Tech  / News

Polska e-papierosem silna. Ale już niedługo ta idylla może się skończyć

Polacy to naród zdecydowanie lubiący korzystać z używek wszelakiej maści. Jesteśmy słynni z naszej konsumpcji wódki, dotknął nas problem tzw. Dopalaczy, a liczba palaczy tytoniu jest u nas znacząca. Choć ci ostatnio zmieniają upodobania.

Jako palacz papierosów niejako odruchowo podczas podróży do innych krajów i kontynentów zwracam uwagę na to, co ludzie palą, i jak palą. To cenna informacja pozwalająca unikać wpadek: w różnych krajach panuje różna kultura i różne obyczaje. W jednych zapalenie papierosa na ulicy to coś zupełnie normalnego i oczywistego, w innych poważne faux pas. Jako że polubiłem również e-papierosy z uwagi na to, że są znacznie mniej szkodliwe i przykre dla otoczenia, zwracam również uwagę i na nie. I tak jak globtroter ze mnie żaden, tak z dotychczasowych podróży mógłbym wyciągnąć wniosek, że e-papierosy są popularne głównie w Polsce. Jak wynika z tekstu opublikowanego na Wyborcza.biz, moje obserwacje znajdują pokrycie w rzeczywistości. Nasz kraj jest bowiem jednym z trzech największych rynków dla e-papierosów… na całym świecie.

Krajowym liderem jest polska firma Chic, która zaczynała od importu różnych różności (w tym e-papierosów) z Chin. Dziś to gigant, który posiada 800 własnych sklepów (marka eSmokingWorld) i ponad 27 tysięcy punktów sprzedaży. Jest właścicielem marek Mild, Volish czy Liqueen, dorobił się już własnego centrum badawczo-rozwojowego i zamiast importować, sam produkuje swoje liquidy, a więc odpowiednik tytoniu z tradycyjnego papierosa. Chic nie działa jednak samodzielnie. Szło mu tak dobrze, że kilka miesięcy temu został kupiony przez British American Tobacco, właściciela Pall Mall czy Lucky Strike, a także e-papierosów Vype.

Zagrożenie monopolem? E-papierosy w Polsce to prawie że jedna firma

Według tego samego artykułu na Wyborcza.biz, drugim największym przedsiębiorcą na polskim rynku e-papierosów jest firma Trendy, która ma raptem… 2,4 proc. rynku i nieco ponad 200 punktów sprzedaży. Kolejni konkurenci są na tyle mali, że można ich pominąć, choć zajmuje się tym ponad dwa tysiące małych i średnich przedsiębiorstw.

Udało się to osiągnąć dość ciekawą taktyką. Lider rynku oferuje akumulatory, parowniki i liquidy pod wieloma różnymi markami. Wszystkie elementy składowe bez problemu ze sobą konkurują, a więc parownik Volish będzie pracował z akumulatorem Mild i na odwrót, a oba produkty i tak należą do firmy Chic. Ta bowiem zdała sobie sprawę, że e-palacze nie przywiązują się do marek, więc zamiast promować swoją, stworzyła kontrolowaną iluzję różnorodności.

Teoretycznie, przed polskim rynkiem e-papierosów idą ciężkie czasy. Jak nas już informował Bezprawnik, z wielu miejsc e-papierosy zostaną wykluczone, tak jak ich konsumpcja. Coraz częściej mówi się też o akcyzie na te urządzenia i związane z nimi substancje. Jednak nawet wtedy używka ta i tak jest tańsza i zdrowsza od tradycyjnych papierosów, a na naszym rynku zdążyła się już przyjąć na dobre.

Jak zawsze, kluczowym okazało się wykrycie popytu, z którego nawet sam konsument nie zdawał sobie sprawy. Kraj palaczy, który zarazem bardzo chce być modny i, ekhem, europejski, okazał się dla chińskich producentów e-papierosów i firm takich jak Chic prawdziwą żyłą złota i żadne pomysły ze strony miłościwie nam panującej władzy nie mają większych szans na zmianę tego stanu rzeczy.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst