Action ma nowy hit. Kosztuje 30 zł i usuwa największą wadę poprzednika
Action po raz kolejny udowadnia, że tania elektronika z dyskontu potrafi mocno zaskoczyć. Do sklepów trafił właśnie płaski lokalizator za zaledwie 30 złotych, który wreszcie współpracuje zarówno z systemami iOS, jak i Android.

Gdzie indziej kupicie w pełni funkcjonalne urządzenie do śledzenia w tak absurdalnie niskiej cenie? Konkurencja w tym przedziale budżetowym w Polsce właściwie nie istnieje. Co najważniejsze, nowe, tanie lokalizatory przestały w końcu ograniczać użytkowników do jednego, zamkniętego ekosystemu, dając nam pełną swobodę wyboru platformy mobilnej.
Ale na tym rynkowe nowości z popularnego dyskontu wcale się nie kończą. Action postanowiło wziąć na warsztat i solidnie poprawić swój lokalizator w kształcie płaskiej karty. Ten specyficzny, poręczny format od samego początku miał w sobie gigantyczny potencjał.

Teraz zyskał on wreszcie pożądaną uniwersalność i odświeżone parametry, które czynią go wyjątkowo użytecznym narzędziem. Zmiany w konstrukcji i oprogramowaniu sprawiają, że to sprzęt, który zdecydowanie warto realnie rozważyć do codziennego zabezpieczenia własnych rzeczy.
Wolność wyboru: Apple i Android w jednej drużynie
Nowa wersja inteligentnego lokalizatora marki Fresh ’n Rebel, dostępna obecnie na półkach w sklepach Action, jest warta uwagi głównie z jednego powodu: przestaje być wreszcie gadżetem ograniczonym wyłącznie do jednego systemu operacyjnego.

Urządzenie działa teraz w pełni poprawnie zarówno ze sprzętem od Apple, jak i ze smartfonami działającymi pod kontrolą systemu Android. Dzięki temu można go z czystym sumieniem polecić znacznie szerzej niż wcześniejsze, tanie lokalizatory dostępne na rynku.
W praktyce oznacza to dla nas gigantyczną ulgę - nie trzeba już dobierać akcesoriów pod konkretny model telefonu czy zmuszać całej rodziny do korzystania z jednej marki smartfonów. Wystarczy korzystać z jednej z tych dwóch głównych platform, aby zyskać sprawdzony, niezawodny sposób na śledzenie najważniejszych przedmiotów bez wydawania grubych pieniędzy.
Płaska karta, która po prostu znika w portfelu
Co jeszcze kryje w sobie to urządzenie? Pod kątem samego designu nic nie zmieniło się względem bardzo udanego pierwowzoru, więc równie istotne pozostaje to, że omawiany model w kształcie karty jest naprawdę smukły.

Jest na tyle cienki, że bez najmniejszego problemu wsuniesz go do niemal każdego portfela, schowasz w ukrytej kieszonce plecaka, wsuniesz dyskretnie do torby na laptopa, rzucisz na dno walizki czy umieścisz w cienkiej przegródce służbowego notesu.
Klasyczny, gruby brelok w wielu takich miejscach po prostu by się nie zmieścił albo nieestetycznie wypychałby i napinał materiał. Cienka konstrukcja z Action sprawia, że nie trzeba w ogóle kombinować z układaniem bagażu czy wypychaniem kieszeni w spodniach. Urządzenie dyskretnie znika tam, gdzie inne, tradycyjne trackery bywają zdecydowanie zbyt grube i toporne.
Jak to działa? Bluetooth i moc społeczności
Sam sposób działania sprzętu jest znany z innych lokalizatorów Bluetooth dostępnych obecnie na rynku. Po szybkim i bezproblemowym sparowaniu z dedykowaną aplikacją, urządzenie pozwala w każdej chwili sprawdzić swoją ostatnią pozycję na wbudowanej mapie. Z kolei z bliska znakomicie pomaga odnaleźć zgubiony w pokoju przedmiot, emitując wyraźny sygnał dźwiękowy.

Warto jednak w tym miejscu głośno i wyraźnie zaznaczyć: to nie jest klasyczny, mocno pożerający baterię moduł GPS. To nadajnik korzystający z potężnej sieci pobliskich, obcych telefonów do szybkiej aktualizacji swojej lokalizacji i wysyłania jej prosto do chmury.
Dzięki temu świetnie sprawdza się on przy rzeczach, które łatwo w roztargnieniu odłożyć i o nich zapomnieć, takich jak klucze, portfel czy bagaż podręczny na lotnisku.

Dodatkowym, ogromnym plusem tej płaskiej konstrukcji jest wymienna bateria. Tani sprzęt z dyskontu z powodzeniem posłuży ci więc przez znacznie dłuższy czas, nie stając się po roku bezużytecznym jednorazowym elektrośmieciem.
Tani Fresh ’n Rebel kontra drogi Apple AirTag
W bezpośrednim zestawieniu z kultowym, wyznaczającym rynkowe standardy AirTagiem od Apple, różnice techniczne są dość jasne i wynikają wprost z ogromnej przepaści cenowej.

Apple wygrywa przede wszystkim bezbłędną precyzją, ponieważ w swoim drogim sprzęcie korzysta z zamkniętego ekosystemu i funkcji dokładnego namierzania kierunkowego (Ultra Wideband). To zaawansowana technologia, która z chirurgiczną precyzją prowadzi użytkownika za pomocą animowanych strzałek na ekranie niemal krok po kroku, prosto do zagubionego celu.
Płaski lokalizator Fresh ’n Rebel działa w sposób bardziej... przystępny i prosty. Daje on całkowicie podstawowe śledzenie na mapie i nieskomplikowaną obsługę, ale bez tego samego poziomu dokładności w samej końcówce naszych poszukiwań. Różnica sprowadza się więc ostatecznie nie tylko do samej ceny (30 zł kontra grubo ponad 100 zł), ale też do twoich codziennych oczekiwań wobec sprzętu.

AirTag jest narzędziem zaawansowanym technologicznie i mocno zintegrowanym z systemem, podczas gdy lokalizator z Action to świetny, tani zamiennik do absolutnie podstawowych zastosowań. Jeśli chcesz po prostu odzyskać zgubioną torbę na lotnisku albo zlokalizować portfel zostawiony gdzieś na dnie szuflady w mieszkaniu, ten tańszy model z dyskontu spokojnie i z dużą nawiązką ci wystarczy.
Jeśli jednak zależy ci na najlepszym z możliwych namierzaniu kierunkowym i pełnej, natywnej integracji z telefonem z systemem iOS, to AirTag nadal pozostaje twardym punktem odniesienia na rynku.
Werdykt: to wersja, którą trzeba kupić
Podsumowując to wszystko, nowa wersja lokalizatora Fresh ’n Rebel ma spory sens, ponieważ ostatecznie usuwa największą i najbardziej irytującą wadę swoich poprzedników, czyli sztuczne ograniczenie do tylko jednego systemu operacyjnego. Robi to na dodatek w fantastycznej, płaskiej formie, która zajmuje absolutnie minimalną ilość miejsca i jest wysoce praktyczna w codziennej podróży.
To sprawia, że nowy produkt z Action staje się użytecznym wyborem dla osób, które chcą i potrzebują niedrogiego lokalizatora, ale nie zamierzają dopłacać za rozbudowane funkcje premium. Nie jest to bezpośredni rywal AirTaga we wszystkich aspektach technicznych. Jako tani tracker na co dzień wypada jednak obłędnie sensownie i trudno w tej śmiesznie niskiej cenie 30 złotych wymagać od niego czegokolwiek więcej.



















