Ten rower zastąpił mi samochód. Wyposażenie to prawdziwe "Pro"
Oto Fiido Nomads Pro. Czyli rower, który właściwie całkowicie zastąpił mi samochód.

Ale żeby nie zanudzać nikogo przesadnie moją osobistą historią - na to może będzie miejsce przy innej okazji - skupmy się na odpowiedzi na pytania, które faktycznie mogą być istotne dla zainteresowanych tym rowerem.
To - po kolei.
Fiido Nomads Pro - co to dokładnie jest?

Po pierwsze - absolutna nowość. Ten rower trafił na rynek pod koniec czerwca tego roku, a ja już miałem okazję jeździć nim na co dzień od kilku tygodni.
Po drugie - to jest rower elektryczny, który - według producenta - ma być dobry i w codziennej, miejskiej jeździe, i przy dłuższych, weekendowych czy wakacyjnych wyjazdach, nawet tych niekoniecznie po asfalcie.
Czyli, chociaż to już trochę wyświechtane, to ma być rowerowy odpowiednik SUV-a.
Czy trudno złożyć ten rower?

Nie. Rower przychodzi do nas prawie całkowicie zmontowany. Trzeba tylko zamontować kierownicę, przednie koło, ekran i podpiąć kilka przewodów, to tyle.
Do tego wszystkie narzędzia mamy od razu w zestawie, nic nie trzeba przynosić ze sobą. Ba, ten zestaw narzędzi jest raczej na zapas, bo na przykład dostajemy śrubokręt, ale do niczego przy montażu nie jest potrzebny. Potem za to może się przydać na przykład do regulacji czy dokręcenia błotników.
Czy jest dobrze wykonany?

Tak. Wręcz bym powiedział, że jest zaskakująco czołgowo-solidny, a do tego ta aluminiowa rama po prostu bardzo, bardzo dobrze wygląda.
Tutaj po prostu widać, że ktoś włożył trochę pracy w to, żeby ten rower nie tylko był, ale też żeby cieszył oko.
A, i tak przy okazji - europejskie egzemplarze produkowane są we Francji.
Co dostajemy oprócz roweru?

I to jest rzecz, która ucieszyła mnie szczególnie - zaraz po tym, jak się okazało, że dobrze wygląda.
Ten rower jest po prostu świetnie wyposażony, niezależnie od tego, czy planujemy jazdę głównie po mieście, tak jak ja, czy raczej planujemy dłuższe weekendowe wycieczki.
Od razu dostajemy błotniki, bagażnik, przednią lampkę, tylną lampkę, blokadę tylnego koła na kluczyk, blokadę akumulatora na kluczyk, są też mocowania na bidony albo dodatkowe zabezpieczenia.

W skrócie: jak już poświęcimy te pół godziny i złożymy rower, to możemy jechać prosto na jakieś zakupy. Albo jeszcze zostać chwilę w domu i domontować uchwyty na sakwy, tak jak ja to zrobiłem.
Ile udźwignie bagażnik?

Teoretycznie i sumarycznie 27 kilogramów, czyli sporo. Ja przeważnie woziłem tam około 20 kg, czy to w postaci pojedynczych pudeł albo worków, czy dwóch sakw i nie było z tym najmniejszego problemu.
Mało tego, przy okazji wyszło, że na tym rowerze to dodatkowe obciążenie z tyłu nie robi większej różnicy. Dalej bardzo chętnie odpycha się od asfaltu i dalej pozostaje całkowicie sterowny i przewidywalny.
Czy ten rower jest ciężki?

To zależy, jak na to patrzeć. Tak, trochę ponad 26 kg to sporo jak na rower, ale jak na duży rower turystyczny ze sporym akumulatorem - to bardzo dobry wynik.
W praktyce jest natomiast tak, że podczas jazdy, przyspieszeń czy startów tej masy po prostu nie czuć. Ja ważę trochę ponad 80 kilogramów, do tego przeważnie woziłem ze sobą dodatkowych 20, do tego jeszcze 26 kilo roweru, czyli mam jakieś 120-130 kg. I co? I nic. Wystarczyło naciśnięcie pedału, załączał się napęd i elegancko dobijałem do tych 25 km/h.
Natomiast, jeśli chodzi o jakieś przenoszenie czy przestawianie tego roweru, to nie oszukamy wagi. Ten rower potrafi być ciężkawy w takich sytuacjach, szczególnie z tyłu, gdzie jest spora część tej masy.
Fiido Nomads Pro - jaki jest tu napęd?

Jeśli chodzi o część mechaniczną, to do napędzania się mamy 9 stopniowego Cuesa od Shimano, a do hamowania - hydrauliczne, czterotłoczkowe hamulce Karasawa, połączone z raczej monstrualnymi tarczami.

Całość… po prostu działa. Do tego mój egzemplarz dotarł do mnie właściwie idealnie wyregulowany.
Co do części elektrycznej - to mamy tutaj silnik o mocy 250 watów, 100 niutonometrów i wspomaganie bazujące na czujniku momentu obrotowego. Akumulator? Prawie 418 Watogodzin i teoretyczny zasięg do 75 km.
Ale po kolei.
Jak się spisuje ten napęd?

W dużym skrócie: prawie idealnie.
Na plus na pewno trzeba zaliczyć obecność czujnika momentu obrotowego, bo daje to po prostu dużo płynniejszą jazdę i dużo przyjemniejsze wspomaganie. Na dobrą sprawę podczas jazdy czujemy się tak, jakbyśmy jechali na najnormalniejszy rowerze, tyle tylko, że szybciej niż wynikałoby z tego, ile wysiłku w to wkładamy.
Do wyboru jest przy tym maksymalnie 5 trybów tego wsparcia, przy czym nawet z tym moim wspomnianym wcześniej zestawem nie było większego problemu, żeby cały czas jeździć w trybie Eco. Jest wystarczająco mocny, cichy, a do tego bardzo łagodny i bardzo płynny, a do tego daje oczywiście najlepszy zasięg.
Jedyne, co mogłoby być odrobinę lepsze, to zachowanie w przypadku dobijania do ustawowego limitu prędkości. Nie zdarza się to często, ale momentami rower rozpędza się do tych 25 km/h, wyłącza wspomaganie, potem zwalniamy, więc znowu je załącza i wpadamy w mini-pętlę. Nie zadarza się to zbyt często i pewnie sporo osób tego nie zauważy, ale cóż - taki wymagania prawne i tyle.
Jaki jest zasięg Fiido Nomads Pro?

Teoretycznie do 75 km, przy czym jak zawsze odpowiedź praktyczna brzmi: to zależy.
Ja w swoim trybie jazdy, czyli załóżmy to sumaryczne 90-100 kg ze wszystkim, do tego bawiąc się różnymi trybami jazdy, walcząc z wiatrem i regularnie zjeżdżając z asfaltu na jakieś ścieżki, przeważnie widziałem jakieś wyniki w okolicach 62-65 km. Co jak dla mnie jest wynikiem bardziej niż wystarczającym, bo przeważnie starcza mi na tydzień z hakiem takiego użytkowego jeżdżenia rowerem, a potem po prostu wyjmuję akumulator, zanoszę do domu, ładuję przez noc i od nowa.
Aczkolwiek, gdyby ktoś planował naprawdę daleki wypad, to Fiido ma dla niego coś ciekawego, czyli mocowanie z uchwytem na… dwa dodatkowe akumulatory. Czyli w moim przypadku to by wystarczyło na prawie 200 km. Nieźle.
Czy można wyłączyć wspomaganie?

Tak, jeśli ktoś chce się w całości samodzielnie napędzać, to jest tryb OFF i wtedy musimy pedałować sami.
Zresztą polecam na chwilę wyłączyć to wspomaganie, a potem włączyć je znowu. Bo wtedy najlepiej zobaczymy, jak płynnie to wspomaganie faktycznie nas wspomaga. Dokładnie tak, jakbyśmy cały czas pedałowali tak samo - tylko jechali szybciej.
Jak to się w ogóle obsługuje?

Wygodnymi, fizycznymi przyciskami. Żeby było bardziej komfortowo, to panele przycisków są dwa - jeden przy mostku i jeden po lewej stronie kierownicy, żeby nie odrywać rąk w trakcie jazdy.
I tak, dobrze widzicie - jest tutaj i włączanie świateł, i klakson. Można też zmieniać to, co wyświetla się na ekranie.
Jak to się prowadzi?

Bezwysiłkowo. Tak, teoretycznie i też w sumie praktycznie to jest spory rower, który swoje waży, ale w trakcie jazdy to poczucie ciężkości w większości znika.
Ba, sam byłem nawet trochę zaskoczony tym, jak zwrotny jest ten rower. Bo spodziewałem się jazdy w trybie takim mocno czogłowym, a mógłbym nawet powiedzieć, że ten rower jest zwinny, oczywiście w jakichś granicach tej zwinności.
Zdecydowanie jednak nie jest tak, że to jest rower wyłącznie na długie, asfaltowe proste. Tak, dobrze się na nich czuje, ale jeśli przyjdzie nam wjechać do jakiegoś lasu, omijać jakieś kałuże czy coś takiego - też sobie bez problemu poradzi.
Czy ten rower jest wygodny?

Tak, przy czym o samym siodełku nie będę się wypowiadać, bo to jest kwestia indywidualna.
Natomiast jeśli chodzi o całościowe amortyzowanie roweru, to jest naprawdę dobrze albo bardzo dobrze.
Bardzo dobrze jest bez wątpienia z przodu, bo mamy tutaj po prostu amortyzator z takim skokiem, że pochłonie większość tego, co możemy spotkać w mieście czy lekkim terenie. Dodatkowo - bezpośrednio na kierownicy jest blokada tego amortyzatora, więc ja na przykład jeździłem tak, że na asfalcie go blokowałem, a przy podjeżdżaniu pod krawężnik czy gdzieś do lasu - jeden klik i odblokowane.
Z tyłu bym powiedział, że jest odrobinę mniej miękko. Dalej komfortowo, ale już bez aż takiego pływania i amortyzacji. Tutaj główną rolę w kwestii komfortu będzie grało to, jak mocno napompujemy opony.
A że są spore, to możemy im nie dawać zbyt wiele powietrza i zdecydowanie nie będziemy wtedy narzekać na komfort.
Co tu można wyregulować?

Tak na szybko to dwie rzeczy. Czyli wysokość siodełka i kąt nachylenia mostka. Tak, ten mostek jest jak najbardziej regulowany, aczkolwiek ja jeździłem na takim, jaki przyszedł z fabryki i było dobrze.

Na plus - mimo tego, że mostek jest regulowany, to - przynajmniej na razie - nie ma tutaj absolutnie żadnych luzów.
Jaki dostajemy opony?

Dość zaskakujące. Tzn. rozmiar 29 cali nie jest zaskakujący, podobnie jak 2,1” cala szerokości, ale zaskakujący jest bieżnik.
Przyznaję, że nawet w swoim gravelu, gdzie zamontowałem opony wybitnie na błoto, ten bieżnik nie jest aż tak agresywny. Ale w sumie ma to sens - na asfalcie nie musimy się bardziej wysilać z pedałowaniem, bo pomaga nam napęd, a jak się wybierzemy gdzieś przez jakieś błota, to nie wywalimy się, pedałując w miejscu.
Aczkolwiek, jeśli ktoś wie, że będzie jeździł tylko i wyłącznie po aslfacie, to pewnie mógłby zyskać trochę zasięgu albo zmniejszyć hałas po prostu zmieniając opony na mniej terenowe. Ja postanowiłem, że na razie zostaję z tym, co jest.
Czy można jeździć w deszczu?

Można, wprawdzie w instrukcji jest napisane, żeby z tym nie przesadzać, ale IP54 jest, więc jakiegoś deszczu przy powrocie z pracy nie ma się co obawiać.
Jak dobre jest oświetlenie?

