Rząd przemówił. Będzie zakaz używania telefonów w szkołach podstawowych
Ministerstwo Edukacji po tym, jak rozwaliło system kształcenia zlikwidowaniem prac domowych, ogłasza kolejny pomysł, który nie ma żadnego sensu. Od 1 września tego roku uczniowie szkół podstawowych nie będą mogli korzystać z telefonów komórkowych. Czekam na o, żeby szkolne toalety z palarni przekształciły się w kafejki internetowe.

Ministerstwo Edukacji w ostatnim czasie zajmuje się rzeczami, które może nie mają sensu, ale za to powodują tylko chaos i zdenerwowanie. Mam córkę w wieku szkolnym, więc z większością pomysłów jestem na bieżąco i czasem zastanawiam się, co autor ma na myśli. Tym razem minister Barbara Nowacka z dumą ogłasza kolejną rewolucję, o którą nikt nie prosił i nikt nie potrzebował. Zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach to pełny pokaz pruskiego myślenia o edukacji. Świat nam ucieka, ale przynajmniej będzie po staremu.
Zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach podstawowych od 1 września
Minister Barbara Nowacka podzieliła się smutną nowiną:
Według minister po rozmowie z premierem zdecydowała się na przyspieszenie decyzji o wprowadzeniu zakazu używania telefonów komórkowych od 1 września w szkołach podstawowych. Przyczyną ma być uzależnienie dzieci od internetu. Oczywiście jak przystało na to ministerstwo - nie ma żadnych aktów prawnych, tylko jest radosna decyzja na kilka miesięcy przed rozpoczęciem roku szkolnego. Niektórzy się cieszą z zakazu, ale dla mnie to porażka państwa.
To lenistwo i brak kompetencji
Najprawdopodobniej czytacie ten tekst na telefonie komórkowym. Wiem, bo mam statystyki dotyczące ruchu na naszej witrynie. Sam zresztą tak chłonę informacje, bo jest to najwygodniejszy i najlepszy sposób. Na telefonie sprawdzam informacje, tworzę dokumenty, edytuje niektóre pliki, korzystam z modeli językowych. Jeżeli szkoła robi z telefonu zakazany owoc, to skazuje uczniów na cyfrowy analfabetyzm i niską świadomość zagrożeń. Już dawno powinniśmy wprowadzić przedmiot o nazwie Higiena cyfrowa do programu zajęć. Nie da się zatrzymać postępu, nie da się unikać cyfryzacji.
Świadomi nauczyciele w szkole córki prowadzą zajęcia z użyciem aplikacji na telefonach, wykorzystują narzędzia. Dzięki temu dzieci nie dość, że chętniej się uczą danego przedmiotu, to wyciągają coś z tych lekcji. A tak dzieci będą korzystać z telefonu i tak, ale za to bez nadzoru i bez edukacji o tym, jakie zagrożenia na nich czekają. Zamiast nowoczesnej nauki, będą zostawione same wobec dziwnych trendów i czelendżów, ale za to ministerstwo będzie się cieszyć. Zwolniłbym autora pomysłu zakazywania telefonów w szkołach za lenistwo i brak kompetencji. Chce cofnąć nasze dzieci w czasie.
W takich Chinach czy Japonii dzieci uczą się przy użyciu technologii, tylko mają na to określone założenia, czas pracy nie przekracza dobowego limitu. Dlaczego? Bo chcą dla dzieci jak najlepiej, a u nas nadal króluje pruski model nauki z bezsensowną pamięciówką. Nie łudzę się, że skończy się inaczej niż przynoszeniem telefonów po kryjomu



















