Oprogramowanie  / News

Uber wreszcie przestanie śledzić klientów po zakończeniu przejazdu

Aplikacja Ubera przestanie śledzić użytkowników, którzy wysiedli z samochodu. Do tej pory twórcy aplikacji doskonale wiedzieli, gdzie szliśmy po zakończeniu przejazdu. Nawet jeśli przezornie zaparkowaliśmy po drugiej stronie ulicy.

W listopadzie ubiegłego roku Uber został przyłapany na tym, że wykorzystuje dostęp do modułu GPS w smartfonach klientów w znacznie większym stopniu, niż można byłoby podejrzewać. Lokalizacja użytkownika jest potrzebna do tego, by śledzić jego pozycję nawet po tym, jak opuści samochód kierowcy.

Nawet w systemie iOS nie da się zmienić ustawień prywatności tak, by uniemożliwić Uberowi zbieranie tych danych.

Użytkownicy dostali wybór: albo godzą się na zbieranie informacji o lokalizacji, albo wpisują adresy ręcznie. Alternatywą było usunięcie aplikacji. Twórcy Ubera uznali, że możliwość zbierania tych danych jest dla nich ważniejsza, niż garstka klientów, która w akcie protestu usunie konto.

Informacje o tym, gdzie udają się klienci w porównaniu do lokalizacji, w której wysiedli z auta, miały pomóc Uberowi w usprawnieniu usługi i pozytywnie wpłynąć na bezpieczeństwo pasażerów. Lokalizacja miała być rejestrowana tylko przez 5 minut po kursie.

Kto jednak wie - może i Uber planował te dane sprzedawać?

Uber śledził lokalizację pasażerów już po wykonaniu kursu i mógł sprawdzić nie tylko pod jaki adres, ale też w jakie miejsce jechali i jak daleko parkowali obok miejsca docelowego. Nawet jeśli ktoś chciał ukryć cel podróży, wpisując adres przecznicę dalej, Uber i tak mógł sprawdzić, gdzie dokładnie jedzie.

Na szczęście zbieranie danych o lokalizacji pasażerów po opuszczeniu samochodu się kończy. W pierwszej kolejności aktualizację dostanie aplikacja na iPhone'a, a później zmiana trafi do wersji na Androida. Użytkownicy będą mogli udostępniać dane o lokalizacji tylko wtedy, gdy używają aplikacji.

Uber będzie działał dokładnie tak, jak niecały rok temu.

Niezmiernie cieszy mnie ta zmiana. Decyzja o zbieraniu lokalizacji pasażerów po wyjściu z auta wzbudziła ogromne kontrowersje nie bez powodu. W przeszłości pracownicy firmy wykorzystywali bowiem platformę, by szpiegować np. dziennikarzy lub swoich bliskich.

Uber zrozumiał, że włączenie tej opcji domyślnie było błędem. Teraz domyślnym ustawieniem znów będzie zbieranie danych tylko przy otwartej aplikacji. Firma chce jednak w jakiś sposób zachęcić użytkowników, by udostępniali dane cały czas.

Termin aktualizacji Ubera zbiega się w czasie z aktualizacją iOS 11, w której mogą pojawić się nowe opcje prywatności związane z lokalizacją. Ciekaw jestem, czy Apple wymogło na Uberze zmiany, czy też szefostwo firmy podjęło tę decyzję samodzielnie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst