Straszą wilkami i niedźwiedziami, których nie ma. Ministerstwo ostrzega
Od dłuższego czasu trwa nagonka na wilki i niedźwiedzie, a emocje coraz częściej podsycają zwierzęta, które tak naprawdę nie istnieją.

W internecie coraz częściej pojawiają się fałszywe lub zmanipulowane informacje o wilkach i niedźwiedziach - przestrzega Ministerstwo Klimatu i Środowiska. W komunikacie resort opisuje, że nieprawdziwe treści bazują na "emocjach, niepotwierdzonych relacjach i sensacyjnych nagłówkach". Coraz więcej takich materiałów powstaje przy użyciu sztucznej inteligencji.
W swoim wpisie ministerstwo tłumaczy, jak nie dać się nabrać na fałszywe filmiki czy zdjęcia. Powinniśmy dokładnie analizować, jak wygląda zwierzę i czy zachowuje się naturalnie.
Przyjrzyj się sylwetce, kończynom i sposobie poruszania się. Nienaturalne ruchy, rozmycia albo zaburzone proporcje mogą oznaczać, że materiał został przerobiony lub wygenerowany przez sztuczną inteligencję - uczula resort.
Polecono również, aby sprawdzać, czy ujęcia nie są "zbyt bliskie i wyraźne". Szczególną uwagę powinien wzbudzić montaż i to, że film jest "szybki i bez kontekstu". Sygnałem ostrzegawczym jest także brak opisu i nerwowe reakcje autora, gdy zapyta się go o szczegóły, takie jak miejsce nagrania, datę czy źródło.
Na krążące po sieci fałszywe informacje jakiś czas temu uwagę zwrócił bieszczadzki browar Ursa Maior.
Bieszczadzka gmina Lutowiska na swoim profilu facebook zamieściła przerrrrażającą grafikę wygenerowaną przez chatgpt. Amerykański system wrzucił na nią jakieś potworne, zhakowane niedźwiedzie z bajek albo USA. Niektórzy zwrócili uwagę na to, że to niekoniecznie odstrasza niedźwiedzie, ale turystów to już tak (...) Morał z tej historii jest taki: korzystanie z narzędzi AI bywa strzałem w stopę. Straszenie amerykańskimi potworami również. Słuchanie polityków, którzy chcą popłynąć na straszeniu ludzi również.
Właściciele browaru zaznaczyli, że w Bieszczadach spadła liczba turystów w związku z historiami o niedźwiedziach.
- Dużo gości odwołuje rezerwacje albo w ogóle nie dzwoni. W internecie krąży bardzo dużo głupich filmików, które pokazują, że te niedźwiedzie jakoś grasują strasznie i krzywdę wszystkim robią - stwierdziła w rozmowie z Radiem Eska właścicielka obiektu z okolic Cisnej.
Czasami nawet prawdziwe nagrania mogą wprowadzać w błąd. W rozmowie z PAP dr Agnieszka Olszańska z Instytutu Ochrony Przyrody PAN podkreśliła, że zmieniło się środowisko informacyjne.
- Dwadzieścia lat temu obserwacja niedźwiedzia kończyła się w notesie leśnika, bazie danych instytucji badawczej albo w pamięci mieszkańca czy turysty, dziś trafia do internetu w ciągu kilku minut, często w formie nagrania, które jest powielane tysiące razy. Do tego dochodzą fotopułapki, monitoring, aplikacje i większa dostępność technologii, które sprawiają, że widzimy więcej – ale to wciąż niekoniecznie oznacza, że niedźwiedzi jest więcej - wyjaśniła.
Na to uwagę zwracali również uwagę właściciele Ursa Maior. Autorom nagrań chodzi jednak nie o podzielenie się ciekawostką, a o zdobycie szybkiej i łatwej sławy.
Przybyło ciągników zrywkowych w lasach, quadów i ludzi nagrywających każde dzikie zwierzę. Często dla pieniędzy i monetyzacji roleczek na mediach społecznościowych.
Ma to swoje poważne konsekwencje.
Jeszcze w maju Bieszczadzki Park Narodowy wyjaśniał, że "panika medialna wywołała już duże straty w turystyce"
Tymczasem niedźwiedzie są policzone i "przede wszystkim - nie są problematyczne", jak zaznaczono w komunikacie.
Zupełnie inną historię przedstawiają jednak fałszywe nagrania, których w sieci nie brakuje. I chociaż łatwo dostrzec, że coś się nie zgadza, to szczegóły umykają, kiedy przedstawiane jest sensacyjne zdarzenie, a do głosu dochodzący emocje.
- W miejscach gdzie występują wilki to nawet trawa i liście na drzewach nie wyrastają. Tak przynajmniej wynika ze zdjęcia zrobionego rzekomo 28 maja 2026 roku - ironizował na Facebooku dr Robert Maślak, demaskując jedno z fałszywych nagrań, kolportowane przez jednego z posłów (!).
W Korei za takie dowcipy można ponieść poważne konsekwencje. Może to jakiś pomysł?
Wcześniej Maślak zamieścił nagranie, prawdziwe, pokazujące, jak zachowują się niedźwiedzie na widok człowieka. Nie tak, jak chcieliby tego autorzy spreparowanych materiałów. Zwierzę po prostu w spokoju odchodzi, unikając konfliktu.
Niedźwiedzie brunatne nie polują na ludzi, a ataki mają miejsce wyłącznie w sytuacji zaskoczenia. Dlatego na obszarach występowania tego gatunku nie powinno się zbierać poroża w młodnikach, gdzie niedźwiedzie często odpoczywają w ciągu dnia czy poruszać się bezszelestnie. Groźne mogą być też osobniki częściowo oswojone wskutek dokarmiania lub pozostawienia resztek żywności w śmietnikach - tam, gdzie występują niedźwiedzie konieczna jest zmiana gospodarki odpadami.
I na to od dawna zwracają uwagę eksperci i naukowcy
- Za harmonijną koegzystencję odpowiada przede wszystkim człowiek, który musi uwzględniać biologię gatunku, jakim jest niedźwiedź – powiedział PAP Robert Gatzka, biolog i przyrodnik ze Stowarzyszenia Park Ochrony Bieszczadzkiej Fauny.
Naukowiec podkreślił, że zwierzę jest żywieniowym oportunistą. Człowiek zaś pod nos podstawia gotowe pożywienie m.in. w postaci resztek.
Kiedyś śmieci były odbierane tam raz na dwa tygodnie, w czwartki. Ale ludzie wyjeżdżali w niedzielę i zostawiali worki. Przez kilka dni odpady leżały na zewnątrz i po prostu "zapraszały" niedźwiedzie - relacjonował biolog.
Wystarczyło jednak skorygować harmonogram i odbierać śmieci raz na tydzień w poniedziałek rano, aby spadła liczba odwiedzin do darmowej i wygodnej stołówki.
- Niedźwiedzie wchodzą do miejscowości, bo szukają jedzenia. A niezabezpieczone odpowiednio odpady są dla nich bardzo łatwym źródłem pokarmu - potwierdzał w rozmowie z PAP Rafał Rzepkowski, starszy specjalista ds. ochrony gatunków WWF Polska.
Obawiamy się, że problem nie zniknie, tylko będzie narastał. Jeżeli utrzymamy obecny model – czyli brak stabilnego finansowania i systemowych rozwiązań dotyczących choćby gospodarki odpadami w terenach zamieszkanych przez niedźwiedzie, brak rzetelnej informacji i edukacji dla mieszkańców i turystów, brak promowania prewencji i sprawdzonych rozwiązań, a także nie zawsze skuteczną współpracę między instytucjami czy stronami – to liczba sytuacji konfliktowych będzie rosła. Nie dlatego, że niedźwiedzie się zmieniają, tylko dlatego, że my zwiększamy liczbę punktów styku z nimi, nie wprowadzając mechanizmów, które ten kontakt regulują - mówiła z kolei dr Agnieszka Olszańska z Instytutu Ochrony Przyrody PAN.
Co gorsza zmierzamy w kierunku jeszcze większej nagonki, strachu i podsycania agresji w stosunku do zwierząt. Cyniczni politycy, myśliwi i wszyscy ci, którzy czerpią radość z czynienia niepotrzebnej krzywdy, wykorzystują media społecznościowe do kolportowania fałszywych treści powstałych przy użyciu sztucznej inteligencji. To się klika, szybko niesie, więc autorzy mają darmową reklamę. A ofiarami są nie tylko zmanipulowani ludzie, ale przede wszystkim zwierzęta.
„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.