Windows z ważną zmianą. Zapomnisz o restartach
Windows 11 wreszcie zaczyna rozumieć, że użytkownicy nie żyją po to, by patrzeć na ekran „Przygotowywanie aktualizacji”. Microsoft testuje nowy, mniej irytujący proces aktualizacji - Insajderzy dostają go jako pierwsi.

Zmiana jest częścią najnowszych wydań w kanale Release Preview i Dev, a jej cel jest prosty: skrócić momenty, w których system wyrywa cię z pracy, gry czy oglądania serialu, by zafundować ci obowiązkowy restart. I choć brzmi to jak obietnica składana już wiele razy to tym razem Microsoft faktycznie grzebie w mechanizmach, które mają realny wpływ na codzienne korzystanie z Windowsa.
Mniej czekania, mniej przerw, mniej frustracji
Nowy proces aktualizacji, testowany wśród Windows Insiders, ma ograniczyć czas spędzany na ekranach „Przetwarzanie aktualizacji”. Microsoft przenosi większą część instalacji na etap, gdy mechanizm działa w tle - tak, by po restarcie pozostało jak najmniej do zrobienia.

To podejście nie jest nowe w świecie systemów operacyjnych, ale Windows 11 dopiero teraz zaczyna je wdrażać na poważnie. W praktyce oznacza to krótsze przerwy w pracy i mniejszą szansę, że komputer postanowi zaktualizować się akurat wtedy, gdy masz pięć minut do wideokonferencji.
Zmiany pojawiają się w ramach aktualizacji oznaczonych m.in. jako KB5083631 i KB5083726, które trafiły do kanałów Release Preview i Dev. To właśnie tam Microsoft testuje mechanizmy, które później - jeśli nie wybuchną - trafią do stabilnego Windowsa.
Aktualizacje w tle, ale też bardziej przewidywalne
Microsoft od lat stosuje tzw. „gradual rollout”, czyli stopniowe udostępnianie aktualizacji. Teraz firma dopracowuje ten proces tak, by użytkownik miał większą kontrolę i świadomość, co właściwie dzieje się z jego systemem.
W nowych buildach widać, że gigant zaczyna lepiej komunikować, które funkcje są dostępne od razu, a które pojawią się dopiero po włączeniu odpowiedniego przełącznika w Windows Update. To ważne, bo Windows 11 coraz częściej korzysta z tzw. Controlled Feature Rollout - funkcje trafiają do części użytkowników, zanim zobaczą je wszyscy.
Dla zwykłego użytkownika oznacza to mniej niespodzianek. Dla entuzjastów - większą przewidywalność i możliwość świadomego testowania nowości.
Windows 11 od premiery zmaga się z opinią systemu, który za często przeszkadza użytkownikowi
Zbyt agresywne aktualizacje, zbyt częste zmiany interfejsu, zbyt wiele eksperymentów wprowadzanych bez zapowiedzi. Microsoft zdaje się wreszcie rozumieć, że jeśli chce, by Windows 11 był traktowany jako stabilna platforma to musi ograniczyć chaos. Nowy proces aktualizacji to krok w dobrą stronę. Nie rozwiąże wszystkich problemów, ale może sprawić, że użytkownicy przestaną bać się przycisku „Uruchom ponownie”.
Jeśli testy wypadną pomyślnie, nowy proces aktualizacji trafi do wszystkich użytkowników Windows 11 w jednej z nadchodzących aktualizacji zbiorczych. Microsoft nie podaje konkretnej daty, ale patrząc na tempo wdrażania funkcji w ostatnich miesiącach można spodziewać się, że stanie się to jeszcze w tym roku. Na razie pozostaje obserwować, jak zmiany przyjmą się wśród Insajderów - i mieć nadzieję, że tym razem Microsoft nie cofnie się w ostatniej chwili, jak zdarzało się w przeszłości.
Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.