REKLAMA

Testowałem kamerę dla prosów. Po miesiącu nie wiem, czy jej potrzebuję

Sprawdziłem możliwości DJI Osmo Pocket 4P. To sprzęt z 1-calowym sensorem, dwoma obiektywami i trybem 4K240, który z powodzeniem zastępuje duże gimbale.

Testowałem kamerę dla prosów. Po miesiącu nie wiem, czy jej potrzebuję

Patrzę na model Osmo Pocket 4P jak na wyraźną granicę. To moment, w którym seria ostatecznie przestaje być wyłącznie gadżetem do kręcenia wakacyjnych vlogów, a staje się realnym narzędziem dla osób żyjących z wideo. 

Przy wadze sięgającej około 230 gramów i kompaktowej bryle, urządzenie nadal bez problemu wrzucisz do kieszeni bluzy, ale znika z niego zabawkowa aura.

Fizyczny analogowy joystick, wyczuwalny przycisk nagrywania i kontroler zoomu znajdują się dokładnie pod kciukiem. Taki układ sprawia, że mogę bezstresowo operować parametrami jedną dłonią. 

Druga ręka pozostaje całkowicie wolna, co pozwala mi na asekurację dodatkowego statywu lub bieżący podgląd na ekranie smartfona. Albo na gestykulowanie, gdy robisz vloga z ręki. Do czego 4P się nadaje idealnie, ale o tym już pewnie wiesz.

I jeszcze cena na start. Gdy pisałem ten tekst, znałem tylko kwoty w euro - także te zostaną uzupełnione po publikacji o te nasze, polskie:

  • Osmo Pocket 4P Standard Combo - 599 euro
  • Osmo Pocket 4P Vlog Combo - 689 euro

Dwie lufy i powrót do naturalnych proporcji twarzy

Największą zmianą i głównym wyróżnikiem wersji 4P jest obecność dwóch fizycznych obiektywów: szerokiego 20 mm opartego na 1-calowej matrycy - ten sam, co w Pockecie 4 - oraz średniego tele 60 mm.

Przestaję być ostatecznie skazany na estetykę ultraszerokiego kąta, która zdominowała internetowe formaty i prowadzi do wizualnego znużenia.

Zamiast przerysowanych kadrów, w których twarze przypominają odbicie w krzywym zwierciadle, otrzymuję pełną kontrolę nad planem. 

Szerokim szkłem buduję sytuacyjne tło, a jednym kliknięciem przechodzę na moduł 60 mm (ze światłem f/1.8).

Kadr ulega przyjemnej kompresji, postać zyskuje szlachetne, naturalne proporcje, a kinowy ruch gimbala generuje świetny efekt wizualny. 

To idealne narzędzie do produktowych detali, motoryzacji i ciasnych, miejskich portretów.

Matryca z LOFIC, potężna dynamika i kolor z DaVinci

Zastosowanie 1-calowego sensora z technologią LOFIC oraz deklarowana rozpiętość tonalna rzędu 17 stopni bezpardonowo wprowadzają ten sprzęt w rejony normalnych kamer. 

Odrzucając na bok marketingowe, nieco przesadzone porównania do systemów ARRI, w praktyce zyskuję potężny margines bezpieczeństwa przy samej ekspozycji.

Zaawansowane parametry matrycy dają bardzo konkretne korzyści w codziennym montażu:

  • zachowujesz masę kluczowych detali podczas nagrywania kontrastowych scen miejskich czy zachodów słońca,
  • zapis 10-bit D-Log 2 ułatwia płynne łączenie materiału z większymi kamerami w programach DaVinci Resolve czy Premiere Pro,
  • wbudowane, fabryczne LUT-y (w tym dla LogC4 i Rec.709) gwarantują naturalne odcienie skóry bez cyfrowego, plastikowego wygładzania.

Magia 4K240 i algorytm pilnujący kadru

Sama jakość rejestrowanego ruchu również robi duże wrażenie. Tryb 4K przy 240 klatkach na sekundę w tak maleńkim korpusie sprawia, że nawet zwykłe nagranie tańca czy pędzącego śniegu wygląda jak drogi, dopracowany teledysk.

Twórcy dorzucili do tego kapitalny tryb Slow-Shutter, który pozwala na kreowanie artystycznych smug świateł w nocnym mieście, całkowicie bez potrzeby rozstawiania ciężkich statywów.

Fundamentem stabilizacji obrazu pozostaje sprawdzona, 3-osiowa mechanika czerpiąca z dorobku profesjonalnej serii Ronin. Prawdziwym ułatwieniem w pracy solo jest jednak zaktualizowany algorytm ActiveTrack 8.0:

  • system błyskawicznie rozpoznaje sylwetki, pilnując właściwej ekspozycji twarzy,
  • funkcja działa perfekcyjnie nawet na obiektywie tele przy 12-krotnym przybliżeniu cyfrowym,
  • wystarczy postawić sprzęt na biurku, a kamera sama precyzyjnie zadba o to, żebyś nie wypadł z wyznaczonego kadru.

Zdjęcia, zintegrowane światło i koniec problemów z zasilaniem

W sekcji fotograficznej producent zaoferował 37 megapikseli oraz tryb 4K Live Photo. Rejestruje on 1,5-sekundowy klip wideo przy każdym wyzwoleniu migawki, co idealnie wpisuje się w rygorystyczne wymagania dynamicznych platform społecznościowych.

Ważnym, praktycznym dodatkiem jest zintegrowana lampa doświetlająca (fill light). Została ona zamontowana na ruchomej głowicy, oferuje regulację temperatury barwowej i realnie eliminuje twarde cienie pod oczami w słabym oświetleniu zastanym.

Pod kątem zapisu danych i zasilania ten model nie bierze jeńców, co mocno ułatwia intensywny dzień zdjęciowy:

  • wbudowane 103 GB pamięci masowej oraz złącze USB 3.1 gwarantują transfer rzędu 800 MB/s (i do 90 MB/s przez Wi-Fi 6),
  • wbudowany akumulator o pojemności 1545 mAh zapewnia długie 210 minut ciągłej pracy,
  • błyskawiczne ładowanie w standardzie Power Delivery uzupełnia energię od 0 do 80 procent w ok. 18-20 minut.

Ekosystem akcesoriów i rynkowe starcie

W zestawie dostajesz też pilota. Niezbędny dla solo-nagrywających przy 3x.

Producent traktuje model Pocket 4P jako fundament modułowego systemu. Oferta akcesoriów obejmuje filtry magnetyczne ND, filtry zmiękczające Black Mist, konwertery szerokokątne, uchwyty z dodatkową baterią, statywy oraz bezprzewodowe mikrofony z serii OsmoAudio. 

Zależnie od potrzeb zbudujesz kompaktowy zestaw do vlogowania lub rozbudowany rig do transmisji na żywo. Urządzenie oferowane jest w dwóch wariantach wykończenia: klasycznym czarnym oraz perłowo-białym.

Rynkowy podział oferty wygląda czytelnie:

  • Osmo Pocket 4: świetna opcja podstawowa, tańsza, stworzona dla osób poszukujących prostego narzędzia typu "włącz i nagrywaj",
  • Osmo Pocket 4P: wariant bez kompromisu z dwiema kamerami, profilem log i świetnym trybem portretowym,
  • Przewaga nad smartfonem: płynna stabilizacja mechaniczna, brak przerysowań optycznych, obiektyw 60 mm i wyższa dynamika w cieniach,
  • Przewaga nad aparatem: mobilność, błyskawiczna gotowość do pracy bez montowania na zewnętrznym gimbalu.

Gdzie widzę braki i dla kogo jest ten sprzęt

Nie ukrywam jednak, że w całej tej technologicznej beczce miodu trafiają się też drobne zgrzyty. Osmo Pocket 4P to świetna konstrukcja, ale nadal pozostaje dość zamkniętym ekosystemem, w którym nie wymienisz optyki wedle własnego widzimisię.

Główny moduł mógłby na start oferować odrobinę szerszy kąt do pracy w bardzo ciasnych pomieszczeniach. Bardzo brakuje mi tu również natywnego wsparcia dla jakości 8K, które dałoby ogromną swobodę przy wycinaniu pionowych kadrów, zwłaszcza że aktualny workflow oprogramowania mocno skupia się na poziomym formacie wideo.

Pomimo tych uwag, sprzęt robi absolutnie piorunujące wrażenie. Rynkowy podział oferty wygląda dziś niezwykle logicznie. Jeśli interesuje cię wyłącznie nagrywanie niedzielnych spacerów, z powodzeniem wybierzesz tańszy model Osmo Pocket 4.

Wersja 4P to już propozycja dla zaawansowanych twórców treści, mobilnych reporterów i vlogerów komercyjnych. Genialnie sprawdzi się w roli samodzielnego narzędzia pracy (oraz doskonałego B-cama), skutecznie udowadniając, że ogromne możliwości filmowe mogą bez większych kompromisów zmieścić się w jednej, przedniej kieszeni spodni.

Oliwier Nytko
Redaktor

Dziennikarz Spider's Web, redaktor działu technologie i nauka oraz twórca krótkich treści wideo na platformach TikTok, Reels oraz YouTube Shorts. W 2016 roku rozpoczął swoją karierę na growym portalu How2Play.pl. W 2020 roku dołączył do zespołu tworzącego i rozwijającego jeden z największych serwisów dla Generacji Z w Polsce - Vibez.pl, gdzie był częścią zespołu redakcyjnego. Tam zajmował się pisaniem newsów, produkcją krótkich filmów oraz przeprowadzaniem interwencji dziennikarskich. Z wykształcenia związany z ekonomią, ale interesuje się niemal wszystkim - od najnowszych filmów z uniwersum Marvela (#toteżkino), poprzez dramy ze świata influencerów, aż po jakikolwiek temat, który ma w sobie odrobinę technologii.