Nad Polską przeleci planetoida wielkości wieżowca. "To zdarza się raz na tysiąc lat"

W pobliżu Ziemi przeleci Apophis, planetoida wielkości wieżowca. Jednocześnie po raz pierwszy w historii ludzkości udało nam się przewidzieć, że planetoida będzie widoczna na niebie dla miliardów ludzi. Padła konkretna data, a na widowisko mogą szykować się także mieszkańcy Polski.

W pobliżu Ziemi przeleci Apophis, planetoida wielkości wieżowca. Jednocześnie po raz pierwszy w historii ludzkości udało nam się przewidzieć, że planetoida będzie widoczna na niebie dla miliardów ludzi. Padła konkretna data, a na widowisko mogą szykować się także mieszkańcy Polski.

Naukowcom udało się właśnie dokładnie obliczyć kiedy planetoida Apophis (bóg chaosu, na cześć egipskiego demona mroku) pojawi się na niebie. Spektakl będzie dostępny dla miliardów ludzi.

W przemówieniu wygłoszonym na początku tego miesiąca na Uniwersytecie w Padwie we Włoszech, podczas konferencji "Apophis T-3 Years", emerytowany kartograf Michael Zeiler i astronom Rick Fienberg zaprezentowali szczegółowe mapy widoczności przedstawiające przejście planetoidy przez ziemskie niebo - podaje serwis Space.com.

Padła też konkretna data i choć do widowiska zostało jeszcze trochę czasu, to już teraz warto zaznaczyć w kalendarzu piątek, 13 kwietnia 2029 r.

Piątek trzynastego, który przejdzie do historii

Według obliczeń naukowców około 90 proc. populacji świata, około 7,6 mld ludzi, żyje w regionach, w których Apophisa będzie można w zasadzie zobaczyć gołym okiem. Pamietajmy jednak, ze to czy planetoidę będzie faktycznie widać zależy przede wszystkim od pogody. Chmury, czy mgła mogą zniweczyć cały spektakl.

Planetoida 99942 Apophis nie będzie przypominać płonącego meteoru przecinającego niebo. Badacze podali, że będzie raczej wyglądać wyglądał punktowe światło, który sunie równomiernie po niebie. W ciągu minuty światło to będzie pokonywać obszar porównywalny z szerokością Księżyca w pełni.

To na pewno będzie zauważalne. Będzie poruszał się wolniej niż satelita, przemierzy niebo w ciągu godzin, a nie minut, i będzie to tylko punkt - powiedział Fienberg portalowi Space.com.

13 kwietnia 2029 r. o godz. 23:45 planetoida zbliży się do Ziemi na odległość około 31 600 km (1/12 odległości między ziemią i Księżycem). Pojawi się wówczas nad północnym Atlantykiem. Kosmiczna skała będzie wtedy widoczne w dużej części Ameryki Południowej, Stanów Zjednoczonych, Afryki i części Europy.

Po raz pierwszy w historii ludzkości udało nam się przewidzieć, że planetoida w sposób widoczny przeleci obok Ziemi - powiedział podczas konferencji Richard Binzel, profesor nauk planetarnych w Massachusetts Institute of Technology (MIT).

Apophis pochodzi z pasa planetoid

Planetoida 99942 Apophis nie jest nowym odkryciem, jednak od lat budzi ogromne emocje w świecie nauki. Została zauważona w czerwcu 2004 r. przez astronomów z Kitt Peak National Observatory w Arizonie.

Początkowo trajektoria tego obiektu wywołała spore zaniepokojenie, ponieważ pierwsze szacunki wskazywały na niewielkie, ale realne ryzyko kolizji z Ziemią. Kolejne lata precyzyjnych pomiarów radarowych pozwoliły naukowcom całkowicie wykluczyć czarny scenariusz uderzenia, zamieniając zagrożenie w unikalną okazję badawczą.

Ta potężna skała o średnicy szacowanej na około 370 m, co odpowiada wysokości sporych rozmiarów wieżowca, na co dzień krąży wewnątrz Układu Słonecznego. Apophis pochodzi z pasa planetoid znajdującego się między Marsem a Jowiszem, skąd w wyniku oddziaływań grawitacyjnych gigantycznych planet został skierowany na orbitę przecinającą drogę Ziemi.

To właśnie ta specyficzna ścieżka doprowadzi do jednego z najbliższych spotkań z tak dużym obiektem w nowożytnej historii astronomii.

To nie jest zabójca planet

Planetoida Apophis nie zagraża naszej planecie. Gdyby jednak w przyszłości doszło do zderzenia Apophisa z Ziemią, skutki takiego wydarzenia byłyby katastrofalne. Według szacunków NASA energia uwolniona podczas uderzenia tej planetoidy mogłaby odpowiadać 1200 megaton trotylu.

Dla porównania największa eksplozja przeprowadzona kiedykolwiek przez człowieka, radziecka próba z użyciem bomby termojądrowej RDS-220, znanej jako Car-bomba”, w 1961 r. miała moc około 57 megaton. Energia uwolniona podczas wybuchu bomby Little Boy zrzuconej na Hiroszimę była nieporównywalnie mniejsza i wynosiła około 0,013 megatony.

Dla skali warto dodać, że katastrofa tunguska z 1908 roku, wywołana eksplozją kosmicznego obiektu nad Syberią, jest szacowana na kilka do kilkunastu megaton, a erupcja Krakatoa eruption uwolniła energię odpowiadającą około 200 megatonom trotylu.

Nie oznacza to jednak, że uderzenie Apophisa doprowadziłoby do zagłady całej planety. Skala zniszczeń zależałaby od wielu czynników, w tym miejsca upadku, kąta wejścia w atmosferę, prędkości obiektu oraz tego, z czego dokładnie zbudowana jest planetoida. Znaczenie miałoby także to, czy skała przetrwałaby przejście przez atmosferę w jednym kawałku, czy rozpadłaby się wcześniej.

Nie byłaby to jednak katastrofa porównywalna z uderzeniem planetoidy, które doprowadziło do wymierania dinozaurów i globalnych zmian klimatu (jej moc to 100 mln megaton). Apophis jest wystarczająco duży, by stać się niszczycielskim zagrożeniem regionalnym, ale zbyt mały, aby trwale zmienić losy całej Ziemi.

Bogdan Stech
Redaktor

Dziennikarz Spider's Web, zajmuje się tematyką militariów i obronności. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Pisze o nowych technologiach, takich jak broń hipersoniczna czy laserowa. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.