Widziałem najlepszy składany telefon tego roku. Zakochałem się
Przez kilka dni miałem możliwość korzystania z najnowszego składanego smartfonu vivo X Fold6, który właśnie ma premierę w Chinach. Po tym czasie mogę powiedzieć tylko tyle - ktoś tu pozamiatał, ale wy i tak będziecie jarać się kwadratowym iPhone'em bez najważniejszych funkcji.

Od razu ustalmy - to nie jest test, to nawet nie są jakieś szersze pierwsze wrażenia, bo z telefonu korzystam krótko, a do tego ma chińskie oprogramowanie, które niezbyt dobrze tłumaczy się na angielski. Wersja europejska będzie miała premierę dopiero w czwartym kwartale tego roku, więc po wakacjach. Vivo jest jednak tak pewne swojego urządzenia, że udostępniło go przedpremierowo wybranej grupie dziennikarzy. Mam wrażenie, że wiedzieli co robią.

Druga ważna sprawa - to jest wersja chińska, więc europejska może się różnić użytym procesorem, ilością RAM czy innymi detalami. Najważniejsze rzeczy jednak pozostaną bez zmian i o nich wam opowiem.

Vivo X Fold 6 robi świetne pierwsze wrażenie - telefon jest ładnie wykonany, solidny, a do tego dobrze leży w dłoni. Jego wymiary po złożeniu to 157,16 x 74,26 x 9,9 mm , a po rozłożeniu mamy 157,16 x 145,66 x 4,8 mm. Co ciekawe - telefon bezie występował w dwóch grubościach - niebieska odmiana (mam taką) wykorzystuje szkło do wykończenia i ma grubość 4,8 mm przy rozłożeniu i 9,9 mm po złożeniu. Natomiast wersje biała i czarna korzystają z włókna szklanego, więc są delikatnie cieńsze - 4,4 mm i 9,4 mm. To kosmos, bo mówimy o naprawdę filigranowych urządzeniach.







Oczywiście mówimy o grubości w najcieńszym miejscu, bo jest jeszcze ogromna wyspa aparatów, ale o niej opowiemy sobie później. Ekran zewnętrzny to panel LTPO o przekątnej 6,51 cala. Ma częstotliwość odświeżania na poziomie 120 Hz, jasność maksymalną 5000 nitów, a minimalną 1 nit. Rozdzielczość to 2528 x 1120 pikseli. Wewnętrzny ekran to z kolei potężne 8,02 cala, również jest to panel LTPO o częstotliwości odświeżania 120 Hz, jasności 5000 nitów i rozdzielczości 2504 x 2312 pikseli.

Ekrany są po prostu piękne. Największym zaskoczeniem jest praktycznie widoczna i niewyczuwalna bruzda w miejscu złożenia ekranu. Jak na dłoni widać postęp, który dokonuje się od kilku lat w branży składanych smartfonów. Wyświetlacze są bardzo czułe na dotyk, podoba mi się opcja złożenia telefonu pod kątem prostym, w której dolna część zamienia się w wygodny touchbar obsługiwany gestami. Pisze się na tym również wygodnie. Mamy wręcz mały komputer.







Nie opowiem wam za dużo o wielozadaniowości, bo z powodu blokad regionalnych część chińskich funkcji po prostu nie działała i to jest całkowicie normalne. Udało mi się odpalić edytor dokumentów, stronę internetową, a także edytor zdjęć. To co zobaczyłem rodzi nadzieję na absolutnie płynne doświadczenia i wygodę obsługi.







A jak z podzespołami? Mamy tutaj MediaTeka 9500,którego wspomaga 12 lub 16 GB RAM. Możecie narzekać, że nie ma tu Snapdragona 8 Gen 5, ale to kompletnie nic nie wnosi do tematu wydajności, ponieważ oba te procesory są piekielnie wydajne i nie znajdziecie pomiędzy nimi różnicy w typowych zastosowaniach. Czas jednak na danie główne, bo vivo zdecydowanie odrzuca kompromisy w tym modelu. Wspomnę tylko o potężnej baterii o pojemności 700 mAh. Potężnej nie tylko jak na składany smartfon, ale jak na smartfon w ogóle. Czas pracy będzie kosmiczny.
Vivo X Fold6 ma potężny układ aparatów
Przez lata składane smartfony musiały iść na ustępstwa w tej kwestii, ale coś się zmieniło i obecnie mamy konstrukcje z absolutnie topowymi aparatami. Tak jest w przypadku tego modelu. Wszystkie aparaty powstały przy współpracy z ZEISS.

Główny aparat ma 200 Mpix, matrycę 1/1.4", f/1.68, optyczną stabilizację obrazu. Aparat ultraszerokokątny ma 50 Mpix, matrycę 1/2.76", f/2.05. Teleobiektyw z kolei wykorzystuje aparat 50 Mpix z obiektywem peryskopowym z trzykrotnym zoomem optycznym, matryca 1/1.95", f/2.57. Jak sami widzicie to potężny zestaw aparatów. Zrobiłem kilka zdjęć na szybko i jestem zachwycony.

























































Piękne, prawda? A do tego wszystkie zrobione na automacie. Dodajmy do tego jeszcze jedną istotną wiadomość. Otóż vivo X Fold6 będzie obsługiwał telekonwerter Vivo Zeiss Telephoto Extender Gen 2 Ultra (ekwiwalent 200 mm).

Kosmos, co nie?
Czy warto czekać na vivo X Fold6?
Jeszcze jak. Zapowiada się naprawdę ekscytująco, a kilkanaście godzin spędzonych z tym smartfonem sprawiło, że się zakochałem. Dodam tylko, że nie korzystałem z europejskiej wersji oprogramowania, więc smartfon pokaże swoją pełną moc przy polskiej premierze.
Wiem jedno - to mocny kandydat do tytułu najlepszego składanego smartfonu w 2026 r. Ma mocne podzespoły, genialne aparaty, a jakość wykonania zachwyca. Czekam nastrojony.
Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r., pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.