dwa pojazdy amunicyjne. W skład każdej jednostki ogniowej systemu PSR-A Pilica wchodzą dwa automaty kalibru 23 mm oraz dwie wyrzutnie pocisków przeciwlotniczych Grom/Piorun.
System wykorzystuje również radar kierowania ogniem Sola firmy PIT-RADWAR, stanowisko dowodzenia, pojazdy transportowe i zabezpieczenia logistycznego. Armaty mogą zwalczać cele znajdujące się na bardzo małej wysokości, natomiast rakiety Piorun zwiększają zasięg rażenia do kilku kilometrów i pozwalają skuteczniej atakować szybko przemieszczające się cele powietrzne.
Rozwinięciem tego rozwiązania jest program Pilica+, który ma całkowicie zmienić możliwości tego systemu. Najważniejszą zmianą jest dodanie rakiet CAMM produkowanych przez brytyjską firmę MBDA UK, tych samych, które wykorzystywane są w systemie Narew.
Dzięki temu Pilica+ stanie się systemem znacznie bardziej uniwersalnym i będzie mogła zwalczać cele znajdujące się na większych odległościach. W zależności od zastosowanych pocisków zasięg rażenia wzrośnie z kilku kilometrów do około 25 km, co pozwoli połączyć bardzo krótką i krótką obronę powietrzną w jeden spójny system.
Docelowo Wojsko Polskie planuje pozyskać 22 baterie Pilica+, które będą współpracować z systemami Patriot i Narew w ramach wielowarstwowej obrony powietrznej kraju. Za integrację systemu odpowiada konsorcjum skupione wokół Polskiej Grupy Zbrojeniowej, a dużą rolę odgrywają krajowe zakłady, między innymi PIT-RADWAR i Huta Stalowa Wola.
Dzięki połączeniu armat, rakiet Piorun i CAMM oraz nowoczesnych radarów Pilica+ ma stać się ostatnią linią ochrony przed coraz powszechniejszym zagrożeniem, jakim są niewielkie drony i precyzyjna amunicja używana na współczesnym polu walki.
Grom i Piorun - obrona przeciwlotnicza z ręki
Rakiety Piorun i Grom należą do najważniejszych polskich systemów przeciwlotniczych bardzo krótkiego zasięgu. Są to przenośne zestawy rakietowe typu MANPADS (Man-Portable Air Defense System), które mogą być obsługiwane przez jednego żołnierza. Ich zadaniem jest zwalczanie nisko lecących celów powietrznych, takich jak samoloty, śmigłowce, bezzałogowce oraz pociski manewrujące znajdujące się w końcowej fazie lotu. Dzięki niewielkim rozmiarom i mobilności mogą działać zarówno w obronie własnych wojsk na froncie, jak i chronić ważne obiekty przed nagłym atakiem z powietrza.

Starsza rakieta Grom została opracowana w Polsce w latach 90. i była rozwinięciem radzieckich konstrukcji z rodziny Strzała-2. Pocisk wyposażono w pasywną głowicę naprowadzającą na podczerwień, która pozwalała atakować cele wykorzystujące silniki odrzutowe lub śmigłowe.
Grom może zwalczać cele na odległości około 5,5 km i wysokości do około 3,5 km. Konstrukcja okazała się na tyle udana, że zyskała zainteresowanie zagranicznych odbiorców, a jej rozwinięciem stał się znacznie nowocześniejszy system Piorun.
Piorun jest obecnie jednym z najbardziej zaawansowanych przenośnych systemów przeciwlotniczych tej klasy na świecie. Rakieta opracowana przez zakłady Mesko otrzymała nową głowicę naprowadzającą, większą odporność na zakłócenia oraz ulepszone mechanizmy pozwalające skuteczniej zwalczać nowoczesne cele, w tym niewielkie drony.
Pocisk może razić obiekty na dystansie około 6,5 km i wysokości do około 4 km. System został szeroko wykorzystany przez Ukrainę podczas wojny z Rosją, gdzie potwierdził skuteczność przeciwko śmigłowcom, samolotom i bezzałogowcom. Sukces Pioruna sprawił, że polska konstrukcja stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych produktów krajowego przemysłu obronnego i zainteresowały się nią armie wielu państw NATO.
Poprad - mobilność i obrona na krótkim dystansie
SPZR Poprad (Samobieżny Przeciwlotniczy Zestaw Rakietowy Poprad) jest jednym z najważniejszych elementów polskiej obrony przeciwlotniczej bardzo krótkiego zasięgu. Jego zadaniem jest ochrona wojsk lądowych podczas działań bojowych, a także zabezpieczanie ważnych obiektów przed nisko lecącymi celami powietrznymi.
System został opracowany przez polską firmę PIT-RADWAR i jest przeznaczony przede wszystkim do zwalczania śmigłowców, samolotów, bezzałogowych statków powietrznych oraz pocisków manewrujących znajdujących się na niewielkiej wysokości.

Największą zaletą Poprada jest wysoka mobilność, cały zestaw został zabudowany na opancerzonym samochodzie terenowym AMZ Żubr-P, dzięki czemu może szybko zmieniać stanowiska i towarzyszyć oddziałom pancernym oraz zmechanizowanym.
Uzbrojenie Poprada stanowią cztery wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych Grom lub Piorun, umieszczone na obrotowej wieży. Rakiety wykorzystują pasywne głowice naprowadzające na podczerwień, co oznacza, że po wykryciu celu mogą samodzielnie kierować się na źródło promieniowania cieplnego emitowanego przez silnik. System posiada własną głowicę optoelektroniczną z kamerą termowizyjną oraz dalmierzem laserowym, dzięki czemu może wykrywać i śledzić cele również bez użycia aktywnego radaru.
Dodatkowo cele dla baterii zestawu Poprad wskazują stacje radiolokacyjne ZDPSR Soła.
Wojsko Polskie zakupiło 79 zestawów Poprad, które trafiły między innymi do pułków przeciwlotniczych Wojsk Lądowych oraz jednostek odpowiedzialnych za osłonę najważniejszych obiektów. System jest jednym z elementów większej układanki tworzącej polską wielowarstwową obronę powietrzną, współpracuje z radarami, zestawami Pilica+, a w przyszłości także z systemami Narew i Patriot.
Stare, ale nadal groźne. Osa-AK/AKM/P, Kub i Newa-SC w polskiej obronie przeciwlotniczej
Przez wiele lat trzon polskiej obrony przeciwlotniczej stanowiły radzieckie systemy rakietowe, które mimo upływu kilkudziesięciu lat nadal pozostawały ważnym elementem ochrony wojsk i obiektów strategicznych.
Przed rozpoczęciem pełnoskalowej wojny w Ukrainie Wojsko Polskie posiadało 20 zestawów 2K12 Kub, 64 egzemplarze systemu 9K33 Osa-AK/AKM/P oraz 17 zestawów S-125 Newa-SC obejmujących łącznie 51 wyrzutni. Były to konstrukcje projektowane jeszcze w czasach zimnej wojny, jednak część z nich została w Polsce głęboko zmodernizowana, dzięki czemu mogła nadal pełnić zadania w strukturze obrony powietrznej.

System 9K33 Osa-AK/AKM/P to samobieżny zestaw krótkiego zasięgu opracowany w Związku Radzieckim w latach 60. i wprowadzony do produkcji na początku lat 70. Osa była jednym z pierwszych na świecie w pełni zintegrowanych zestawów przeciwlotniczych, w którym radar wykrywania, radar naprowadzania oraz wyrzutnie rakiet znajdowały się na jednym pojeździe.
W polskiej armii wykorzystywano przede wszystkim wersje Osa-AK, Osa-AKM oraz zmodernizowaną odmianę Osa-P. Pojazd posiadał sześć gotowych do odpalenia rakiet 9M33M2 lub 9M33M3, a system mógł zwalczać cele na dystansie około 10–15 kmi wysokości do około 5 km.
Osa była przeznaczona przede wszystkim do ochrony wojsk lądowych przed samolotami i śmigłowcami lecącymi na małej wysokości. W Polsce zestawy te przechodziły modernizacje obejmujące między innymi wymianę części elektroniki, systemów łączności oraz zwiększenie odporności na zakłócenia.
Znacznie większe możliwości oferował system 2K12 Kub, który wszedł do produkcji w ZSRR w 1967 r. i przez dekady był podstawowym środkiem obrony przeciwlotniczej wojsk lądowych wielu państw Układu Warszawskiego. Polska otrzymała pierwsze zestawy Kub w latach 70., a później poddawała je modernizacjom.

