Ryanair z wielką zmianą. Posadzi rodziny obok siebie za darmo
Ryanair postanowił zakończyć dramaty rodzin, które nie czuły ze sobą wystarczająco silnej więzi, żeby zapłacić za siedzenie obok siebie. Już za chwilę rodziny znów będą razem.

Tanie linie lotnicze do mistrzostwa opanowały sposoby na wyciąganie dodatkowych pieniędzy od pasażerów. Zanim ktoś kupi bilet lotniczy za 100 zł w jedną stronę, to wielokrotnie będzie wodzony na pokuszenie. A to trzeba dopłacić za wybór miejsca, a to większy bagaż, może gdzieś po drodze wcisnąć ubezpieczenie itd. Potencjalnych opłat dodatkowych jest tak dużo, że cena biletu potrafi wzrosnąć wielokrotnie.
Najczęściej dopłaty dotyczą możliwości wyboru miejsca i siedzenia obok siebie. Ostatnio leciałem z żoną na krótki urlop i postanowiłem dopłacić po 100 zł (po 50 zł od osoby) do każdego lotu, żeby wybrać fajne miejsce i siedzieć obok siebie. Widziałem jednak, że wiele par nie decydowało się na taki krok. Część jakoś znosiła rozłąkę, część próbowała zamieniać się miejscami z pasażerami. Jednak największy dramat toczy się o miejsca rodzinne. Teraz to się skończy.
Ryanair posadzi rodziny obok siebie. Za darmo
Według unijnych przepisów dzieci do lat 11 mają prawo do bezpłatnej rezerwacji miejsca obok swojego opiekuna. Tak działa to w większości linii lotniczych, ale Ryanair sprytnie to obchodził i w całości zgodnie z prawem - miejsce dla dziecka było bezpłatne, ale rodzic musiał płacić. Uiszczał jedną opłatę i mógł zarezerwować miejsca dla maksymalnie czterech dzieci. Zgodnie z przepisami? Zgodnie, a że trochę nie w porządku to trudno, na moralności jeszcze nikt się nie wzbogacił. Tak do tej pory brzmiał zapis na stronie przewoźnika:
Ze względów bezpieczeństwa dzieci w wieku od 2 do 11 lat muszą siedzieć obok towarzyszącej im osoby dorosłej, a niemowlęta (w wieku od 8 dni do 23 miesięcy włącznie) muszą siedzieć na kolanach towarzyszącej im osoby dorosłej.
Od 25 czerwca koniec tej praktyki. Organy regulacyjne nakazały Ryanairowi dostosować się do standardów rynkowych. W przypadku rezerwacji osoby dorosłe podróżujące z dziećmi, które nie chcą wybierać ani płacić za zarezerwowane miejsce, zostaną poinformowane o przydzielonych im (bezpłatnych) miejscach po odprawie na lot, tak jak ma to miejsce w przypadku większości innych linii lotniczych w Europie. Tak, żeby uzyskać darmowe miejsca, będą musieli poczekać aż do odprawy, żeby zobaczyć, gdzie będą siedzieć.
Rodziny decydujące się na losowy przydział miejsc obok siebie prawdopodobnie zostaną skierowane do tylnej części kabiny samolotu, ponieważ przednie rzędy są zazwyczaj zarezerwowane i wyprzedają się jako pierwsze. Rodziny, które wolą wybrać miejsca w momencie rezerwacji i zapewnić sobie miejsca w przednich rzędach klasy premium będą mogły to zrobić, uiszczając opłatę za rezerwację miejsca, zgodnie z polityką stosowaną przez większość innych europejskich linii lotniczych. Czyli zasada jest jasna - nie chcesz płacić, to dostaniesz gorsze miejsca.
Ryanair nie byłby sobą, gdyby przy okazji nie potraktował standardów branżowych jako opresji
Szef linii lotniczych nie kryje oburzenia. Dał taką wypowiedź w oficjalnym komunikacie prasowym, że przez chwilę mu współczułem, ale później przypomniałem sobie, że ten człowiek wielokrotnie mówił, że ma bagaż klientów w dupie, że ich komfort ich nie obchodzi i żeby obniżyli swoje wymagania. Przytoczę jednak wypowiedź, jaką udzielił szef Ryanair Michael O’Leary, żebyście mogli się trochę pośmiać.
„Europejskie organy regulacyjne, takie jak brytyjska CMA, nieustannie zawodzą konsumentów, ignorując rażącą, antykonsumencką praktykę odsprzedaży zawyżonych cen biletów lotniczych przez nieautoryzowane serwisy rezerwacyjne (OTA), nadmierne opłaty pobierane przez monopole lotniskowe oraz awarie usług świadczonych przez europejskie centra kontroli ruchu lotniczego (ATC). Przymykając oko na wysokie ceny biletów naliczane przez linie lotnicze na trasach, na których nie ma konkurencji ze strony Ryanair, CMA wzięła teraz na celownik naszą politykę dotyczącą miejsc dla rodzin, która została powszechnie przyjęta przez konsumentów jako najbardziej postępowa i przejrzysta w Europie.
Zamiast promować konkurencyjność i niższe ceny dla konsumentów, CMA dąży do zmuszenia Ryanair do przyjęcia mniej przejrzystej i mniej przyjaznej dla konsumentów polityki dotyczącej miejsc dla rodzin, stosowanej przez większość innych linii lotniczych – tylko dlatego, że jest to standard branżowy.
Z nieszczególną radością dostosujemy się do tego standardu branżowego, ponieważ nie chcemy tracić czasu na wyjaśnianie błędnie poinformowanym organom regulacyjnym, jak bardzo nie rozumieją one, co leży w najlepszym interesie konsumentów w Wielkiej Brytanii i Europie. Zgodnie z naszą zaktualizowaną polityką dotyczącą miejsc dla rodzin, rodziny mogą być zmuszone czekać aż
do zakończenia odprawy, aby dowiedzieć się o przydziale miejsc, i istnieje większe prawdopodobieństwo, że zostaną umieszczone w tylnej części kabiny, ale przynajmniej CMA będzie mogła twierdzić, że zrobiła coś dla konsumentów, choć niestety większość konsumentów tego nie zauważy”.
Widzicie ten dramat przedsiębiorcy, któremu zaraz spadną obroty? Aż chce się pozaznaczać wszystkie opcje przy rezerwacji i kupić zdrapkę na pokładzie samolotu, żeby pan Michael O’Leary mógł dalej zarabiać. Ile tu jest buty, arogancji i pogardy dla przepisów. Z nieszczególną radością, będą musieli czekać do końca odprawy, usiądą na tyle. Aż nie mogę się doczekać, aż organy regulacyjne wezmą tanie linie lotnicze za pysk w pozostałych kwestiach, takich jak darmowy bagaż do 7 kg, a następnie wezmą się za kwestię handlu obwoźnego czy ogromnych dopłat za rzekome przekroczenie wymiarów darmowego bagażu.
Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r., pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.