Sprzęt / Lokowanie produktu

Zasada czystego biurka? Na #HomeOffice panuje zasada czystego domu

Koronawirus sprawił, że cała rzesza ludzi musiała zacząć pracować z domu. Jest to dla nich ogromna zmiana, która wywraca ich życie prywatne i zawodowe do góry nogami. Jednak istnieje kilka rad, dzięki którym można łatwiej odnaleźć się w nowej rzeczywistości i nawet ją polubić.

Sam pracuję w mediach internetowych od niemal 15 lat i zdecydowaną większość tego okresu spędziłem, pracując właśnie w domu. Zaledwie przez trzy lata musiałem część pracy wykonywać w fizycznej redakcji, ale nawet wtedy ograniczałem spędzany tam czas do absolutnego minimum. Jeżeli mogłem coś wykonać z domu, pracowałem właśnie stamtąd.

Nie jest jednak tak, że praca w domowym zaciszu to sielanka. To właśnie na naszej prywatnej przestrzeni istnieje wiele rozpraszaczy, które mogą zniweczyć dzień pracy osoby nieprzygotowanej na takie trudności. Z relacji w mediach społecznościowych wynika, że największymi rozpraszaczami są gotowe do obejrzenia filmy i seriale, względnie książki lub gry wideo.

Jest jednak coś od nich znacznie gorszego - nieporządek.

Jestem pedantem. Nie potrafię pracować w spokoju, jeżeli moje otoczenie nie jest po prostu czyste. Regularnie zdarza mi się przerywać pracę, ponieważ irytują mnie brudne talerze w zlewie, kłaki kurzu na podłodze, nieposłane łóżko lub zacieki na lustrze bądź prysznicu. Sprawdza się tutaj znana ze studiów zasada, według której jeżeli podczas sesji możemy zrobić cokolwiek albo się uczyć, to zawsze wybierzemy pierwszą opcję.

Z czasem nauczyłem się radzić sobie z tym problemem. Przede wszystkim staram się, żeby moje mieszkanie było czyste wieczorem. Dzięki temu mam pewność, że gdy rano wstanę pełen energii do pracy, to absolutnie nic nie będzie mi przeszkadzać. Czasami zdarza mi się wręcz na siłę szukać czegoś do posprzątania, ale nawet gdy uda mi się to zrobić, sam proces sprzątania mieszkania trwa zaledwie parę kwadransów, a nie długie godziny. Tym samym szybciej siadam do pracy i... szybciej ją kończę.

W ten sposób zaoszczędzony czas mogę przeznaczyć na poczytanie książki, komiksu, obejrzenie ulubionego filmu w serwisie streamingowym lub... zakupy. Rynek nie lubi bowiem próżni, zaś miejsce zamkniętych sklepów i galerii handlowych zajęły bowiem coraz prężniej działające sklepy internetowe, które towar mogą dostarczyć nam nawet tego samego dnia.

Żeby nie było, nie sprzątam sam. Pomagają mi w tym roboty.

Zdecydowanie najważniejszy to robot sprzątający iRobot Roomba i7+. Ważną cechą tego robota jest fakt, że może on posprzątać całe mieszkanie lub tylko konkretne, wskazane przeze mnie pomieszczenia. Dodatkowo sam pozbywa się brudu do worka umieszczonego w stacji dokująco-czyszczącej. Te dwa rozwiązania sprawiają, że jakikolwiek kontakt z automatycznym odkurzaczem i zbieranymi przez niego nieczystościami odbywa się zaledwie raz na kilka miesięcy.

Zazwyczaj przed pracą nastawiam Roombę na sprzątanie całego mieszkania z wyłączeniem mojego biura, a gdy kończę pracę, robot zabiera się za sprzątanie wyłącznie biura. Dzięki temu nigdy mi nie przeszkadza w obowiązkach służbowych. Rzadziej, co dwa lub trzy dni puszczam też drugiego robota, czyli mopującą Braavę. W weekendy z kolei uruchamia się sprzątanie łączone, czyli najpierw Roomba odkurza całe mieszkanie, a gdy skończy, Braava wykonuje mokrą robotę. Bardzo przydatna sprawa.

Muszę też przyznać, że nienawidzę zmywania naczyń. Od kilku lat mam zmywarkę, która robi to za mnie i nie wyobrażam już sobie życia bez niej. Daje ona też pewien ciekawy efekt psychologiczny. Według mojego mózgu naczynia po włożeniu do zmywarki stają się momentalnie czyste. Liczy się to, że wykonałem swoją pracę i przygotowałem je na faktyczne mycie, a nie że są upaćkane wczorajszym obiadem. Może brzmi to głupio, ale zaręczam, że działa. Dodatkowo zmywarka nawet po zakończeniu mycia sama się otwiera, więc zamknięte w niej naczynia nie „kiszą się” w środku.

Dom, w którym pracujesz, brudzi się szybciej.

Jeżeli jesteś od kilkunastu dni na Home Office, to z całą pewnością to zauważyłeś. Dopóki koronawirus nie zmusił nas do siedzenia w domach i mieszkaniach, spędzaliśmy w nich stosunkowo mało czasu, przez co panujący w nich bałagan był mniejszy i… mógł nam w ogóle nie przeszkadzać. Pozostanie w swoich czterech kątach na kilka dni lub tygodni sprawi, że bardziej docenimy otaczający nas w biurze porządek i odpowiadających za niego cichych bohaterów w postaci serwisu sprzątającego, który wchodzi do naszych biur chwilę po naszym wyjściu. Powinniśmy też zrozumieć, a raczej przekonać się, że nasze domy brudzą się codziennie, więc sprzątać powinniśmy je każdego dnia.

* Materiał powstał przy współpracy z marką iRobot. 

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst