Do Polski dotarły upały. Wraz z nimi festiwal chłopskiego rozumu
Co roku, gdy nad Polskę nadciągają fale upałów, w sieci wraca ten sam spór - czy kiedyś też tak było, czy jednak klimat rzeczywiście się zmienia? Jedna viralowa grafika potrafi wywołać więcej emocji niż twarde dane meteorologiczne.

Przed nami w Polsce wyjątkowo upalny weekend, a temperatury, które zobaczymy na termometrach mogą okazać się rekordowo wysokie. Będzie wręcz niebezpiecznie.
Wraz z nadejściem upałów w Internecie pojawiają się tradycyjne już grafiki. Jedna z nich, która zwróciła moją uwagę, to popis nieuctwa, pseudonaukowych bzdur i kłamstwa tak charakterystycznego dla współczesnej prawicy (grafiki nie zamieszczam, by nie robić reklamy autorowi).
Anatomia internetowej manipulacji
Oto na grafice z lewej strony stoi pani pogodynka z 1976 r., z prawej mamy zaś pogodynkę z 2026 r. Obie przedstawiają identyczną, czerwcową prognozę pogody z temperaturami od 30 do 35 stopni Celsjusza, co ma udowodnić, że upały z jakimi mamy do czynienia nie są niczym nowym. Oczywiście grafika została wygenerowana w AI, bo żadnych dowodów na taką bzdurę w rzeczywistym świecie nie ma.
To, że klimat gwałtownie się ociepla, jest faktem naukowym. Żadne memy tego nie zmienią, a statystyki dla samej Polski są porażające.
W 1976 r. najwyższą odnotowaną temperaturą w ciągu roku było 31 stopni. W tę niedzielę w Warszawie ma być 38 stopni. Poprzedzająca ją sobota ma mieć 35 stopni, a piątek i czwartek 32 stopnie - napisał jeden z internautów.
Inny podał, że w Warszawie w 1976 r. były trzy dni z temperaturą powyżej 30 stopni C, z czego jeden w czerwcu. W całych latach 70 łącznie było 36 takich dni, to tyle samo, co w dwa ostatnie lata (2024 i 2025 r.). Ten sam internauta podaje, że w np. temperatura ponad 35 stopni C w Rzeszowie od lat 70 do 2012 r. nie była odnotowywana. Natomiast od 2102 r. takich dni było już 22.
Za niedługo będą nam wmawiać że 40 stopni to była zwykła czerwcowa niedziela w 1980 r. - piszą komentujący.
Kiedyś upałem określano temperatury powyżej 25°C. Dziś część twittera zeszła by na zawał przy takiej definicji :) - napisał profil meteoprognoza.pl.
Mit Ścinawy i Prószkowa
Pod innym wpisem wywiązała się ciekawa dyskusja, będąca idealną oznaką naszych czasów. Jeden z internautów stwierdził, że rekord ciepła padł na ziemiach polskich w 1943 r. Wtedy to w Ścinawie na Dolnym Śląsku w dniach 20–22 sierpnia temperatura wynosiła 40,5 stopnia C. Ma to dowodzić tego, że to z czym mamy do czynienia teraz nie jest żadnym wyjątkiem. - No i bez globalnego ocieplenia było cieplej, niż teraz - stwierdził autor wpisu. Trudno o większy błąd.
Warto pamiętać, że ten rekord z 1943 roku (tak samo jak słynne 40,2 stopni C z Prószkowa z 1921 r.) jest przez współczesnych meteorologów i IMGW poddawany ogromnej krytyce. Ówczesne metody pomiarowe (ogródki meteorologiczne, brak odpowiednich osłon przed słońcem, bliskość nagrzewających się budynków) mocno zawyżały wyniki. Oficjalnym, zweryfikowanym rekordem Polski pozostaje 39,5 stopni C z Słubic z 2015 r
W publicznej dyskusji o zmianach klimatycznych regularnie powraca argument o historycznych rekordach temperatur, mający dowieść, że obecne fale upałów nie są niczym nadzwyczajnym. To jednak fundamentalny błąd logiczny, wynikający z mylenia chwilowego kaprysu pogody z długofalowym trendem.
Pogoda przypomina bowiem ludzki nastrój, bywa zmienna, gwałtowna i potrafi zaserwować pojedynczy, skrajny epizod, taki jak pamiętne upały w Ścinawie z sierpnia 1943 r. Z kolei klimat to odpowiednik ludzkiej osobowości, czyli stały, uśredniony wzorzec zachowań atmosfery wyliczany na podstawie danych z minimum trzech dekad.
Pojedynczy, nawet najbardziej spektakularny wyskok termometru sprzed ponad osiemdziesięciu lat nie mówi nam nic o kondycji całego systemu.
Współczesne globalne ocieplenie nie polega na tym, że naukowcy ekscytują się jednostkowymi maksimami w konkretnej miejscowości, lecz na bezprecedensowym przesunięciu całej linii bazowej. O ile w pierwszej połowie dwudziestego wieku temperatury ocierające się w Europie Środkowej o granicę czterdziestu stopni Celsjusza były klimatyczną aberracją, o tyle dziś fale afrykańskich upałów stają się stałym, powtarzalnym elementem letniego krajobrazu.
Klimatolodzy analizują globalną średnią, która nieprzerwanie rośnie, sprawiając, że anomalie stają się normą, a zjawiska ekstremalne występują częściej, trwają dłużej i obejmują swym zasięgiem całe kontynenty. Zasłanianie się jednym gorącym weekendem z czasów drugiej wojny światowej w obliczu twardych danych statystycznych jest jak stanie w płonącym lesie z przekonaniem, że wszystko jest w porządku, bo kilkadziesiąt lat temu spaliło się tu przecież jedno drzewo.
Przyszłość nadeszła 24 lata za wcześnie
O tym jak bardzo jest źle z klimatem świadczy doskonale wpis w serwisie X Jakub Wiecha, analityka i dziennikarza. Temperatury, których w związku ze zmianami klimatycznymi spodziewaliśmy się w 2050 r. stają się faktem już teraz. 24 lata wcześniej.
Powyżej fikcyjna prognoza pogody na 18 sierpnia 2050 r. wyemitowana przez francuską telewizję w 2014 r., co miało przestrzec przed fatalnymi skutkami globalnego ocieplenia. Poniżej prognoza pogody na 22 czerwca 2026 r. Wnioski wyciągnijcie sami - napisał Jakub Wiech.
Francuska symulacja sprzed 12 lat, mająca być przerażającą wizją odległej przyszłości, zrównała się z mapami pogodowymi, które oglądamy dzisiaj w wieczornych wiadomościach. Zmiana klimatu przestała być abstrakcyjną groźbą dla przyszłych pokoleń. Stała się rzeczywistością, która puka do naszych drzwi ponad dwie dekady przed terminem, bezlitośnie weryfikując każdą próbę internetowego kłamstwa.
Dziennikarz Spider's Web, zajmuje się tematyką militariów i obronności. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Pisze o nowych technologiach, takich jak broń hipersoniczna czy laserowa. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.