Gry  /  Artykuł

Gracze przetrząsają Night City w poszukiwaniu Ciri w Cyberpunku 2077. I znaleźli ją, nawet dwa razy

Ciri pojawia się w grze Cyberpunk 2077? Dwa razy
1838 interakcji
dołącz do dyskusji

Popularna teza stawiana przez fanów zakłada, że uciekając przed Dzikim Gonem, Cirilla trafiła do futurystycznego świata z gry Cyberpunk 2077. Nic zatem dziwnego, że fani gier CDP RED poświęcili masę czasu, szukając Lwiątka z Cintry w gigantycznym Night City. No i znaleźli, na swój sposób.

Gdy rozmawiamy z Ciri w grze Wiedźmin 3, ta opowiada nam o swojej ucieczce przed Dzikim Gonem. Z jej relacji wynika, że podczas podróży między światami trafiła do wyjątkowego wymiaru, który od razu skojarzył się fanom CDP RED z grą Cyberpunk 2077. Bohaterka spędziła tam około pół roku, żyjąc z dala od uwagi Dzikiego Gonu. Tak Ciri wspominała swoją wizytę:

Nie uwierzyłbyś, gdybym ci powiedziała. Ludzie stamtąd mieli w głowach metal, a wojny prowadzili na odległość, przy pomocy czegoś w rodzaju megaskopów. No i nikt nie jeździł konno. Za to każdy miał mały statek powietrzny. Ech, trzeba było tam zostać…

Wypowiedź Ciri sprawiła, że gracze przeszukują Night City wzdłuż i wszerz, szukając jej w Cyberpunku 2077.

Do tego z wymiernymi skutkami. Społeczności fanów udało się odnaleźć Cirillę. Nawet dwa razy, dosłownie i metaforycznie. Niestety, oczekiwane przez graczy spotkanie oko w oko nigdy nie miało miejsca. Jak dotąd żaden NPC przemierzający Night City nie przypominał Lwiątka z Cintry. Mimo tego Ciri możemy zobaczyć już na samym początku swojej przygody z Cyberpunkiem 2077, wybierając ścieżkę Corpo.

Grając jako korporacyjny pracownik Arasaki, mamy okazję przejrzeć zawartość biurka znajdującego się w naszym ciasnym, klaustrofobicznym biurze. W jednej z szuflad znajduje się papierowy numer czasopisma dla graczy o tytule Retro Gaming. Na jego łamach gra Witcher 3: Wild Hunt została okrzyknięta przez redakcję retro grą miesiąca. Okładkę magazynu zdobi logo studia CDP RED oraz właśnie Ciri, stojąca w bojowej pozie z wyciągniętym mieczem. Oto i ona. Producenci mrugają w ten sposób do fanów, w pełni świadomi urządzonego przez nich poszukiwania.

O wiele ciekawsze, ale jednocześnie bardziej metaforyczne, jest spotkanie pod koniec gry.

UWAGA, treść dotyczy zakończenia gry Cyberpunk 2077.

Jedno z wielu zakończeń Cyberpunka 2077 pozwala wrócić bohaterowi do jego ciała, a następnie opuścić Night City przy boku nomadów oraz Pam. Podczas pożegnalnej jazdy po futurystycznym mieście, obserwując jego panoramę w poziomu punktu widokowego, bohaterowi na moment przygląda się jaskółka. Ptak przysiada na drzwiach samochodu, aby po chwili odlecieć w siną dal. Co w tym wyjątkowego? Gdzie tutaj Ciri?

W oficjalnym przewodniku po Night City możemy przeczytać, że ptaki zostały celowo wybite przez władze miasta, jako część strategii przeciwko rozprzestrzenianiu się chorób. Ta sama informacja pojawia się zresztą w samej grze. Z tej perspektywy obecność skrzydlatego towarzysza jest czymś nietypowym i nadzwyczajnym. Jeszcze ważniejszy jest jednak sam gatunek ciekawskiego ptaka.

Fani Wiedźmina wiedzą, że Jaskółka to jedno z wielu określeń na Cirillę. Jej imię w starszej mowie - Zireael - oznacza właśnie jaskółkę. Z tego powodu jeden z fanów Wiedźmina na YouTube zasugerował, że byłoby ciekawie, gdybyśmy zobaczyli w grze właśnie tego ptaka, towarzyszącego graczowi. Komentarz sprzed trzech lat pięknie się zestarzał, a mały ptaszek faktycznie jest czymś w rodzaju subtelnej nagrody dla uważnych graczy znających uniwersum Wiedźmina.

Oczywiście spotkanie z tą prawdziwą Ciri wciąż jest możliwe.

Chociaż nie znaleźliśmy jej na ulicach Night City, gra Cyberpunk 2077 wzbogaci się w przyszłości o wiele fabularnych DLC oraz wielkich rozszerzeń. Niewykluczone, że podczas jednego z nich natrafimy na białowłosą, niepasującą do otoczenia kobietę, która stara się nie rzucać w oczy i nie przyciągać przesadnej uwagi. Albo wręcz przeciwnie: okazuje się rewelacyjnym najemnikiem, świetnie władającym wszelkiej maści ostrzami, a do tego z naturalną smykałką do prowadzenia samochodów i motorów.

Będąc z wami zupełnie szczery, jeszcze bardziej liczę na kontynuację rewelacyjnego wątku Peralezów oraz powiązanej z nimi postaci Mr. Blue Eyes. Tajemniczy, niebieskooki jegomość jest niczym G-Man z serii Half Life. Zawsze wydaje się o krok przed graczem, a do tego dysponuje niesamowitą technologią i gigantycznymi zasobami. Nie zdziwiłbym się, gdyby niebieskooka osoba nie była nawet człowiekiem, ale kimś (czymś?) niezbadanym, pochodzącym spoza bezpiecznego Blackwalla.

Zrzuty ekranu i klipy wideo pochodzą z wersji gry uruchomionej na Xbox Series X