Mordercze miny weszły do produkcji. To polska inteligentna broń
Do produkcji weszły nowe polskie miny. Są zabójcze przeciwko piechocie, a ich wybuch pokrywa duży obszar, nie dając szans piechocie przeciwnika. Miny Jarzębina-S to zaawansowany technologicznie system, w całości opracowany przez polskich inżynierów.

Ze względu na rosnące zagrożenie ze strony bandyckiej Rosji, polski rząd zdecydował w lutym 2026 r. o wypowiedzeniu Konwencji Ottawskiej. Mówi ona o zakazie użycia, składowania, produkcji i przekazywania min przeciwpiechotnych oraz o ich zniszczeniu.
Wojsko Polskie nie posiadało w związku z tym żadnych min przeciwpiechotnych, a sytuację tę trzeba zmienić jak najszybciej by zabezpieczyć naszą wschodnią granicę. Dlatego polscy naukowcy i inżynierowie opracowali cały szereg nowych min.
Wśród instytucji, które się tym zajęły, jest Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej we Wrocławiu. Na szczęście prace nad nowymi typami min przeciwpiechotnych rozpoczęły się tam jeszcze przed wypowiedzeniem Konwencji Ottawskiej. Instytut wraz z zakładami Belma oraz spółką MindMade opracowała m.in. system Jarzębina-S. Wszedł on właśnie do produkcji, a zamówienie finansowane jest ze środków z programu SAFE.
Inteligentna obrona granicy
System składa się z ładunków wybuchowych i granatów odłamkowych, kamer, czujników termowizyjnych i sejsmicznych oraz radarów pola walki, które za pomocą łączności radiowej przekazują informacje operatorowi. To on decyduje, czy użyć bojowo Jarzębiny, jaki rodzaj ładunku ewentualnie wybrać, czy skorzystać z modułu odstraszania, który sygnałami dźwiękowymi i świetlnymi informuje, np. własne oddziały lub cywilów, o tym, że na miejscu istnieje zagrożenie wybuchem - podaje serwis Polska Zbrojna.
Obsługa tego systemu jest bardzo prosta, choć Jarzębina-S to system zaawansowany, godny armii XXI wieku. Są to bowiem tzw. miny inteligentne.
Operator na mapie prezentowanej na pulpicie sterownicy widzi rozmieszczenie Jarzębiny-S oraz pozycje wykrytych sił przeciwnika. Może korzystać z czujników, by dokładnie sprecyzować, z kim ma do czynienia i jaka broń będzie najbardziej efektywna do eliminacji przeciwnika. Czy lepiej użyć ładunku kierunkowego, czy np. granatu, jeśli przeciwnik jest w jakimś wgłębieniu terenu lub za przeszkodą terenową – tłumaczy Polsce Zbrojnej. kpt. mgr inż. Andrzej Wysoczański z Wojskowego Instytutu Techniki Inżynieryjnej.
Produkcją systemu Jarzębina-S zajmuje się konsorcjum, do którego należą Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne Belma, spółka MindMade i Wojskowego Instytutu Techniki Inżynieryjnej. Na zakup tego uzbrojenia podpisano dwa kontrakty o wartości 700 mln zł.
Nowa generacja polskiego uzbrojenia
Równolegle Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej im. prof. Józefa Kosackiego prowadzi prace nad innymi rozwiązaniami, które mają zastąpić konstrukcje wycofane po wejściu w życie konwencji ottawskiej. Instytut, który przez lata funkcjonował głównie jako ośrodek badawczy, dziś staje się jednym z kluczowych graczy w odbudowie zdolności inżynieryjnych Wojska Polskiego.
Wśród opracowanych rozwiązań znajdują się zarówno miny odłamkowe kierunkowe, jak i systemy wyskakujące, które zastępują starsze konstrukcje tego typu. Zmiany dotyczą przede wszystkim sposobu działania – nowe projekty mają być bardziej przewidywalne, modułowe i dostosowane do różnych scenariuszy pola walki.
Jednym z przykładów jest konstrukcja kierunkowa, zdolna do rażenia zarówno pojazdów, jak i piechoty przeciwnika na dystansie kilkudziesięciu metrów. Innym rozwiązaniem są systemy wyskakujące, które po aktywacji unoszą się nad ziemię, zwiększając skuteczność rażenia w trudnym terenie.
Jednym z takich rozwiązań jest mina odłamkowa kierunkowa PM 101T, która umożliwia zarówno niszczenie pojazdów opancerzonych przeciwnika (w odległości do 20 m przebija płyty pancerne o grubości powyżej 5 cm), jak i siły żywej. Ta konstrukcja pełni dwie funkcje, ponieważ działa także jak mina przeciwpiechotna, rażąc odłamkami w promieniu 20 m - mówi w Polsce Zbrojnej kpt. Wysoczański.
Polscy inżynierowie wyeliminowali także poważne wady konstrukcyjne znane ze starszego uzbrojenia, takiego jak wycofane lata temu miny wyskakujące PSM-1. Ich problemem była niska wysokość eksplozji oraz niekontrolowany tor lotu, przez co ogromna część energii i odłamków marnowała się, uderzając bezpośrednio w grunt.
Nowy projekt WITI zakłada użycie głowicy pokrytej odłamkami na całej powierzchni, która jest wystrzeliwana na wysokość od 3 do 4 m. Taki pułap gwarantuje, że siła rażenia nie zostanie stłumiona przez nierówności terenu, gęstą trawę czy drobne przeszkody, co dotychczas drastycznie obniżało skuteczność bojową.
Dziennikarz Spider's Web, zajmuje się tematyką militariów i obronności. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Pisze o nowych technologiach, takich jak broń hipersoniczna czy laserowa. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.