Niech ktoś zabierze rządowi dostęp do AI. Żenująca wpadka

Lewą ręką witają harcerze, ale okazuje się, że nie tylko. Taka forma powitania popularna jest także wśród polityków, o ile obrazuje to sztuczna inteligencja. 

ai problemy

Niby zwykły obrazek, będący tłem informacji o tym, że "KPO zmienia Polskę". Ci, którzy przyjrzeli się bliżej zdjęciu, dostrzegli, że jest z nim coś nie tak. Okazuje się, że osoby na grafice opublikowanej przez Kancelarię Premiera podają sobie jak gdyby nigdy nic dwie lewe ręce.

Wpadkę odnotował Michał Dworczyk, który w rządzie Mateusza Morawieckiego pełnił funkcję Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. 

A to nie pierwszy rządowy incydent związany z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Niedawno zdjęcie opublikowane przez wiceminister Magdalenę Sobkowiak-Czarnecką zostało przerobione z użyciem narzędzi AI. I to dość znacząco: 

Na przerobionej fotografii zniknął napis „Narodowcy RP” z koszulki jednego z uczestników uroczystości, zmieniły się twarze kilku osób, a elementy munduru żołnierza - w tym gwiazdki i orzełek - wyglądały inaczej niż w rzeczywistości. W komunikacie MON czytamy, że „doszło do niezamierzonej modyfikacji elementów fotografii”, a celem była wyłącznie poprawa jakości technicznej. Resort przeprosił i opublikował oryginał - opisywał Maciej Gajewski.

Dwie lewe ręce wydają się być wpadką znacznie mniejszego kalibru, ale i tak obraz ilustrujący uścisk dłoni można zaliczyć do treści niskiej jakości, produkowanej chybcikiem, byle jak. Trudno mówić tu o wielkim zniekształcaniu rzeczywistości, ale jej zaśmiecaniu - już prędzej. 

Kancelaria Premiera do błędu przyznała się w sposób dość specyficzny - po prostu kasując obrazek. Wcześniej widoczny był także na Facebooku, co jeszcze Google wyszukuje, ale do samej ilustracji dotrzeć już nie sposób, została usunięta. 

I może trochę szkoda, że sprawę zamieciono pod dywan (lewą ręką czy prawą?), bo można było odpowiedzieć na wesoło. Ot, że nie ma rzeczy niemożliwych i nawet uściski lewymi dłońmi wychodzą znakomicie. Albo że te całe ceregiele z savoir vivre to w ogóle przesada. "Ja nie podaję lewej ręki, uważam to za niezbyt grzeczne" - pisze jakiś forumowicz w 2010 r., a mnie trochę krew zalewa. Tak jak wtedy, gdy czytam o tym, ile powinno trwać powitanie, kto pierwszy itd. Wprawdzie sam nie wyrywam się z dłonią do osób starszych, ale i tak z tyłu głowy mam myśl, że przecież nie ma to żadnego znaczenia. Liczą się czyny, prędzej nawet słowa, niż gesty! "Nie ma brzydkich słów, są tylko brzydkie myśli" - śpiewał kiedyś Dezerter i ta logika jest mi bliska; odwracając, pięknym zachowaniem można maskować złe intencje. 

Fakt faktem, że takie próby mógłby podjąć szeregowy poseł. Tu wpis pojawił się na oficjalnych profilach Kancelarii Premiera, więc wszelkie niedoróbki po prostu kłują w oczy. Zwyczajnie nie wypada iść na skróty, wykorzystując do tego sztuczną inteligencję.

Z niefortunnego obrazka postanowiono się wycofać, gdy zostało się przyłapanym na gorącym uczynku. Sprawa zrobiła się przy okazji polityczna, co niby jest zrozumiałe, ale też lekko... żenujące? Wiadomym jest, że prędzej czy później druga strona, która teraz tak chętnie nabija się z wpadki, również zaliczy podobną wtopę. Treści generowane przez sztuczną inteligencję to pole minowe, na które wielu z chęcią wchodzi, nie przejmując się konsekwencjami. Te nadejdą, a wtedy ci, którzy dzisiaj zostali przyłapani, odpowiedzą pięknym za nadobne. 

Naprawdę nie trzeba długo szukać, aby znaleźć podobne przykłady, tyle że w drugą stronę - i to zresztą jeszcze gorsze:

Próba wytłumaczenia jakiegoś niezbyt dobrego zachowania argumentem "a u nich było/jest/będzie podobnie" rzecz jasna ma swoje mankamenty i jest najgorsza z możliwych. To prawda, mam tego świadomość. Naiwnie chciałbym jednak wierzyć, że tego typu zdarzenia, absolutnie niedopuszczalne, mogą prowadzić do rozwiązania sytuacji, zamiast być okazją do wzajemnego okładania się pałką. 

Może czas najwyższy wprowadzić bardzo proste prawo: politycy nie powinni korzystać ze sztucznej inteligencji

Bez względu na stanowisko i funkcje, nieważne, czy to sołtys, wójt, burmistrz czy poseł. Nie i koniec - głównie po to, aby nikogo nie kusiło podrasowywanie rzeczywistości, manipulowanie nią, ale także po to, by nie dochodziło do głupich i niepotrzebnych wpadek. Takich jak ta z dłońmi. 

A po takim zakazie będziemy musieli znosić już tylko niewybredne wpisy polityków, ich obrazki, liczne przeróbki i śmieszne filmiki. Przynajmniej jeden kłopot odpadnie. 

Adam Bednarek
Redaktor

„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.