Tech  / Felieton

Dla kogo jest Samsung Galaxy S10? Długo nad tym myślałem i mam jedną odpowiedź

Gdy biorę do ręki nowego Samsunga Galaxy S10 i zastanawiam się, dla kogo jest ten telefon, mam w głowie jedną, konkretną odpowiedź: dla ludzi mediów.

Dodam już na wstępie, że każdych mediów. Nie tylko dziennikarzy technologicznych, ale też instagramerów, youtuberów, twórców treści, którzy zarabiają na życie publikowaniem ich w internecie.

Na premierze Samsunga Galaxy S10 potwierdziło się to, co wiadomo od dawna – smartfon to dziś podstawowe narzędzie pracy twórców.

Przy tak wielkich premierach bardzo lubię przechadzać się między stanowiskami i podpatrywać, jak pracują inni ludzie, zajmujący się z grubsza tym samym, co ja. Wyłapywać ich styl pracy, uczyć się tricków, o których sam bym nie pomyślał.

I tak przechadzając się między stołami na wczorajszym Unpacked zwróciłem uwagę, że potwierdza się to, co w zasadzie wiemy od dawna – dziś pracuje się na smartfonie.

Widoki takie, jak ten:

Samsung Galaxy S10 - premiera

czy ten:

Samsung Galaxy S10 - premiera

to naprawdę rzadkość, nawet na tak głośnej, medialnej premierze. W większości przypadków zarówno dziennikarze, jak i szeroko pojęci influencerzy, pracują na takim wydarzeniu tak:

Samsung Galaxy S10 - premiera

lub tak:

Samsung Galaxy S10 - premiera

lub tak:

Samsung Galaxy S10 - premiera

albo tak:

Samsung Galaxy S10 - premiera

Smartfon. Czasem sam, czasem na jakimś gimbalu czy statywie. Czasem w bardziej rozbudowanym zestawie, z dodatkowym mikrofonem i oświetleniem. Nie profesjonalny aparat, kamera za grube tysiące czy ekipa pomocników. Jeden człowiek, jeden telefon.

Samsung Galaxy S10 - premiera

To właśnie dla takich ludzi został stworzony Galaxy S10.

Topowe Samsungi już od kilku generacji zachwycają możliwościami optycznymi, ale Galaxy S10 wynosi to na zupełnie inny poziom. Pełnoprawny test aparatu dopiero przed nami, ale z tego, co mogłem zobaczyć na premierze, jest się czym ekscytować.

Samsung Galaxy S10 i S10+ mają aż trzy aparaty główne, z różnymi obiektywami: ultraszerokokątnym, szerokokątnym i tele. I w przeciwieństwie do np. LG V40, który również ma taki układ, są to trzy świetnej jakości sensory. Dwa z nich (szeroki i tele) wyposażono dodatkowo w optyczną stabilizację obrazu.

Fot: Marcin Połowianiuk

W tym roku Samsung zadbał też o jakość przedniego aparatu, który potrafi nagrywać wideo w rozdzielczości 4K UHD, a w modelu S10+ dodatkowo całkiem nieźle (jak na pierwszy rzut oka) imituje głębię ostrości. Przednia kamera jest dziś nawet ważniejsza od aparatu na pleckach telefonu i Samsung doskonale to rozumie.

Fot: Marcin Połowianiuk

Widziałem, jak na sali ludzie z różnych krajów jednakowo ekscytowali się nową funkcją super steady. Obiektyw ultraszerokokątny wykorzystuje stabilizację cyfrową, by zapewnić ujęcie o płynności – nie przesadzam – smartfona osadzonego na gimbalu. Nad możliwościami tego rozwiązania pochylimy się jeszcze w osobnym tekście, ale dość powiedzieć, że pozwala ono na nagrania, jakie do tej pory nie były możliwe do realizacji telefonem bez dodatkowych akcesoriów.

I w końcu pozostaje oprogramowanie, którym Samsung zachęca do błyskawicznego dzielenia się treścią.

Po raz pierwszy Instagram – najważniejsze obecnie medium dla twórców, zaraz obok YouTube’a – znajdziemy wprost w aplikacji aparatu. Możemy więc publikować nowe Stories i nowe posty bez konieczności przebijania się przez interfejs aplikacji.

Jakby tego było mało, Samsung współpracuje z twórcami innych popularnych aplikacji społecznościowych, by zapewnić identyczną jakość zdjęć i wideo robionych bezpośrednio w tych aplikacjach. A to duża rzecz, bo każdy wie, że do tej pory zrobienie zdjęcia np. wbudowanym aparatem Instagrama, oznaczało dużo niższą jakość niż zrobienie go aplikacją aparatu na smartfonie.

Samsung Galaxy S10 - premiera

Miłą wisienką na torcie jest tymczasowa ekskluzywność prostego programu do montażu wideo – Adobe Rush – który debiutuje na Androidzie właśnie z Samsungiem Galaxy S10. Samsung robi tym samym wszystko, by ułatwić tworzenie treści tu i teraz, bez konieczności przenoszenia jej na komputer, by opublikować zdjęcia czy wideo w Internecie.

A właśnie o „tu i teraz” w tym wszystkim chodzi.

Internet jest złakniony treści tak bardzo „na żywo”, jak tylko się da. Dowodzi temu popularność livestreamów czy Insta Stories. Ostatnie lata w mediach społecznościowych jasno pokazały, że o ile odbiorcy nadal cenią treści wysokiej jakości, tak o wiele bardziej zależy im na naturalnej interakcji i byciu współobecnym w wydarzeniach, jeśli można tak powiedzieć.

Samsung Galaxy S10 - premiera

To właśnie dlatego smartfony zastąpiły o wiele lepsze, o wiele droższe i o wiele bardziej pracochłonne w obsłudze aparaty czy kamery. Bo umożliwiają w banalny sposób tworzenie treści na żywo. Zamiast opracowywać relację i dopiero potem ją publikować, dziennikarz czy influencer może od razu zaprosić swoich odbiorców do wspólnego przeżywania doświadczeń. Np. opowiedzieć na żywo o premierze smartfona, na którą wszyscy czekali.

Owszem, profesjonalny aparat czy kamera stworzą materiały dużo wyższej jakości niż nawet najlepszy smartfon. I dla nich też jest miejsce, by przywieźć piękne zdjęcia czy nagrania z danego wydarzenia. Ale jeśli chodzi o „zabieranie widza ze sobą”, nie mają one szans ze smartfonami.

Samsung Galaxy S10 stanie na czele smartfonów dla twórców.

Do niedawna pod pojęciem „smartfon dla twórców” kryła się w zasadzie jedna nazwa: iPhone. I nie bez powodu. Przez długie lata to właśnie iPhone oferował najlepszy aparat, najlepszą jakość wideo i najwięcej możliwości natychmiastowego dzielenia się treścią (choćby poprzez szereg znakomitych aplikacji do obróbki zdjęć i wideo, których nie było na Androida).

Dziś jednak się to zmienia. Na premierze Galaxy S10 nie widziałem wielu iPhone’ów. Widziałem za to mnóstwo Samsungów Galaxy S9/Note 9, mnóstwo sprzętów Huawei, mnóstwo OnePlusów. A zaznaczę, że większość osób na tej premierze wcale nie pochodziła ze świata nowych technologii, lecz z mediów lifestyle’owych, modowych czy rozrywkowych.

Samsung Galaxy S10 oferuje możliwości tworzenia treści, których iPhone – przynajmniej w swojej obecnej postaci – nie może zapewnić. Być może sytuacja zmieni się jesienią, gdy zobaczymy nowy smartfon z Cupertino, ale na ten moment jestem pewien: Samsung Galaxy S10 to nowy król tworzenia treści.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst