Postawili butelkomaty przed wszystkimi. Teraz mają problem
W Szczecinie oddawanie butelek w automatach stało się możliwe na długo przed systemem kaucyjnym, ale bycie pionierem obija się teraz czkawką.

Pięć butelkomatów stanęło w popularnych w Szczecinie miejscach. Jak tłumaczyło w 2024 r. miasto, za oddanie plastikowych butelek otrzymuje się punkty, które zamieniane są na nagrody, m.in. w postaci zniżek. Przelicznik był prosty: 1 butelka, bez względu na rozmiar, to 1 punkt.
Za 100 punktów zgarnąć można było np. 10 proc. rabatu przy zakupie biletu online na wydarzenia organizowane przez Dom Kultury Słowianin czy 10 proc. rabatu przy zakupie biletu online na Kąpielisko Dąbie.
10 proc. zniżki to niby niedużo, ale zamiast wyrzucać do kosza, można było przy okazji oddawać opakowania do maszyny i w końcu coś się uzbierało. Co ważniejsze, w ten sposób można było pomagać zwierzętom.
Zebrane w aplikacji punkty możemy przekazać tutejszemu Schronisku dla bezdomnych zwierząt. Każde 100 punktów, które przekażemy to kwota wsparcia w wysokości 10 zł. W tym przypadku punkty możemy przekazywać także pojedynczo, za każdym razem, gdy skorzystamy z butelkomatu, niezależnie od liczby posiadanych punktów - wyjaśniało miasto.
Butelkomaty były zwycięskim pomysłem ze Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego. Miasto informowało, że całkowity koszt, który obejmował projekty i uzgodnienia, zakup, dostawę i montaż 5 urządzeń wraz z programem lojalnościowym oraz obsługą serwisową w ramach gwarancji przez okres 36 miesięcy, wyniósł 890 tys. zł.
Maszyny cieszyły się umiarkowaną popularnością. "Głos Szczeciński" we wrześniu 2024 r. donosił, że przez osiem miesięcy 2024 r. zebrano ponad tysiąc kilogramów butelek - czyli w sztukach ok. 25 tys. butelek plastikowych.
To wydaje się sporo, jednak w przeliczeniu na jedną osobę, która skorzystała ze szczecińskiego butelkomatu w całym programie, daje nam to średnio 5 butelek, czyli nawet nie jedną plastikową butelkę miesięcznie - wyliczał szczeciński portal.
A teraz… jest jeszcze gorzej
Paulina Łątka z Urzędu Miasta w Szczecinie przekazała Interii dane, które pokazały, jak system kaucyjny wpłynął na szczecińskie butelkomaty. Od początku 2025 r. do końca kwietnia mieszkańcy Szczecina oddali niemal 11 tys. butelek. W 2026 r. w tym samym czasie do automatów wrzucono już tylko 1200 sztuk.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska w odpowiedzi na pytania serwisu całkiem logicznie zauważyło, że klienci wolą odzyskać kaucję niż zbierać punkty w miejskim programie lojalnościowym.
W Szczecinie liczą na to, że miejskie butelkomaty mogą być mogą być "alternatywą albo uzupełnieniem systemu kaucyjnego". To dlatego, że znajdują się w popularnych, często odwiedzanych miejscach. Miasto ma nadzieję, że użytkownicy mając do wyboru kosz albo automat, wybiorą jednak maszynę - jak już tracić kaucję, to w szczytnym celu.
Mam złą wiadomość dla Szczecina
Butelkomaty już wkrótce stawiane będą nie tylko w sklepach, ale też w innych popularnych miejscach - na osiedlach, w parkach, na plażach, przy kąpieliskach. Pewnie nie od razu pojawią się w każdym mieście, ale coraz więcej firm planuje automatową ekspansję. Szczecińskie butelkomaty będą więc rywalizować nie tylko z maszynami w sklepach.
W teorii szczeciński pomysł nie był taki zły (choć kwestionowano cenę maszyn) - zamiast wyrzucać butelkę do kosza, można było oddać ją do maszyny i albo zgarnąć po jakimś czasie zniżkę, albo pomóc zwierzętom. Szczecin wprowadził swój własny system kaucyjny, który jednak musiał zostać wyparty przez ten właściwy.
Co, jeśli liczba butelek nie wzrośnie? Przedstawiciele miasta deklarują, że będą w razie czego szukać innego pomysłu.
„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.