REKLAMA

Jezioro zniknęło i jest wielki problem. Katastrofa to jak nic nie powiedzieć

Woda wprawdzie zniknęła, ale konsekwencje mogą się jeszcze długo ciągnąć - pamiątka po jeziorze Pilchowickim dla jednych już jest wielką przestrogą.

jezioro
REKLAMA

Jezioro Pilchowickie zniknęło, ale tylko na pewien czas - woda wrócić ma w 2028 r. Wielkie opróżnienie zbiornika po 50 latach było konieczne ze względu na remont zapory. Modernizacja sprawi, że zwiększy się bezpieczeństwo przeciwpowodziowe i możliwe będzie zapewnienie stabilności infrastruktury hydrotechnicznej.

Spuścimy stąd wodę, odkryjemy fundamenty, sprawdzimy, czy są szczelne, czy są kompletne, ubytki uzupełnimy, pokryjemy to odpowiedzią masą uszczelniającą. Będziemy szli od dołu w górę, sprawdzając każdą fugę, każdą cegłę, każdy element konstrukcji, po jednej i po drugiej stronie - zapowiadano trwające już procedury. 

REKLAMA

Zaplanowanym procesem było też wymeldowanie ryb żyjących w zbiorniku. Część spłynęła "swobodnie wraz z wodą" w dół rzeki, reszta została odłowiona. Tauron zdawał sobie sprawę, że część ryb nie przeżyje, ale starano się minimalizować straty w systemie. 

Niestety śniętych ryb jest wiele. Widok zaskoczył mieszkańców i turystów

- Poniżej zapory rzeka przypomina gęstą maź. Na jej powierzchni unoszą się tysiące martwych ryb, wśród których wciąż widać konające niedobitki. Mniejsze osobniki rozpaczliwie szukają tlenu, dusząc się w płynącym szlamie. W niektórych miejscach tworzą się zastoiska pokryte jednolitą, białą warstwą padłych ryb. Fetor jest wyczuwalny nawet kilkaset metrów od rzeki - opisało sytuację na swojej stronie Koło PZW Grodzkie Jelenia Góra.

REKLAMA

Doszło do spontanicznej akcji odłowu ryb pod zaporą w Pilchowicach. Wędkarze ratowali "niedobitki, ostatnie żyjące ryby, którym udało się spłynąć przez sztolnię poniżej zapory". 

REKLAMA

Trudno opisać, w jak ciężkich warunkach przebiegała ta akcja. Odór i bezpośredni kontakt z wodą spuszczaną ze zbiornika skutecznie zniechęcały osoby bardziej wrażliwe. Namuliska pilchowickie, które właśnie na tym etapie opróżniania zbiornika trafiają do rzeki, stanowią ogromny magazyn osadów biologicznych pochodzących z Jeleniej Góry i górskich kurortów. Jeszcze większym zagrożeniem są jednak związki chemiczne nagromadzone przez dziesiątki lat działalności przemysłu chemicznego i zakładów papierniczych w zlewni Bobru. Nic dziwnego, że na miejscu pozostały tylko osoby najwytrwalsze i najbardziej zdeterminowane, ryzykujące nawet własnym zdrowiem - opisano. 

Koło Grodzkie wprost pisze o katastrofie ekologicznej na Bobrze. Na ewentualne i bardzo poważne konsekwencje zwraca uwagę organizacja WWF Polska. Jak zaznaczono, spływający osad i szczątki martwych ryb mogą zagrozić rzece Bóbr poniżej zbiornika Pilchowice, czyli "nawet na odcinku 200 km". 

- Przy rekordowych upałach i niskich stanach wód ryzyko pogorszenia jakości wody oraz kolejnych problemów ekologicznych jeszcze rośnie - nie ukrywa WWF.

REKLAMA

Rzeka to żywy organizm. Decyzje podejmowane w jednym miejscu mogą mieć konsekwencje wiele kilometrów dalej! Dlatego tak ważne jest, aby prace prowadzone na zbiornikach były planowane z uwzględnieniem ochrony przyrody i bezpieczeństwa całych ekosystemów. Katastrofa pokazuje również jak bardzo sztuczne zbiorniki wodne negatywnie oddziałują na rzeki! - czytamy w facebookowym poście. 

Tauron odniósł się do sytuacji

W komunikacie przypomniano, że "przy takiej skali operacji i uwarunkowaniach zbiornika nie ma możliwości, aby odłowić wszystkie ryby". Na skalę zjawiska dodatkowo wpłynęły ponadnormatywne upały i ilość namułów na dnie zbiornika.

REKLAMA

Tauron podkreśla, że niezależnie od terminu obniżenia poziomu wody w Jeziorze Pilchowickim stopień zamulenia rzeki w końcowej fazie opróżniania zbiornika pozostałby na porównywalnym poziomie.

Dodano także, że prace odbywają się za zgodą i pod nadzorem specjalistów. Tauron "partycypuje w kosztach utylizacji martwych ryb", a po remoncie ma zostać przeprowadzone zarybianie. 

REKLAMA
Adam Bednarek
Redaktor

„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA