REKLAMA

Pokopia to najlepszy pomysł Nintendo od lat - recenzja gry, przy której usypiam

Wygląda okropnie. Nie ma w niej żadnych walk ani poziomów. Zapomnijcie też o wielkim świecie pełnym innych trenerów. Pokopia początkowo odrzuca od ekranu, dlatego tym bardziej cieszę się, że dałem jej szansę.

Pokopia to najlepszy pomysł Nintendo od lat - recenzja gry, przy której usypiam
REKLAMA

Długo nie mogłem się przekonać. Pokopia na zwiastunach wygląda okropnie, a pomysł łączenia Pokemonów z Animal Crossing nie trafiał do mnie. Rozumiałem zamysł, nawet w bajkach stworki były wykorzystywane do prostych prac fizycznych czy przeprowadzek. Miałem jednak wrażenie, że Nintendo robi prosty skok na kasę, dociskając kolanem dwie dochodowe marki.

REKLAMA

Bardzo się pomyliłem. Pokopia nie jest klonem Animal Crossing. To unikalna gra post-apo o odbudowie świata

Pokemony i post-apokalipsa? Okazuje się, że to zadziwiająco trafne połączenie. W grze Nintendo ludzie – trenerzy i wszyscy inni – po prostu zniknęli. Zostały po nich wyłącznie relikty oraz zdewastowane środowisko. Wokół ruin i pustyń pojawia się główny bohater: fioletowy pokemon Ditto. Stworek potrafi zmieniać kształty i przybiera formę człowieka. Niemal idealną, nie licząc głupkowatego wyrazu twarzy.

Obecność „człowieka” inspiruje ostatnie Pokemony, jakie zostały w tym zapomnianym przez Arceusa miejscu. Stworki wspólnie ze sprytnym Ditto dokonują pierwszych cywilizacyjnych odkryć: są w stanie rozpalić ognisko, przygotować proste posłanie ze słomy i wykarmić się dziko rosnącymi owocami. W ten sposób rozpoczyna się odbudowa cywilizacji człowieka, ale… bez człowieka.

Pokemony, w przeciwieństwie do ludzi, nie potrzebują prądu, ceglanych murów ani sklepów. To sprawia, że Pokopia kładzie nacisk na nieco inne aspekty rozgrywki niż Animal Crossing. Zamiast stawiać urocze domki i kawiarnie, sadzimy trawę. Wydłużamy koryta rzek i nawadniamy tereny. Dominującym celem jest przywrócenie biologicznej równowagi w miejscu przypominającym plan zdjęciowy Mad Maxa.

Świetny wyróżnik Pokopii to duża swoboda w kreowaniu terenu, przybliżająca grę do Minecrafta

Uwielbiam Animal Crossing, ale możliwości manipulacji terenem w nowej odsłonie są znikome. Za to Pokopia bez ceregieli udaje Minecrafta. Środowisko 3D zostało podzielone na równe sześciany, możliwe do niszczenia, przenoszenia oraz tworzenia. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby pociągnąć koryto rzeki w dowolnym kierunku, zrównać wzgórze z ziemią czy postawić kwadratowy domek z drewna.

Dzięki możliwości swobodnej edycji terenu Pokopia daje DRASTYCZNIE więcej możliwości doświadczonym graczom niż Animal Crossing. Osoby z dużą wyobraźnią przestrzenną mogą się wykazać, a projekty krain jakie widziałem w sieci bywają inspirujące. Zresztą, spójrzcie na to dzieło jednego z graczy. Kompletnie inny wymiar w porównaniu do Animal Crossing. Kreatywne osoby w końcu mogą się wyszaleć.

Z klockową strukturą świata wiąże się jeszcze jeden atut: eksploracja! Malutką wyspę w Animal Crossing zna się na wylot po kilku minutach. Z kolei w Pokopii zwiedzamy duże jaskinie, budujemy mosty do krain za wodą oraz wdrapujemy się na górskie szczyty. Po co? Świat usiany jest reliktami ludzi, w tym praktycznymi przedmiotami oraz cennymi przepisami.

Kapitalny element Pokopii to życzenia i roszczenia stworków. Dzieją się rzeczy jak na Folwarku Zwierzęcym od Orwella

Nasz Ditto wchodzi w posiadanie PokeDexu, odkrywając i rejestrując nowe stworki. Aby te pojawiły się w krainie, musimy zbudować konkretny mikro-biom. Swoistą strefę występowania. Te początkowe są banalne, jak cztery wysokie trawy rosnące obok siebie. Z czasem sytuacja się jednak komplikuje. Przykładowo, wojowniczy Hitmonchan wymaga ławki oraz worka treningowego. Jak się domyślacie, nie są to przedmioty łatwe w produkcji przez pokemony.

Gdy stworek zamieszka w naszym miejscu, zaczynają rosnąć jego wymagania. Każdy pokemon ma swoją listę życzeń, a tylko ich spełnianie podnosi ogólny poziom cywilizacji. Początkowe zachcianki są proste, to posłanie albo coś do jedzenia. Jednak z czasem rezydenci chcą więcej i więcej, jak orwellowskie świnki na farmie. Zaczyna wręcz dochodzić do konfliktów. Przykładowo, gdy wybudowałem norę dla charmandera, sąsiad squrtle od razu wyraził chęć zamieszkania w niej.

Nintendo chciało, aby w Pokopii nie było przemocy oraz konfliktów. Mimo tego algorytmy życzeń poszczególnych stworków ciekawie komplikują sprawę, zmuszając do wyboru lepszych i gorszych. Bardziej zasłużonych i mniej. Wszak liczba zasobów zawsze jest ograniczona, a potrzeby rosną nieustannie.

Z naszymi rezydentami powiązane są także unikalne mechaniki, w tym zadania oraz umiejętności. Wcześniej wspomniany charmander potrafi rozpalać ogniska i świece. Bulbasaur uczy nas sadzenia roślin. Hitmonchan pokazuje jak kruszyć ściany. Protagonista Ditto może nawet organizować drużyny do pięciu stworków, towarzyszące mu podczas eksploracji. Po co zwiedzać tajemniczą jaskinię samemu, jak można mieć przy sobie Scythera z ostrzami zamiast rąk.

Pokopia to moja nowa oaza spokoju. W grze zawsze jest co robić, a prawdziwy zegar motywuje do powrotów

Świat Pokopii odzwierciedla to, co mamy za oknem, czas w grze biegnie równocześnie z naszym. Oznacza to, że grając wieczorami stworki przysypiają pod gwieździstym niebem, a w południe delektują się słońcem. Upływ czasu ma kluczowe znaczenie podczas realizacji projektów. Na przykład budowy szałasu, sadzenia warzyw czy odbudowy PokeCenter. Gra mierzy postęp upływem godzin, co prowadzi do odraczania gratyfikacji i częstych powrotów.

Przez to, że w Pokopii nikomu się nie spieszy, rozgrywka niesamowicie relaksuje. Momentami wręcz dociąża powieki. Nie to, że gra jest nudna. Po prostu bywa aż tak cozy, iż człowiek ma ochotę wskoczyć pod koc i uciąć sobie drzemkę. Co zresztą parę razy uczyniłem, a po przebudzeniu czekała na mnie nowa konstrukcja w prowizorycznej wiosce.

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym, jak poszczególne mechaniki dobrze się łączą. Gdy czekamy na koniec budowy, możemy zabić czas zajmując się eksploracją. Domatorzy zawsze mają natomiast coś do wykopania, zasypania albo zmajstrowania w wiosce. Poszczególne pętle rozgrywki wzajemnie się napędzają, przez co ciągle mam co robić. Czasem są to wielkie cywilizacyjne przełomy planowane kilka dni, a czasem przyjemna rutyna, jak zbieranie nowych jabłuszek.

Największe zalety:

  • Minecraft x Animal Crossing x Folwark zwierzęcy
  • Niezwykle relaksująca gra. Czasem aż za bardzo
  • Odmienne pętle rozgrywki świetnie się zazębiają
  • Post-apo z Pokemonami? O dziwo to świetny pomysł
  • Znacznie więcej możliwości niż w Animal Crossing
  • Kreatywni gracze mają tu raj na ziemi
  • Złożone zachowania i oczekiwania stworków
  • Dopasowanie rozgrywki do 24-godzinnego zegara

Największe wady:

  • Brak polskiego tłumaczenia
  • Pewne zasady są kiepsko wytłumaczone
  • Mało klimatyczne wnętrza budynków

Ocena recenzenta: 8+

Pokopia to najlepszy oryginalny pomysł Nintendo od kilku lat. Liczę, że gra zapoczątkuje zupełnie nową serię, bo potencjał jest gigantyczny.

Więcej o grach na Spider's Web:

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-11T08:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-11T07:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T21:56:43+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T19:33:02+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T18:33:08+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T18:17:24+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T18:12:33+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T17:08:16+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T16:28:59+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T15:47:05+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T15:01:34+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T14:45:39+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T13:34:19+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T13:04:36+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA