REKLAMA

Chce pobić rekord systemu kaucyjnego. Ponad 7000 butelek już ma

System kaucyjny niektórzy potraktowali jako wyzwanie, by wykazać się bardziej niż inni, a przy okazji zrobić coś dobrego. Choć nie wszyscy czują potrzebę rywalizacji, to zupełnie nieświadomie można przyczynić się do bicia rekordów. 

rekordy

Na jednej z facebookowych grupek, na której ludzie z całej Polski chwalą się swoimi kaucyjnymi dokonaniami, mężczyzna zapowiedział bicie krajowego rekordu. Z jego relacji wynika, że już zebrał 7,2 tys. butelek, a próbę ustalenia największego wyniku przewidział na wrzesień. Sezon letni niewątpliwie sprzyja poszukiwaniom butelek i puszek, choć konkurencja jest spora - butelkomatów jest coraz więcej, więc nawet leniwi mogą przejść się do maszyny stawianej przy plaży, zamiast po prostu wyrzucić opakowanie do kosza. 

Jak deklaruje pretendent, nie chodzi wyłącznie o sławę, chwałę i własne finansowe korzyści. Część odzyskanej kwoty przeznaczy na zakup piłek do szkoły podstawowej, a co nieco trafi też na konto OSP we wsi rekordzisty. Czy próba zakończy się powodzeniem? Przekonamy się jesienią. 

Podobny rekord bił wiosną mieszkaniec Krakowa, który oddał do butelkomatu 4683 plastikowych butelek i puszek. Wszystko pomieściło się w 30 workach, a odzyskana kwota wyniosła przeszło 2,3 tys. zł.  

Prawie 8 tys. opakowań wrzucono do butelkomatu na Mazowszu, choć w tym przypadku rekord miał na celu promowanie maszyny, do której można wrzucać całe worki butelek i puszek. Zbierali je również pracownicy firmy, więc można by rzec, że to raczej nagroda zespołowa niż indywidualny wyczyn. 

Zastanawiam się, czy z tego społecznego zrywu np. ministerstwo nie mogłoby uczynić sympatycznej akcji. W końcu pokazujemy, że nie ma niczego złego w zbieraniu opakowań, a wszystko to można potraktować w formie zabawy, niewinnej rywalizacji. Jasne, wiele osób decyduje się na zbieranie z konieczności - to szansa na zebranie pieniędzy, które często leżą na ulicy. I nie ma w tym niczego złego, tym bardziej jeśli w ten sposób odpady znikają z publicznych przestrzeni. 

Pozytywne zakręcenie na punkcie kaucji może być nową narodową cechą - ciekawe, czy w innych państwach również znaleźli się chętni na zawieszanie poprzeczki coraz wyżej

Pewnie szydery by nie zabrakło, ale może zamiast biczować siebie i innych, że chętni sprzątają po innych, można byłoby to potraktować jako dowód na to, że Polak żadnego wyzwania się nie boi. 

Owszem, ma to swoje konsekwencje, bo nie wszędzie sklepy są przygotowane na przyjęcie tak dużej liczbę opakowań naraz. Własne zmagania na łamach Spider's Web opisywał Paweł Grabowski: 

Nie byłem jedynym użytkownikiem butelkomatu. Czekający w kolejce za mną patrzyli z zazdrością na moje pokaźne zbiory. Wiedzieli, że teraz moja kolej i muszą czekać, aż dokończę swoje dzieło. Nie miało końca. Opakowania się nie kończyły. Bałem się, że worek w butelkomacie będzie pełny i będę zmuszony czekać na pomoc pracownika. Na szczęście się udało. 

Oby przyszli rekordziści dawali wcześniej znak obsłudze, że zamierzają porywać się na szczyt. Pozytywna akcja może nie wszystkim przypaść do gustu, jeśli wydłuży ich pobyt w sklepie.

Rekordy bite są nieświadomie

Lato miało być wyzwaniem dla systemu kaucyjnego i całej logistyki. Kilka dni temu Fakt informował, że nad morzem ustawiają się kolejki do butelkomatów. Ludzi było tak wielu, że Dino zdecydowało się dostawić maszynę w niewielkim Sarbinowie. Jak podawała sieć, w najbardziej intensywnych dniach do jednego urządzenia trafiało nawet kilka tysięcy opakowań dziennie. "Jak po gofry", relacjonowali cytowani przez serwis turyści.

W sumie te małe nadmorskie miejscowości przyjęły w tym czasie ponad ćwierć miliona opakowań. Jak widać, latem najwięcej dzieje się tam, gdzie urlopowicze szturmują sklepy - mogliśmy przeczytać w Fakcie. 

Zwiększenie obsługi butelkomatów pod koniec czerwca zapowiadało Aldi. Wszyscy więc dokładają swoją cegiełkę do tego, że więcej opakowań wraca do obiegu.

Z najnowszych danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska wynika, że zwróciliśmy już 2,3 miliarda opakowań objętych kaucją, a sieć punktów zbiórki liczy 64 tysiące lokalizacji. Resort podkreślał, że coraz częściej opakowania można oddawać także poza sklepami, przy plażach czy miejscach imprez masowych. "Działa już ponad 230 takich punktów, a w związku z sezonem wakacyjnym i większym ruchem turystycznym ich liczba będzie dynamicznie rosła" - ogłosiło ministerstwo. 

Latem sprzedaż napojów znacząco wzrasta, a wraz z nią liczba opakowań oddawanych do systemu. Dlatego infrastruktura jest sukcesywnie rozbudowywana, szczególnie w regionach turystycznych. Oprócz sklepów powstają również nowe punkty zbiórki w innych lokalizacjach, co ułatwia konsumentom korzystanie z systemu i zwiększa jego dostępność - podkreślał resort.

Jak dodano, dzięki temu, że butelki i puszki mają realną wartość, "znacznie częściej trafiają do punktów zwrotu zamiast do lasów, parków, nad rzeki czy na plaże".

Adam Bednarek
Redaktor

„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.