Kopią 300 metrów pod ziemią po wodę. Miasto szykuje się na kryzys
Problemy z wodą to coraz częstsza rzeczywistość polskich miast, miasteczek i wsi. W Olsztynie wiedzą, że o zapasy trzeba zadbać.

"Zwiększamy bezpieczeństwo dostaw wody dla mieszkańców i poprawiamy jej jakość" - deklaruje Olsztyn, ogłaszając budowę studni głębinowej. Może się wydawać, że to typowa inwestycja, ale w stolicy Warmii doskonale zdają sobie sprawę, że wymagają tego czasy.
- Realizowane przez nas zadanie zapewni bezpieczeństwo w dostawach wody. To niezwykle istotne w dzisiejszych czasach także ze względu na zmiany klimatyczne - nie ukrywa kierowniczka Działu Inwestycji i Remontów PWiK Agnieszka Remisiewicz.
Studnia głębinowa będzie mieć głębokość 260 m. Miasto wyjaśnia, że gdy już powstanie, będzie dodatkowym źródłem wody pitnej, które "w sytuacji awarii lub przerwy w dostawach pozwoli utrzymać ciągłość zasilania miasta".
Wiceprezes PWiK Jarosław Słoma tłumaczy, że miasto wraca do inwestycji związanych z budową nowych studni głębinowych, bo te obsługujące Olsztyn działają już od dawna. W związku z tym "zapiaszczają się, spada ich wydajność".
- Dlatego tak istotne jest powstawanie nowych obiektów - tłumaczy Słoma.
W następnym roku planowana jest budowa kolejnej studni. Będzie jeszcze głębsza - ponad 300 m głębokości.
Musimy zadbać o wodę
Tegoroczne apele ws. oszczędzania wody pojawiły się wyjątkowo wcześnie. To jeszcze jeden efekt suszy. Wielu mieszkańców dalej nie zdaje sobie z tego sprawy i w wyjątkowo suchych okresach podlewa wcześniej skoszone trawniki czy myje auta.
Niedawno gmina Tomaszów Lubelski zwróciła się z prośbą o rozsądne gospodarowanie wodą. Zasugerowano, by wstrzymać się z podlewaniem trawy czy nie napełniać basenów. Takie komunikaty regularnie udostępniane są przez wiele miejsc w kraju. A nawet nie ma jeszcze gorącego lata.
- W Polsce na jednego mieszkańca mamy około 1600 m sześc. odnawialnych zasobów wody słodkiej rocznie, co jest wartością trzykrotnie niższą niż średnia w Europie. Największym wyzwaniem są postępujące zmiany klimatyczne oraz bardzo niski poziom retencji, który powoduje, że woda opadowa zamiast zasilać system, natychmiast z niego odpływa - mówiła w trakcie debaty "Woda jako zasób strategiczny" Magdalena Sobieraj, zastępczyni dyrektora Departamentu Gospodarki Wodnej Ministerstwa Infrastruktury, cytowana przez Portal Samorządowy.
Natomiast dr Kamil Jawgiel przekonuje, że dziś woda jest dla gospodarki tym, czym ropa była w XX wieku.
- To nie jest metafora, tylko opis realnego mechanizmu decyzyjnego - lokalizacja inwestycji, łańcuchy dostaw i bezpieczeństwo energetyczne zależą dziś od dostępności wody - stwierdził.
Podobnie uważa Marcin Jarzyński, Wiceprezes Wód Polskich ds. ochrony przed powodzią i suszą, który w trakcie spotkania "Woda jako strategiczny zasób dla przyszłości polskiego rolnictwa – czas na kompleksowe działania" zaznaczył, że bezpieczeństwo żywnościowe Polski w dużym stopniu zależy dziś od skutecznego zarządzania wodą.
Jak wyjaśnił, dziś wodę trzeba zatrzymywać jak najbliżej miejsca opadu i wzmacniać lokalne systemy retencji.
Przez lata byliśmy przekonani, że woda w kranie będzie zawsze. Dziś ta buta może nas słono kosztować.
„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.