REKLAMA

Pokazali, co najmłodsi widzą w sieci. Jestem przerażony

Wielkie platformy doskonale zdają sobie sprawę, że dziecko to idealny użytkownik - szkoda tylko, że tej świadomości brakuje rządzącym, którzy mogliby skuteczniej chronić młodych w sieci. 

internet dzieci raport
REKLAMA

Niby doskonale zdajemy sobie sprawę ze skali problemu, tym bardziej że nie są to pierwsze tego typu analizy, ale i tak dane opublikowane w raporcie "Internet dzieci 2026" szokują i smucą. 

Z dokumentu wynika, że 55 proc. dzieci w wieku 7–12 lat regularnie korzysta z największych serwisów społecznościowych lub komunikatorów. Sęk w tym, że nie są one przeznaczone dla tej grupy wiekowej. Tymczasem już 1 mln dzieci w wieku 7–12 lat aktywnie korzysta z największych serwisów społecznościowych: TikToka, Facebooka, Instagrama lub Snapchata. 

REKLAMA

W serwisach społecznościowych dzieci w wieku 7-12 spędzają 40 proc. czasu online. 29 proc. pożera TikTok, a 22 proc. - YouTube.

Fakt, że dzieci korzystają z serwisów, z których nie powinny, ma swoje konsekwencje. Bardzo poważne

Aż 1,2 mln młodych w wieku 7–14 lat miało kontakt z reklamami piwa alkoholowego w topowych aplikacjach społecznościowych.

REKLAMA

- Formalnie większość platform wymaga ukończenia 13 lat (w niektórych krajach UE – 16 lat) do założenia konta. W praktyce weryfikacja wieku opiera się w zasadzie wyłącznie na deklaracji użytkownika przy rejestracji. Badania wskazują, że znaczna większość dzieci poniżej wymaganego wieku podaje fałszywą datę urodzenia – często za wiedzą lub z pomocą rodziców, którzy traktują to jako "niewinne obejście" regulaminu platformy - zauważa Krzysztof Mikulski, prezes Polskich Badań Internetu.

A to idealna sytuacja dla samych platform. Jak pisze Mikulski, dzieci i młodzież są wyjątkowo wartościowymi użytkownikami, ponieważ "mają dużo wolnego czasu, łatwo ulegają mechanizmom angażującym, budują długoterminowe nawyki konsumpcji mediów i przede wszystkim kształtują swoje preferencje konsumenckie". 

REKLAMA

Problem w tym, że dziecko, które podało fałszywą datę urodzenia, może być traktowane jako pełnoletni odbiorca. Nikomu to jednak nie przeszkadza, wręcz przeciwnie - interes może się kręcić. 

Powód jest prozaiczny: gdyby platformy zaczęły masowo przeklasyfikowywać "dorosłych" użytkowników w dzieci, straciłyby znaczną część potencjału reklamowego. Użytkownicy poniżej 13–16 lat (w zależności od jurysdykcji) nie mogą być legalnie profilowani i nie można do nich kierować spersonalizowanych reklam bez zgody rodzica. Wyeliminowanie ich z puli dorosłych użytkowników oznaczałoby zauważalny spadek przychodów - pisze Mikulski. 

Z raportu dowiadujemy się również, że dzieci, które w sieci już są, korzystają z internetu intensywniej niż ktokolwiek inny. Średni dzienny czas online w grupie wiekowej 7–14 lat  wynosi 4 godziny i 25 minut – to najwyższy wynik spośród wszystkich standardowych kategorii wiekowych, włącznie z dorosłymi, jak zaznaczają autorzy raportu. 

REKLAMA

Ponad połowa dzieci odpala internet zaraz po przebudzeniu, pomiędzy 6:00 a 8:00 rano. Tak zachowuje się ponad połowa dzieci (56 proc.). W czasie szkolnym aktywność online spada, ale nie znika: w każdej godzinie po smartfon sięga ponad milion dzieci. 

Z jednej strony to dowód na to, że zakaz korzystania z telefonów w szkołach podstawowych ma sens, ale autorzy raportu wskazują, że na godziny szkolne w typowym miesiącu przypada ok. 13 proc. całego czasu używania telefonu przez dzieci.  

- Zakaz telefonów w szkole pozbawiony równoczesnych działań edukacyjnych i realnej alternatywy dla ekranów, będzie oznaczać redukcję aktywności online jedynie o kilkanaście procent, co nie rozwiązuje głównych problemów - przekonują autorzy raportu. 

REKLAMA

Równie ważne będzie to, co dzieje się już po opuszczeniu szkolnych murów, co zresztą na Spider's Web wielokrotnie zwracaliśmy uwagę. W badaniu opisano, że "zdecydowanie najwięcej czasu" z telefonem w dłoni dzieci spędzają właśnie w drugiej połowie dnia. Co więcej, o ile w godzinach szkolnych średni czas korzystania wynosi ok. 5–6 min na godzinę, to po południu jest to ok. 15–17 min na godzinę.

REKLAMA

Najwyższa intensywność korzystania z telefonów została zaobserwowana wtedy, gdy aktywna obecność dorosłych przy dzieciach jest niska

Czyli przed powrotem rodziców do domu, a potem w czasie wieczornego odpoczynku.

REKLAMA

Jak piszą autorzy raportu, korzystanie z telefonu w godzinach wieczornych może nieść ze sobą "szereg negatywnych konsekwencji". Mowa tu o obniżeniu jakości snu, ale narażenia na bardziej ryzykowne treści i kontakty w związku z niższą kontrolą rodzicielską o tej porze. 

Z badania wynika, że 32 proc. dzieci w wieku 7–14 lat miało kontakt ze stronami i aplikacjami zawierającymi treści pornograficzne. Poziom ten jest zbliżony do zasięgu w całej populacji internautów (33 proc).  

O tym, że sam zakaz smartfonów w szkołach nie wystarczy, świadczą weekendy. Wówczas dzieci poświęcają na korzystanie ze smartfonów o około jedną piątą więcej czasu niż w dni powszednie.

W weekendy nie ma porannego ograniczenia korzystania związanego ze szkołą, więc średni czas korzystania w godzinach między 9 a 13 jest 2–3 razy wyższy niż w tych samych godzinach w dni szkolne. Intensywne korzystanie zaczyna się od około 9–10 i pozostaje na tym samym poziomie do późnego popołudnia, po czym lekko wzrasta wieczorem. To ostatnie wskazywałoby (podobnie jak w przypadku dni powszednich) na zwiększenie intensywności korzystania, gdy zmniejsza się aktywna obecność dorosłych. Dane pokazują też, że w weekendy większa liczba dzieci korzysta z telefonu po godzinie 23, a nawet po północy - opisano.

REKLAMA

Autorzy raportu postulują m.in. wprowadzenie minimalnego wieku dostępu do serwisów społecznościowych oraz przeniesienie odpowiedzialności za skuteczną weryfikację wieku na dostawców usług cyfrowych. 

- Ochrona dzieci nie jest wartością lewicy ani prawicy. Jest konstytucyjnym obowiązkiem państwa. Czas przestać debatować i zacząć działać – zanim kolejny raport przyniesie nam kolejne "nic się nie zmieniło" - apeluje Mikulski.

REKLAMA
Adam Bednarek
Redaktor

„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA