Motoryzacja  / Artykuł

Może się spełnić koszmar kierowców. UE chce elektronicznego ograniczenia prędkości

483 interakcji
dołącz do dyskusji

Unijni urzędnicy wciąż myślą o tym, jak zwiększyć bezpieczeństwo na europejskich drogach. Od 2020 r. chcą montować elektroniczne ograniczniki prędkości w samochodach.

Pomysł ten nie jest nowy i co kilka lat powraca w tej, czy w innej formie. Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu (ETSC) zaproponowała, żeby od 2020 r. montować we wszystkich samochodach, nie tylko w ciężarówkach elektroniczny system ograniczenia prędkości Intelligent Speed Assistance (ISA).

UE: elektroniczne ograniczenie prędkości ISA.

System ISA składa się z modułu GPS i kamer zdolnych do odczytywania oznaczeń drogowych. Po zainstalowaniu go w samochodzie, system wiedziałby z jaką prędkością poruszamy się naszym autem i znałby obowiązujące ograniczenie prędkości na drodze.

Nic więcej nie potrzeba. Korzystając z tych dwóch informacji, system ISA mógłby skutecznie hamować (nomen omen) nasze zapędy do nieprzepisowej jazdy po drogach publicznych. W początkowej fazie wprowadzania tego rozwiązania NTSC proponuje, żeby nie było ono obowiązkowe.

W skrócie: kierowcy mogliby całkowicie wyłączyć ten system. Zresztą wiele nowych samochodów już teraz sprzedawana jest z tym rozwiązaniem. W system ISA wyposażone są m.in. nowe Mercedesy, Volvo, Peugeoty czy Citroeny.

A co z wyprzedzaniem?

Dobre pytanie. Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu proponuje bardzo ciekawe rozwiązanie tej kwestii. System mógłby tymczasowo zezwalać na szybszą jazdę. Wystarczy, że kierowca wcisnąłby gaz do dechy (w samochodach ze skrzynią automatyczną nazywa się to fachowo kickdown) i system wyłączyłby się na kilkanaście sekund. W przypadku, gdyby po manewrze wyprzedzania ktoś nie zechciałby zwolnić, system zacząłby wydawać (bardzo irytujące) sygnały ostrzegawcze.

Byłoby bezpieczniej i taniej.

ETSC chce powszechnego wprowadzenia systemu ISA ze względu na bezpieczeństwo na drogach. Według danych urzędników, w 2013 r. w wypadkach drogowych na terenie Unii Europejskiej zginęło 26 tys. osób. Ich zdaniem, system ISA mógłby przyczynić się do zmniejszenia tej liczby ofiar o ok. 5,2 tys. osób w skali roku.

Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu twierdzi też, że pomysł ten w 2012 r. poparło ok. 64 proc. kierowców i 78 proc. wszystkich użytkowników dróg publicznych.

Ciekaw jestem, jak na taką zmianę zareagowałyby towarzystwa ubezpieczeniowe. Logika podpowiada, że ze względu nowe ograniczenie prędkości płacilibyśmy mniej za obowiązkowe ubezpieczenie pojazdu. Gdyby tak było i gdyby ograniczenia prędkości w całej Europie miałyby sens (pozdrawiam władze Warszawy), to w sumie czemu nie?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst