Polscy żołnierze uczą się strzelać do dronów. Z Abramsa
Na poligonie w Ustce żołnierze z 1 Warszawskiej Brygady Pancernej przeprowadzili specjalistyczne testy ogniowe, których celem było opracowanie praktycznych procedur obrony przed dronami.

Ćwiczenia zostały przeprowadzone na zlecenie Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych i miały odpowiedzieć na jedno z najważniejszych pytań współczesnego pola walki: czy pojedynczy żołnierz, drużyna piechoty albo załoga czołgu jest w stanie samodzielnie odeprzeć atak bezzałogowca?
Chcieliśmy przetestować, czy załogi czołgu są w stanie skutecznie bronić się przed dronami same, jeżeli zapewni im się odpowiednią broń i przeszkolenie, oraz jaki schemat działania powinien przyjąć pododdział piechoty, by odeprzeć atak dronów z wykorzystaniem zarówno broni etatowej, jak i specjalistycznej, np. gładkolufowej - powiedział serwisowi Polska Zbrojna kpt. Cyprian Kaczmarczyk, dowódca kompanii zmechanizowanej 1 Warszawskiej Brygady Pancernej w Wesołej.
Wojna dronów zmieniła zasady ochrony czołgów
Drony FPV stały się jednym z symboli wojny rosyjsko-ukraińskiej. Tanie, szybkie i trudne do wykrycia bezzałogowce pozwalają atakować cele znajdujące się nawet wiele kilometrów od operatora. Ich największą zaletą jest możliwość precyzyjnego naprowadzania na konkretny cel, na przykład czołg, transporter opancerzony czy stanowisko ogniowe.
Drugą kategorią maszyn, które sprawiają ogromny problem wojskom lądowym, są wielowirnikowe drony rozpoznawcze. Nie muszą one same przenosić uzbrojenia, aby być groźne. Ich zadaniem jest wykrycie pozycji przeciwnika, obserwowanie ruchów wojsk i przekazywanie danych artylerii, która może przeprowadzić precyzyjny ostrzał.
Doświadczenia z Ukrainy pokazują, że klasyczne systemy obrony przeciwlotniczej nie zawsze są najlepszym rozwiązaniem przeciwko małym dronom. Dlatego armie na całym świecie szukają nowych metod ochrony żołnierzy, wykorzystując zarówno wyspecjalizowane systemy antydronowe, jak i tradycyjną broń znajdującą się już na wyposażeniu pododdziałów.
Czy załoga Abramsa może sama obronić się przed dronem?
Jednym z głównych elementów polskich testów było sprawdzenie możliwości obrony czołgów bez konieczności natychmiastowego wsparcia wyspecjalizowanych jednostek. Żołnierze analizowali, czy załoga czołgu Abrams, wyposażona w odpowiednią broń i przeszkolenie, może skutecznie reagować na nadlatujący bezzałogowiec.
Jednym z ważnych aspektów było opracowanie procedur minimalizujących ryzyko tzw. friendly fire, czyli przypadkowego ostrzelania własnych żołnierzy podczas prowadzenia ognia do dronów. Doświadczenia z Ukrainy pokazują, że właśnie takie sytuacje zdarzają się podczas prób zwalczania dronów z użyciem broni strzeleckiej - wskazuje kpt. Kaczmarczyk.
Podczas ćwiczeń sprawdzano różne scenariusze. Drony atakowały zarówno nieruchome pojazdy, jak i przemieszczające się pododdziały. Testowano sytuacje, w których czołg był zaskakiwany przez bezzałogowca nadlatującego z różnych kierunków.
Jak podkreślają żołnierze, szczególnie istotne było sprawdzenie możliwości wykorzystania broni, która już znajduje się na wyposażeniu wojsk. W praktyce oznacza to między innymi karabinki, karabiny maszynowe, broń pokładową czołgów oraz broń gładkolufową.
Najlepsze wyniki podczas zwalczania dronów kamikadze przyniosła półautomatyczna broń gładkolufowa. Jej przewagą jest możliwość szybkiego oddania kilku strzałów oraz większa szansa trafienia szybko manewrującego celu dzięki rozrzutowi pocisków.
Strzelba zamiast rakiety
Wnioski z testów pokazują, że w przypadku małych dronów nie zawsze potrzebne są kosztowne systemy rakietowe. Na krótkim dystansie skutecznym rozwiązaniem może być odpowiednio dobrana broń strzelecka, pod warunkiem że żołnierze zostaną właściwie przeszkoleni.
Problemem pozostaje jednak samo trafienie w cel. Dron FPV porusza się szybko, często zmienia kierunek lotu i może pojawić się niespodziewanie. Żołnierz musi w bardzo krótkim czasie wykryć zagrożenie, ocenić sytuację i oddać skuteczny strzał.
To problem, który pojawia się na współczesnym polu walki. Żołnierz skupiony na niewielkim, szybko poruszającym się celu może nie zauważyć, co znajduje się za nim albo w pobliżu toru lotu pocisku. Przed rozpoczęciem testów przeanalizowano około stu nagrań z wojny w Ukrainie, aby sprawdzić, jakie błędy i zagrożenia pojawiają się w realnych działaniach bojowych.
Snajper kontra dron
Ciekawym elementem ćwiczeń było sprawdzenie możliwości wykorzystania strzelców wyborowych do zwalczania dronów rozpoznawczych. Choć może wydawać się to trudnym zadaniem, wyniki testów pokazały, że wyszkolony strzelec może skutecznie eliminować bezzałogowce znajdujące się na większych dystansach.
Według przedstawicieli 1 Brygady Pancernej potwierdzono możliwość zwalczania dronów obserwacyjnych nawet na dystansie około 800 m. W takich sytuacjach kluczowe znaczenie ma doświadczenie strzelca, odpowiednia obserwacja celu oraz przewidywanie jego ruchu.
Taka zdolność może mieć duże znaczenie na polu walki. Zniszczenie drona rozpoznawczego oznacza nie tylko usunięcie zagrożenia dla własnych wojsk, ale również ograniczenie możliwości przeciwnika do prowadzenia skutecznego ostrzału artyleryjskiego.
Abrams sprawdzony w walce z bezzałogowcami
Podczas testów oceniano również możliwości wykrywania dronów przez systemy znajdujące się na wyposażeniu czołgów Abrams. Sprawdzano między innymi wykorzystanie urządzeń termowizyjnych oraz systemów kierowania ogniem.
Nowoczesny czołg posiada zaawansowane sensory, ale ich podstawowym zadaniem jest wykrywanie i zwalczanie klasycznych celów naziemnych. Dron jest znacznie mniejszym i trudniejszym przeciwnikiem, dlatego wojsko musi określić, jakie są realne możliwości wykrycia takiego zagrożenia.
Ważnym pytaniem pozostaje również kwestia współpracy czołgów i piechoty. Testy miały sprawdzić, czy sam pojazd jest w stanie skutecznie się bronić, czy też konieczna jest stała osłona żołnierzy zabezpieczających go przed atakami z powietrza.
Polski przemysł pracuje nad rozwiązaniem
Warto tu dodać, że polskie firmy pracują już nad ochroną pojazdów opancerzonych i czołgów przed dronami. Firma Defence.HUB pracuje nad rozwojem systemu MACS (Mobile Autonomous Counter-sUAS), zintegrowanej platformy wykrywania i przeciwdziałania bezzałogowym statkom powietrznym, ze szczególnym uwzględnieniem dronów FPV kierowanych światłowodem oraz platform wykorzystujących moduły AI.

System MACS jest rozwijany we współpracy z Seraphim Defence Systems P.S.A. i wykorzystuje wielosensorową fuzję danych, sztuczną inteligencję oraz autonomiczne algorytmy decyzyjne. Architektura systemu jest modułowa i mobilna, co umożliwia adaptację do różnych scenariuszy operacyjnych, od obrony militarnej po ochronę infrastruktury krytycznej.

Polska armia przygotowuje nowe procedury antydronowe
W ćwiczeniach w Ustce uczestniczyło około 50 żołnierzy. Do symulacji wykorzystano rzeczywiste bezzałogowce FPV, pod które podwieszano specjalne atrapy pozwalające odwzorować zachowanie maszyn podczas prawdziwego ataku.
Po zakończeniu testów przygotowano zestawienie skuteczności różnych rodzajów uzbrojenia oraz rekomendacje dotyczące szkolenia żołnierzy. Wnioski mają zostać wykorzystane przy tworzeniu procedur dla piechoty, załóg czołgów, pododdziałów rozpoznawczych i strzelców wyborowych.
Doświadczenia z Ukrainy pokazują, że era, w której czołgi były zagrożone głównie przez inne pojazdy pancerne i broń przeciwpancerną, powoli odchodzi do przeszłości. Dziś nawet niewielki dron za kilka tysięcy złotych może zmusić armię do zmiany taktyki i sposobu szkolenia żołnierzy.
Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.