Social media  / Artykuł

Niepokojąco monopolistyczna zagrywka Instagrama. Serwis udaje, że konkurencja... nie istnieje

Jeśli prowadzisz swój profil na Instagramie i chcesz umieścić na nim link do innego serwisu społecznościowego, możesz się mocno zdziwić. Instagram po cichu zablokował możliwość linkowania m.in. do Snapchata. To już kolejny przypadek, kiedy firma Marka Zuckerberga ogranicza odbiorcom dostęp do innych serwisów.

Instagram po cichu wprowadził blokadę na linkowanie do innych serwisów społecznościowych. Jeśli spróbujesz edytować swój profil i dodać w opisie link do Snapchata, Instagram pokaże monit o tym, że linkowanie nie jest już wspierane.

Serwis TechCrunch potwierdził tę informację u pracownika Instagrama. Oto stanowisko w tej sprawie:

Usunęliśmy możliwość umieszczania linków typu „Dodaj mnie na…” na stronach użytkowników Instagrama. Nie do takich celów został stworzony Instagram. Inne typy linków nadal są dozwolone.

Póki co wygląda na to, że Instagram zablokował możliwość linkowania do profili na Snapchacie oraz do komunikatora Telegram. Nadal można zostawić link do profilu na Twitterze oraz do swojej strony internetowej.

O sprawie poinformował właśnie Telegram, który na Twitterze pokazał screeny przedstawiające te dziwne blokady.

Niepokojąco monopolistyczna zagrywka?

Na dzień dzisiejszy największą globalną bazą zdjęć jest Facebook, ale największym serwisem stricte fotograficznym jest właśnie Instagram (który, na marginesie, należy do Facebooka). Instagram rośnie na potęgę, a dziś ma już ponad 400 milionów aktywnych użytkowników. Dla porównania, Flickr ma 112 mln użytkowników, a inny znany serwis foto – 500px.com – ma zaledwie… 6 mln użytkowników.

"Linki z prośbą o dodanie w innej usłudze nie są obsługiwane na Instagramie."
"Linki z prośbą o dodanie w innej usłudze nie są obsługiwane na Instagramie."

Tak duże dysproporcje budzą obawy o praktyki monopolistyczne. Jest to o tyle ciekawe, że Instagram zabrania linkowania do Snapchata, który też notuje potężne wzrosty i wyrasta na kolejny społecznościowy hit (300 mln użytkowników, z czego 100 mln aktywnych). Jasne, Mark Zuckerberg może robić na swoim podwórku co mu się podoba, ale czy to nie są znamiona nieuczciwej konkurencji?

Pamiętacie jak Microsoft domyślnie podsuwał użytkownikowi Windowsa swoją własną przeglądarkę Internet Explorer? Komisja Europejska w postępowaniu antymonopolowym nakazała Microsoftowi wprowadzić ekran wyboru przeglądarek. W zakazach Instagrama widzę podobną praktykę, choć nie jestem w stanie ocenić, czy taka decyzja jest legalna w świetle amerykańskiego prawa.

Nawet jeśli postępowanie Instagrama jest legalne, to taka decyzja jest mocno nieetyczna.

Kojarzy mi się to z łamaniem zasady neutralności Internetu (Net Neutrality), ale jak widać, w biznesie nie ma sentymentów. To zresztą nie pierwszy przypadek, kiedy Mark Zuckerberg stara się ograniczyć dostęp do innych stron. Słynny projekt Internet.org także był krytykowany za ograniczenia w dostępie do stron innych niż Facebook.

Trzeba jednak dodać, że inni też nie są święci. Dla przykładu Twitter już od dawna nie wyświetla miniaturek zdjęć z Instagrama, choć kiedyś nie miał z tym problemów.

Bardzo nie podobają mi się takie praktyki. Jest to coś, co uderza w absolutne podstawy funkcjonowania Internetu. Co będzie dalej? Dziś ban na Snapchata, jutro na zewnętrzne portfolio?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst