Gry  / Artykuł

Co Doomguy trzyma na pulpicie i skąd u niego poradnik do Fallouta? Forteca w DOOM Eternal to kopalnia gagów

Rozrywa wrogów na strzępy. Wprawia demony w przerażenie. Nie zna strachu, a piekło drży na każdą wzmiankę o nim. Mało kto o tym wie, ale Slayer posiada także drugie oblicze. To pasjonat literatury, zapalony gracz oraz miłośnik zwierząt futerkowych. Odkryjesz to eksplorując jego fortecę w DOOM Eternal.

Mówi się, że człowieka poznaje się po jego czynach. Szybciej jest jednak poznać go po wizycie w jego domu lub mieszkaniu. Powiedzenia jaki pan taki kram czy wolność Tomku w swoim domku nie wzięły się znikąd. Sam Milan Kundera pisał w Nieznośnej lekkości bytu: Człowiek, który ma w domu tyle książek, nie może skrzywdzić. Tak się bowiem składa, że Doomguy ma całą biblioteczkę. Ale chyba nie chce, żebyście o tym wiedzieli.

Forteca w DOOM Eternal to kopania gagów i easter eggów.

Konstrukcja unosząca się na ziemskiej orbicie jest bazą wypadową Doomguya. To tutaj Slayer spędza czas, kiedy akurat nie tnie piłą spalinową demonów. Forteca jest jego warsztatem, jego zbrojownią, jego magazynem oraz - nie bójmy się tego napisać - jego domem. Prywatnym sanktuarium, o którym nie powinniście wiedzieć. Gdybyście bowiem pojawili się w progach fortecy, reputacja Slayera mogłaby legnąć w gruzach. Wszakże nawet największy twardziej posiada tę miękką, wrażliwą stronę. Doomguy nie jest inny.

Dekorując fortecę, twórcy DOOM Eternal dali upust fantazji. Baza wypadowa, którą odwiedzamy między misjami, jest pełna smaczków, gagów oraz mrugnięć okiem deweloperów w kierunku graczy. Uważny obserwator dostrzeże, że w prywatnych kwaterach Slayera znajduje się wiele przedmiotów zdradzających jego bardziej ludzkie, wrażliwe oblicze. Zapraszam więc na spacer po fortecy:

Doomguy wybrał PC Master Race. Do tego z trzema ekranami.

Na czym gra Slayer? Pomimo wielkiej popularności konsol, Doomguy postanowił być wierny swoim korzeniom. Stąd komputer osobisty. Oczywiście zgodnie z trendami rozjarzony LED-ami. Podświetlenie komputera zostało zsynchronizowane ze światłami głośników, myszki i biurka. Razer Chroma, iCUE Corsaira a może jeszcze coś innego? Cóż… przynajmniej wybrał niebieski kolor, zamiast tendencyjnego czerwonego.

Na pulpicie Slayera znajdują się jego filmiki oraz składanki

Korzystając z optyki karabinu maszynowego podejrzałem, co takiego Doomguy trzyma na pulpicie. Nie udało mi się znaleźć skrótów do żadnej gry wideo. Zobaczyłem za to folder z ulubionymi fragmentami mordowania demonów, a także muzyczne składanki. Urzekł mnie zbiór awatarów przedstawiających… strzelby. Nie mam za to bladego pojęcia kim jest Daisy. No i do czego Slayer potrzebuje jej zdjęć.

Aktualizacja: redakcyjny kolega (dzięki Hubert!) poinformował mnie, że Daisy to ulubiony króliczek Doomguya.

Czyżby Doomguy był mańkutem?

Nie wyklucza tego jego mysz komputerowa. Slayer korzysta z nieprofilowanego gryzonia, odpowiedniego zarówno dla osób prawo- jak i leworęcznych. Morderca demonów dostaje plusa za ząbkowaną rolkę, ale brak kabla może szokować tradycjonalistów. Slayer idzie jednak z duchem czasu, więc i wy powinniście.

Nie powinno się jeść przed komputerem…

Ale wątpię aby ktokolwiek odważył się powiedzieć to Slayerowi prosto w twarz. Przy jego biurku możemy znaleźć karton z resztkami pizzy, czipsy o smaku takoyaki (japońska potrawa z ośmiornicy) oraz żelki o smaku owocowym. Jak na dłoni widzimy więc, że mamy do czynienia z typową, doskonale zbilansowaną dietą gracza. Brakuje tylko Dr. Peppera albo Mountain Dew.

Moda na retro wiecznie żywa

Obok potężnej jednostki z trzema ekranami znajduje się drugi, znacznie bardziej oldschoolowy sprzęt. To właśnie na nim możemy zagrać w pierwszego Dooma. Oczywiście o ile znajdziemy najpierw wszystkie dyskietki niezbędne do jego uruchomienia. To jedne z sekretów skrzętnie ukrytych przez twórców w wielu rozmaitych lokacjach. Wątpię czy znajdziecie wszystkie już przy pierwszym przejściu. Niemniej powodzenia.

W pobliżu komputera znajduje się worek z karmą.

Uważny obserwator dostrzeże, że w pobliżu biurka znajduje się worek z karmą dla królika. Produkt marki Binkies pozwala sądzić, że Doomguy nie żyje w kosmicznej fortecy unoszącej się nad planetą Ziemia całkiem sam. Niestety, leżąca nieopodal klatka jest kompletnie pusta. Jej lokatora można znaleźć w bazie Slayera, ale nie będę wam zdradzał dokładnej lokalizacji. Rozejrzyjcie się trochę na niższych poziomach.

Nikt nie oprze się słodkim zwierzętom futerkowym

Wspominałem o tym, że Slayer posiada również tę bardziej wrażliwą, opiekuńczą stronę? Najlepszym na to dowodem jest portret wiszący w jednym z pomieszczeń fortecy. Widzimy na nim Doomguya trzymającego w dłoniach ukochaną strzelbę oraz (być może nie mniej ukochanego) króliczka. Nie ulega wątpliwości, że spiczastouchy jest dla głównego bohatera kimś naprawdę ważnym. Daisy?

Kolorowe czasopisma? Jak najbardziej

Slayer prenumeruje przynajmniej kilka kolorowych periodyków. Ich okładki same w sobie stanowią serię świetnych gagów. W czasopismach Doomguya podejmowane są tematy gotowania potraw z demonów, dbania o broń czy tolerancji i otwartości na demony. Nawiązania do PUBG, Dragon Balla i popularnych memów są widoczne gołym okiem. Kapitalne smaczki do wychwycenia na powiększeniu (kliknijcie w grafikę).

Na dłuższą przerwę lepiej sprawdzą się książki

Kolorowe czasopisma to jedno, ale Doomguy posiada również zbiór literatury z prawdziwego zdarzenia. Jego biblioteczka to kolejna seria świetnych żartów, aluzji oraz zabawy językowej. Nawiązania do klasyki literatury, innych gier wideo oraz współczesnej popkultury są widoczne jak na dłoni. Swoją drogą, ciekawe po co Slayerowi przewodnik po kryptach z Fallouta oraz poradnik przetrwania w postapokaliptycznym świecie.

… i wiele, wiele więcej.

To tylko część kolekcji oraz personalnych rzeczy należących do Slayera. Nie chcę zdradzać wszystkich niespodzianek. Warto jednak rozglądać się po fortecy, dokonując nowych odkryć na własną rękę. Bo chociaż baza wypadowa Doomguya to tylko dodatek do świetnej, szybkiej i wymagającej kampanii, stanowi udane urozmaicenie. Poza tym miło jest wiedzieć, że gdzieś ponad naszą atmosferą znajduje się Slayer, czuwając nad bezpieczeństwem Ziemi. A przynajmniej ziemskich królików.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst