Woda z Jeziora Pilchowickiego spuszczona. Apokaliptyczny widok
Wielki remont zapory na jeziorze Pilchowickim ma swoje poważne konsekwencje. Mieszkańcy mówią o nieprzyjemnym widoku i zapachu.

Remont zapory na jeziorze Pilchowickim zaczął się kilka miesięcy temu, ale dopiero teraz nadszedł ten najbardziej spektakularny moment całkowitego spuszczenia wody ze zbiornika. Już wcześniej dało się co nieco podejrzeć i nie był to zbyt sympatyczny obraz: mnóstwo śmieci, a nawet wraki samochodów.
Niestety, to nie jest jedyna przykra - choć konieczna - konsekwencja praw naprawczych.
Dotarliśmy do zapowiadanego momentu - relacjonuje Tauron Polska Energia na specjalnej grupce, poświęconej informacjom dot. remontu zapory.
Śnięte ryby pojawiły się na zbiorniku i rzece. Dodatkowo: upał nie pomaga... To całkowicie zrozumiałe, że z perspektywy postronnych obserwatorów, którzy nie mają wiedzy o wszystkich zmiennych wpływających na podejmowane decyzje, pojawiają się proste i wydawałoby się logiczne rozwiązania (głównie w komentarzach internetowych). Niestety w rzeczywistości to nie takie łatwe i oczywiste - opisuje firma.
Jak wyjaśniono, proces jest wielowątkowy, realizowany zgodnie z wytycznymi i "nadzorowany przez zespół doświadczonych przyrodników oraz wszelkie powołane do tego instytucje: od PZW przez RDOŚ po Urząd Marszałkowski".
- Celem głównym podejmowanych działań było od początku minimalizowanie strat w ekosystemie - podkreślono.
Wcześniej Tauron opisywał, że w pierwszym etapie ryby "swobodnie wraz z wodą spłynęły w dół rzeki". Woda spuszczana była powoli, aby maksymalnie ułatwić ten proces. "Znaczną część ryb udało się w ten sposób uratować" - zaznaczono.
Później nastąpiło odławianie ryb. Tauron zaznaczył, że przy całkowitym opróżnianiu zbiornika mogą pojawić się śnięte ryby. To moment, którego "nie można uniknąć".
Cokolwiek napiszą "internetowi hejterzy - znawcy tematów wszelakich" – prawda jest taka, że nie ma sposobu, aby spuszczenie wody ze zbiornika na taką skalę przeprowadzić bez strat. Śnięte ryby będą utylizowane na bieżąco. Dodatkowo widok na zbiorniku i na rzece może być – oględnie mówiąc – lekko przerażający. Wody jest coraz mniej, coraz bardziej będą widoczne namuły, które wpłyną na jakość spuszczanej wody. Nie ma co ukrywać, będzie słabo! - uczciwie przestrzegała spółka.
I wygląda na to, że przestrogi się sprawdziły. Choć zdaniem niektórych widok jest gorszy niż myślano. W rozmowie z RMF FM świadkowie przyznają, że spodziewali się "apokaliptycznego widoku, ale nie cmentarzyska ryb".
- Wszystkie leżą do góry brzuchem. Takie piękne, wielkie okazy. Potworny widok, jest mi niedobrze i nawet nie chcę myśleć, co te stworzenia przeżyły. Jestem naprawdę wstrząśnięta i współczuję mieszkańcom, że muszą żyć z tym smrodem - powiedziała reporterce rozgłośni jedna z turystek.
Martwe ryby "przypominają długi biały dywan"
Do tego dochodzą nieprzyjemne zapachy. Fatalną sytuację potęgują wysokie temperatury, przez co "wszystko się rozkłada" bardzo szybko.
Rozmiar tej tragedii jest niewyobrażalny. Spodziewaliśmy się, że będą śnięte ryby, ale nie aż tyle. Ofiarami są też inne zwierzęta – skorupiaki, małe płazy, ale także ssaki, które jedzą te martwe ryby. One zawierają niebezpieczne substancje, bo rzeką płynie także muł denny. To taki szlam, osad, który gromadzi się na dnie. Jest naturalnym elementem ekosystemu, ale jego nadmiar prowadzi do powstawania niebezpiecznych substancji takich jak siarkowodór. Tu spuszczano przez 50 lat wiele zanieczyszczeń, to gromadziło się w mule na dnie, a teraz ruszyło. Proszę zobaczyć, jaka czarna jest ta woda. Boimy się o konsekwencje dla całej okolicy. Ostrzegaliśmy, że tak będzie, ale nikt nas nie słuchał – przyznaje RMF FM jeden z właścicieli agroturystyki.
Tauron wcześniej zapewniał, że zmiany są czasowe i "całkowicie odwracalne". Deklarowano, że przyroda odżyje za sprawą procesu zarybiania zbiornika.
Remont zapory potrwać ma 24 miesiące. Według planów woda zapełni akwen na początku 2028 r.
Jak wcześniej zaznaczano, remont zapory w Pilchowicach to bardzo ważna dla regionu inwestycja, która przełoży się na długoterminowe zwiększenie bezpieczeństwa przeciwpowodziowego i zapewnienie stabilności infrastruktury hydrotechnicznej.
„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.