Social media  / Felieton

Internet wie o tobie tak dużo, że w realu staje się to niebezpieczne. Nawet nie wiesz jak bardzo

103 interakcji
dołącz do dyskusji

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

Większość osób w ogóle nie zastanawia się nad tym, co wrzuca do Sieci. Być może wydaje im się, że są dobrymi autocenzorami, ale wtedy nie wiedziałabym o nich tych wszystkich rzeczy. Problem polega na tym, że jak się dobrze zastanowię, wcale nie jestem lepsza. Bo nie chodzi mi wcale o dzielenie się z obcymi ludźmi najintymniejszymi momentami swojego życia, czego ja akurat nie robię, ale o to, że w Internecie po prostu zostawiamy o sobie bardzo dużo informacji, z czego nie do końca zdajemy sobie sprawę.

Pomyśl o tym co udostępniasz w Internecie. Zadaj sobie pytanie, czego ktoś zupełnie obcy może się dowiedzieć, wchodząc na twój profil na Facebooku, obserwując cię na Twitterze czy na Instagramie. Pewnie wydaje ci się, że wie tylko o tym, gdzie byłeś na wakacjach, że masz żonę i dzieci, że czasem jeździsz na rowerze i masz kota, który lubi rzodkiewki. Wydaje ci się to całkowicie niegroźne. Ale kiedy na ulicy spotkasz nieznajomego, a on powie ci jakiej marki samochodem jeździsz, gdzie byłeś na weekend, jak mają na imię twoje dzieciaki i w jakiej sukience ładnie wygląda twoja luba, może zapalić ci się lampka ostrzegawcza.

Tak, jak zapaliła się osobom, które zobaczyć możemy na poniższym wideo.

Kanał Z dobrym słowem opublikował materiał, w którym możemy zobaczyć reakcje różnych kobiet na wieść o tym, że nieznajomy posiada na ich temat dużo informacji. Nieznajomym jest mężczyzna, który wita się z dziewczynami zupełnie swobodnie i bez cienia żenady. Wie o swoich "ofiarach" całkiem sporo właśnie dzięki ich aktywności na Facebooku czy Instagramie. Po pierwsze - co często budzi największe zaskoczenie - zna ich imiona, wie, gdzie pracują, kiedy wróciły do Polski, gdzie chodzą na fitness czy jak wabi się ich pies.

Takim stalkingiem najbardziej zagrożone są osoby, które bardzo często udostępniają swoje zdjęcia z oznaczeniem lokalizacji. Instagram, zwłaszcza jeśli konto połączone jest z Facebookiem, jest bardzo dobrym miejscem, by wytropić daną osobę i w kilka minut znaleźć się tam gdzie ona. Właśnie w taki sposób twórcy powyższego wideo spotkali dziewczyny.

Informacje o nich mogli zdobyć paroma kliknięciami, przyswoić je w kilka minut.

Pomysł na tego typu film nie jest oczywiście całkowicie autorski. Mieliśmy już przykłady takiej "ukrytej kamery" w wydaniu amerykańskim. Jack Vale na swoim kanele opublikował różne wideo z serii Social Media Stalker, na których zaczepia ludzi, o których informacje zaczerpnął z mediów społecznościowych. Film z jego udziałem zobaczyć możecie poniżej.

Reakcje "nabranych" osób w wersji polskiej i amerykańskiej dają wiele do myślenia. Wszystkie osoby są zaskoczone i nie przeszło im przez myśl, że te szczegóły o swoim życiu same upubliczniły, wrzucając kolejne zdjęcie z imprezy czy fotografię jedzenia i oznaczając knajpę, w której siedzą. Możemy się z nich śmiać, łatwo je ocenić, ale tak naprawdę codziennie robimy to samo. Jasne, niektórzy mniej intensywnie dzielą się na Instagramie co i kiedy jedzą, ale mało mam wśród swoich znajomych osób, które profilu na portalu społecznościowym nie posiadają wcale albo jeśli go mają, to nie opatrzony własnym zdjęciem.

Ostatnio dała mi też do myślenia sytuacja, która spotkała mojego znajomego.

Jacyś ludzie, którzy najprawdopodobniej posiedli informacje o nim dzięki Internetowi, zadzwonili do jego dziadków, stosując tzw. metodę na wnuczka, która polega na żądaniu kilku tysięcy złotych od starszych ludzi pod pretekstem tego, że ich wnuczek uległ na przykład wypadkowi i potrzebuje pieniędzy.

Być może to rzeczy dla was oczywiste, banalne i jasne. ale prawda jest taka, że skalę zjawiska rozumiemy dopiero wtedy, gdy widzimy skutki jakichś działań. Następnym razem, gdy ktoś, kto wydaje ci się obcy, przywita się z tobą, wołając twoje imię, inaczej na niego spojrzysz. Ale być może do tej pory ty też, jak dwie dziewczyny z polskiego wideo, zmienisz ustawienia swojego profilu na "prywatny".

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst