REKLAMA

Chińczycy dopadli "drugi księżyc" Ziemi. Tajemniczy obiekt pod lupą sondy

Państwo Środka udowodniło, że w wyścigu o eksplorację głębokiego kosmosu nie zamierza zwalniać tempa. Chińska Narodowa Agencja Kosmiczna (CNSA) potwierdziła spektakularny sukces. Bezzałogowa sonda Tianwen-2 pomyślnie zbliżyła się do Kamoʻoalewa, tajemniczej planetoidy pełniącej funkcję naszego quasi-księżyca. Pojazd zmniejszył dystans do zaledwie 20 km i oficjalnie rozpoczął fazę zaawansowanych badań naukowych.

Państwo Środka udowodniło, że w wyścigu o eksplorację głębokiego kosmosu nie zamierza zwalniać tempa. Chińska Narodowa Agencja Kosmiczna (CNSA) potwierdziła spektakularny sukces. Bezzałogowa sonda Tianwen-2 pomyślnie zbliżyła się do Kamoʻoalewa, tajemniczej planetoidy pełniącej funkcję naszego quasi-księżyca. Pojazd zmniejszył dystans do zaledwie 20 km i oficjalnie rozpoczął fazę zaawansowanych badań naukowych.
REKLAMA

Misja Tianwen-2 jest pierwszym chińskim przedsięwzięciem nastawionym na pobranie materiału z planetoidy znajdującej się w pobliżu Ziemi. Jej powodzenie może znacząco zwiększyć wiedzę o obiektach, które potencjalnie mogą przecinać orbitę naszej planety, ale także pomóc wyjaśnić pochodzenie jednego z najbardziej zagadkowych ciał niebieskich w sąsiedztwie Ziemi.

REKLAMA

Ponad miliard kilometrów lotu

Ten sukces to efekt trwającej blisko 400 dni wędrówki w przestrzeni kosmicznej. Od momentu startu z kosmodromu Xichang w prowincji Syczuan, 29 maja 2025 r., chiński próbnik przemierzył w głębokiej próżni niemal miliard kilometrów.

Droga nie była prosta, wymagała przeprowadzenia serii precyzyjnych manewrów, skomplikowanych korekt trajektorii oraz bezbłędnego planowania na etapach pośrednich, co ostatecznie pozwoliło zrównać prędkość i kierunek lotu maszyny z pędzącą kosmiczną skałą.

Proces przechwytywania i zbliżania się do obiektu 2016 HO3 (oficjalne oznaczenie Kamoʻoalewa) był rozłożony na kilka precyzyjnych kroków.

REKLAMA
Planetoida 2016 HO3 (Kamoʻoalewa)

Największym wyzwaniem dla chińskiego zespołu było znalezienie planetoiy. Dotychczasowe obserwacje Kamoʻoalewa opierały się wyłącznie na teleskopach naziemnych, co wiązało się z ogromnym marginesem błędu. Niepewność co do dokładnego położenia planetoidy wynosiła ponad 100 kim. Dopiero dane optyczne zebrane bezpośrednio przez zbliżającą się sondę pozwoliły zredukować ten błąd do zaledwie jednego kilometra.

REKLAMA

Podczas manewru zbliżania instrumenty pokładowe wykonały pierwsze fotografie planetoidy. Dane z kamer oraz systemów optycznej nawigacji pozwoliły znacznie dokładniej określić jej położenie w przestrzeni.

Dotychczas parametry orbity wyznaczano głównie na podstawie obserwacji prowadzonych z Ziemi, natomiast pomiary wykonane z bliskiej odległości pozwoliły ograniczyć niepewność wyliczeń z ponad stu kilometrów do zaledwie kilku kilometrów.

REKLAMA

Znamy tylko kilka takich obiektów

Kamoʻoalewa, oznaczona również numerem 469219 lub symbolem 2016 HO3, nie jest klasycznym satelitą naszej planety. Należy do bardzo rzadkiej grupy obiektów określanych jako quasi-księżyce. Choć sprawiają wrażenie, jakby krążyły wokół Ziemi, w rzeczywistości poruszają się przede wszystkim wokół Słońca.

REKLAMA

Orbita takiego obiektu jest jednak bardzo podobna do orbity Ziemi. W efekcie przez wiele lat planetoida pozostaje w naszym kosmicznym sąsiedztwie i z perspektywy obserwatora może wyglądać, jakby towarzyszyła Ziemi podczas jej podróży wokół Słońca. Nie jest jednak związana z naszą planetą grawitacyjnie w taki sposób jak Księżyc.

Astronomowie odkryli dotąd zaledwie kilka takich obiektów. Kamoʻoalewa należy do najciekawszych z nich, ponieważ jej orbita pozostaje wyjątkowo stabilna. Planetoida oddala się od Ziemi najwyżej na odległość około dziesięciokrotnie większą od dystansu dzielącego nas od Księżyca, dzięki czemu od wielu lat pozostaje niemal stałym towarzyszem naszej planety.

REKLAMA

Niewielka planetoida może pochodzić z Księżyca

Analizy spektroskopowe przeprowadzone w ostatnich latach wykazały, że skład mineralny planetoidy jest zaskakująco podobny do skał znajdujących się na powierzchni Księżyca.

Według naukowców obiekt mógł zostać wyrzucony w przestrzeń kosmiczną podczas potężnego uderzenia planetoidy w powierzchnię naszego naturalnego satelity. Tego rodzaju kolizje potrafią nadać fragmentom skał prędkość wystarczającą do opuszczenia pola grawitacyjnego Księżyca. Część z nich może następnie trafić na orbitę wokół Słońca, gdzie przez miliony lat ewoluują pod wpływem grawitacji planet.

REKLAMA

Dotychczas są to jednak jedynie przypuszczenia. Ostateczne potwierdzenie będzie możliwe dopiero po zbadaniu rzeczywistych próbek materiału pochodzącego z powierzchni planetoidy.

Próbki odpowiedzą na pytania o historię Układu Słonecznego

Najważniejszym zadaniem Tianwen-2 jest wykonanie szczegółowych obserwacji powierzchni Kamoʻoalewy. Sonda będzie analizowała jej ukształtowanie, skład chemiczny oraz budowę wewnętrzną. Zebrane informacje pozwolą wybrać miejsce, z którego zostaną pobrane próbki gruntu.

Jeżeli okaże się, że rzeczywiście jest ona fragmentem Księżyca, naukowcy otrzymają unikatowy materiał księżycowy pochodzący z zupełnie innego miejsca niż dotychczas badane próbki przywiezione przez misje załogowe i automatyczne.

REKLAMA

Jednocześnie takie odkrycie pozwoli lepiej zrozumieć proces powstawania kraterów uderzeniowych oraz mechanizmy wyrzucania skał w przestrzeń międzyplanetarną. Wiedza ta ma znaczenie również dla badań nad planetoidami bliskimi Ziemi oraz rozwoju systemów obrony planetarnej przed potencjalnie niebezpiecznymi obiektami.

REKLAMA
Bogdan Stech
Redaktor

Dziennikarz Spider's Web, zajmuje się tematyką militariów i obronności. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Pisze o nowych technologiach, takich jak broń hipersoniczna czy laserowa. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA