Woda to już "dobro strategiczne". Nie wszyscy chcą się z tym pogodzić
Sytuacja, kiedy woda jest w kranie i leci normalnie, w coraz większej liczbie miejsc w Polsce przestaje być standardem - i trzeba przyzwyczajać się, że coś jest nie tak.

"Używajmy wody wyłącznie do celów socjalno - bytowych" - zaapelowała gmina Puławy do mieszkańców.
W związku z panującymi ekstremalnymi warunkami atmosferycznymi (utrzymujące się od kilku dni temperatury dochodzące do 40⁰C), wzywamy do używania wody wyłącznie do celów socjalno – bytowych i natychmiastowego zaprzestania używania wody do celów gospodarczych. Zwracamy uwagę, że aktualne rozbiory wody ponad 4 – krotnie przekraczają średnie dobowe normy zużycia, co w konsekwencji może doprowadzić do krytycznej awarii gminnych ujęć wody, skutkującej brakiem wody na terenie całej gminy! - ostrzegła gmina.
Problem w tym, że takie apele zaczęły pojawiać się dużo wcześniej, nawet wiosną. Wysokie temperatury tylko pogorszyły i tak nie najlepszą sytuację. W rozmowie z money.pl Paweł Wojciechowski, prezes PWiK Piaseczno, wprost mówi, że to, co dzieje się w wielu miejscach, to już armagedon.
- Sytuacja jest ciężka. Ludzie leją wodę w ogródkach i do basenów. Mamy pozwolenia wodnoprawne na pobór ok. 20 tys. m. sześc. na dobę, czyli na 200 tys. ludzi. A cała gmina to ok. 90 tys. ludzi. Zbliżyliśmy się do ściany. Cała sytuacja dzieje się przez upały, jeszcze do 22-23 czerwca sytuacja była dobra. Ale to, co się zadziało po 25 czerwca, to jest armagedon, także w gminach wokół - przyznaje.
Niektórzy już decydują się na radykalne kroki
W gminie Świercze zostały wprowadzone czasowe ograniczenia. Zakaz podlewania ogrodów przydomowych, działkowych, terenów zielonych oraz napełniania basenów na terenie gminy obowiązuje od poniedziałku do piątku w godzinach 15.00 – 22.00 oraz w soboty, niedziele i święta od 7.00 do 22.00.
Jak wyjaśnia gmina, sytuacje kryzysowe, którymi są "bez wątpienia temperatury przekraczające 30 st. C. i panująca od kilku lat susza glebowa", powodują ogromne zużycie wody. Podano przykład zużycia wody z SUW "Klukówek", które wynosi około 400 m3/dobę, a "obecnie zbliża się do 1000 m3/dobę".
- Nie jesteśmy w stanie wyprodukować nieograniczonej ilości wody uzdatnionej, która w tak dużej skali będzie wykorzystywana do podlewania trawników, ogródków działkowych, napełniania basenów, podlewania upraw, czy mycia samochodów - tłumaczy Adam Misiewicz, wójt Gminy Świercze.
W apelu skierowanym do mieszkańców zwrócił uwagę, że zakaz podlewania ogródków i basenów może nie wystarczyć. Dlatego ważne jest, aby ograniczać zużycie wody w godzinach największego poboru.
Wójt przyznał, że sytuację poprawić może podjęta modernizacja sieci wodociągowych. Być może efekty uda się odczuć już w przyszłym roku.
No właśnie - bo choć dużym problemem jest trwająca od dłuższego czasu susza, a swoją niemałą cegłę dołożyły wysokie temperatury, to nie są to jedyne przyczyny trudnej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy.
- Upały i susza są bezpośrednim wyzwalaczem kryzysu, ale skala problemu pokazuje coś głębszego: rosnące napięcie między zmniejszającą się dostępnością wody a wieloletnimi potrzebami inwestycyjnymi - przyznał w rozmowie z Serwisem Samorządowym PAP Paweł Sikorski, prezes Izby Gospodarczej "Wodociągi Polskie".
Jak wyjaśnił, przez ostatnie lata wiele przedsiębiorstw funkcjonowało w bardzo trudnym otoczeniu kosztowym i taryfowym. Środki, które powinny trafiać m.in. na modernizację, przeznaczane były na łatanie bieżących dziur i rozwiązywanie problemów.
Rośnie presja
Sikorski nie ma wątpliwości, że "przy postępujących zmianach klimatu, wyższych temperaturach, mniejszej pokrywie śnieżnej zimą i coraz bardziej gwałtownych opadach" presja na systemy wodociągowe będzie tylko rosła.
- To już nie jest zasób oczywisty i nieograniczony. To dobro strategiczne. Dlatego należy też położyć nacisk na edukację i promowanie racjonalnego zużycia wody przeznaczonej do spożycia - apeluje Sikorski.
Trudno być jednak optymistą, skoro nawet w miejscach, gdzie już prosi się o oszczędne podejście do wody, niektórzy dalej twierdzą, że ich potrzeby są na pierwszym miejscu. A reszta - cóż, niech sobie radzi.
„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.