Jako oświetlenie pozycyjne czy oświetlenie do jazdy w mieście albo wieczorem po parku - super. Łatwo je wyregulować, ma eleganckie odcięcie i nie trzeba pamiętać o ładowaniu go.
Jeśli natomiast ktoś chce tym jeździć po nocy w trudniejszym terenie, to chyba można sobie zafundować jakieś dodatkowe wspomaganie.
Jakie są opcje zabezpieczenia?

Poza tym, co sami sobie przyniesiemy - dwie.
Po pierwsze - wspomniana wcześniej blokada tylnego koła i blokada akumulatora, też na kluczyk.
Po drugie - z poziomu aplikacji możemy wyłączyć opcję włączania roweru z poziomu panelu na kierownicy. Żeby go włączyć, musimy sięgnąć po aplikację. I takie ograniczenie można włączyć albo na stałe, albo na przykład na 12 czy 24 godziny.
Aplikacja ma sens?
Tak, choć można bez niej żyć. Natomiast z jej poziomu możemy na przykład zdalnie włączyć światło czy klakson, sprawdzić przebieg, sprawdzić historię tras, a także sprawdzić na przykład, ile energii pozostało w akumulatorze.
Co bym zmienił w tym rowerze?
Tak zupełnie szczerze? Niewiele.
Nie miałbym chociażby absolutnie nic przeciwko temu, żeby ta blokada tylnego koła była sterowana z aplikacji. Tak samo nie narzekałbym, gdyby była jakakolwiek forma wbudowanego alarmu, co w końcu nie jest takie znowu niemożliwe.
I to w zasadzie tyle. No, może mógłbym chcieć, żeby te przewody z przodu były jakoś dyskretniej poprowadzone albo żeby lampka miała kilka trybów jasności świecenia. No - ale nie można mieć wszystkiego.
Fiido Nomads Pro - czy warto?

Najważniejsze pytanie oczywiście na koniec. Natomiast odpowiedź będzie póki co prosta i… trochę inna.
Sam wziąłem Fiido Nomads Pro na testy nie tyle do jazdy w trudnym terenie czy na bardzo długie wyprawy, ale głównie po to, żeby robił za woła roboczego. Żeby woził mój sprzęt, żeby woził większe zakupy, żeby jeździć nim coś załatwić, odebrać jakieś paczki i generalnie żeby stał się alternatywą dla samochodu.
I stał się nią do tego stopnia, że jak już chciałem znowu skorzystać z tego samochodu, to konieczna była interwencja prostownika, mimo że akumulator był nie tak dawno temu kupowany.
Oczywiście nie napiszę, że Nomads Pro to jest rower absolutnie idealny, bo jak widać - kilka drobiazgów w nim bym zmienił. Z drugiej strony - całość jest naprawdę przemyślana, żeby była dobra w tym... w czym ma być dobra.
Dostajemy więc rower, który może nie jest najtańszy, ale za to wykonany jest bardzo solidnie, jest stabilny i wygodny w trakcie jazdy, ma naprawdę dobry zasięg, cały pakiet przemyślanych rozwiązań, amortyzator i mega płynne wspomaganie jazdy.
Właściwie to w ogóle się sobie nie dziwię, że zamiast męczyć diesla po mieście, przyzwyczaiłem się do tego, że równie bezwysiłkowo mogę sobie do celu podjechać rowerem.
Pozostaje oczywiście pytanie, jak ten rower będzie się spisywał za rok czy dwa, za tysiąc albo dwa tysiące kilometrów. Ale to już pytanie… na następny materiał.
Redaktor prowadzący Spider’s Web i autor tekstów na Autoblogu. Od 2008 r. nieprzerwanie publikujący w serwisach internetowych, a od ponad 10 lat na stałe związany z Grupą Spider’s Web. Regularnie pisze o tym, co go fascynuje - o smart domu, zegarkach sportowych, motoryzacji i… rowerach. A że przy okazji uwielbia porządek, jeśli w redakcji pojawi się odkurzacz albo robot koszący do przetestowania, trafi właśnie do niego. Do tej pory napisał setki recenzji i - uwaga - większość sprzętów, które rekomendował, później sam sobie kupił.