System wykorzystywał rakiety 3M9 naprowadzane półaktywnie radiolokacyjnie i mógł zwalczać samoloty oraz śmigłowce na odległości około 24 km i wysokości do około 14 km. Bateria Kuby składała się między innymi ze stacji wykrywania celów, wozu dowodzenia oraz samobieżnych wyrzutni gąsienicowych. Pomimo wieku konstrukcji Kub pozostawał wartościowym systemem ze względu na mobilność i możliwość działania bez stałej infrastruktury.
Najstarszym, ale jednocześnie najbardziej interesującym polskim systemem była S-125 Newa-SC. Oryginalny zestaw S-125 Newa został opracowany w Związku Radzieckim w latach 50. i wszedł do służby na początku lat 60. Polska rozpoczęła jego eksploatację w 1970 r., a w latach 90. przeprowadziła własną modernizację, tworząc wersję Newa-SC.

W ramach przebudowy analogową elektronikę zastąpiono cyfrowymi rozwiązaniami, poprawiono mobilność poprzez montaż części elementów na podwoziach samochodowych i zwiększono odporność systemu na zakłócenia. Rakiety W-601P stosowane w Newie-SC mogły zwalczać cele na dystansie około 25 km i wysokości do około 18 km. System zasłynął między innymi w czasie wojny w Wietnami oraz tym, że rodzina S-125 w 1999 r. została użyta przez Serbię do zestrzelenia amerykańskiego samolotu F-117A Nighthawk.
Przyszłość polskiej obrony przeciwlotniczej
Modernizacja Wojsk Obrony Przeciwlotniczej będzie trwała jeszcze przez wiele lat. Oprócz kolejnych baterii Patriot i zestawów Narew rozwijane są nowe radary, systemy dowodzenia oraz rozwiązania przeznaczone do zwalczania bezzałogowców.
Coraz większy nacisk kładzie się także na integrację wszystkich elementów w jedną sieć wymiany danych, dzięki której informacje o zagrożeniu mogą być przekazywane między różnymi jednostkami niemal natychmiast.
To właśnie taka architektura ma sprawić, że Polska będzie dysponowała wielowarstwową obroną powietrzną zdolną reagować na zagrożenia pojawiające się na różnych wysokościach i w różnej odległości od chronionych obiektów.
Obrona przeciwlotnicza stała się jednym z priorytetów polskiej armii
Jeszcze kilkanaście lat temu polskie wojska przeciwlotnicze opierały się głównie na konstrukcjach pamiętających czasy Układu Warszawskiego. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Do służby wchodzą systemy należące do światowej czołówki, a obok nich rozwijane są krajowe rozwiązania, takie jak Piorun, Poprad czy Pilica.
W efekcie Wojska Obrony Przeciwlotniczej stają się jednym z najszybciej modernizowanych rodzajów wojsk w Polsce. To inwestycja, której znaczenie wykracza daleko poza ochronę samych żołnierzy. Skuteczna obrona przeciwlotnicza zwiększa bezpieczeństwo całego kraju, chroniąc ludność cywilną oraz infrastrukturę krytyczną przed zagrożeniami, które we współczesnych konfliktach pojawiają się przede wszystkim z powietrza.
Dziennikarz Spider's Web, zajmuje się tematyką militariów i obronności. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Pisze o nowych technologiach, takich jak broń hipersoniczna czy laserowa. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.