Biznes  / Felieton

Koniec ze zdjęciami, których nikt nigdy nie zobaczy. Z tą aplikacją wydrukujesz fotki prosto ze smartfona

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

W XXI wieku wielu z nas może być fotografami, bo prawie każdy ma smartfona. Serwis Instagram, który został założony w 2010 roku, w ciągu 4 lat zgromadził około 300 milionów użytkowników na całym świecie. Codziennie dodawanych jest na niego około 70 milionów zdjęć, co daje ponad 800 fotografii na sekundę. Robimy zdjęcia kotom, jedzeniu i samym sobie. Boom na selfie trwa nieprzerwanie od kilku lat i nic nie wskazuje na to, by miał się skończyć.

Choć nieustannie rejestrujemy naszą rzeczywistość za pomocą smartfonów, od jakiegoś czasu ma się wrażenie, że coraz rzadziej te zdjęcia wywołujemy. Naszymi albumami fotograficznymi stały się urządzenia mobilne i jeśli mamy ich papierowe pierwowzory zamknięte w szufladach to te zawierają głównie fotografie z lat 90. XX wieku i wcześniejszych. Wciąż jednak są tacy, którzy pragną kultywować tradycję wywoływania fotografii i traktować zdjęcie jako fizyczny przedmiot, nie będący tylko plikiem na telefonie czy tablecie.

Aby to wywoływanie zdjęć stało się prostsze w XXI wieku mają posłużyć nam do tego właśnie smartfony czy inne urządzenia mobilne.

beautiful young blonde hipster stylish woman selfie in the park

Fotolab.co to aplikacja mobilna, która umożliwia wywołanie zdjęć wprost z naszego smartfona. Wystarczy, że nasze fotografie mamy w pamięci urządzenia mobilnego lub na portalu społecznościowym, takim jak Instagram, Flickr czy Facebook (w przypadku systemu Android, na razie możemy korzystać tylko z fotografii znajdujących się bezpośrednio w smartfonie lub na tablecie i tych z zasobów Instagrama). Fotolab.co jest dostępne na urządzenia z systemem Android i iOS. Aplikacja na smartfony i tablety z Windows Phone jest aktualnie w fazie przygotowań.

Choć Fotolab.co nie jest czymś przełomowym, istnieją już przecież Pstrykamy.pl, Instadruk czy Fotomaton, Izabela Biegańska, CEO Fotolab.co, podkreśla, że ta aplikacja jest jedną z nielicznych, która pozwala wywołać zdjęcia za pomocą tego samego urządzenia, którym zostały one zrobione.

Rzeczywiście, Istadruk i Fotomaton nie mają aplikacji, które można zainstalować na smartfonie, a zamówienie na fotografie możemy założyć tylko z poziomu komputera. Dla Fotolab.co głównym konkurentem będzie więc Pstrykamy.pl, które pozwala wywołać zdjęcia również na urządzeniach mobilnych z systemem Android i iOS (Windows Phone w opracowaniu).

Fotolab.co w odróżnieniu od usługi Pstrykamy.pl nie pozwala na edycję zdjęć i dokonywanie w nich zmian. Jak mówi Biegańska:

Silnie wierzymy, że aplikacje mobilne powinny robić jedną konkretną rzecz dobrze, odejście od tego sprawia, że aplikacja traci swoją tożsamość. Na rynku jest multum aplikacji do upiększania zdjęć filtrami, kolażami, etc. My chcemy po prostu drukować zdjęcia.

Obsługa Fotolab.co jest bardzo prosta. Wystarczy się zarejestrować, zalogować i wybrać zdjęcia, które chcemy wywołać. Następnie wybieramy adres, na który chcemy wysłać odbitki, płacimy i voilà!

Zdjęcia trafią do nas maksymalnie w ciągu 72 godzin od złożenia zamówienia, ale Izabela Biegańska zapewnia, że ponad 90% zgłoszeń realizowana jest dużo szybciej, a 3 dni rezerwowane są na tzw. nieszczęśliwe wypadki. Rzeczywiście, ja swoje zamówienie złożyłam w czwartek do godziny 18:00 i już następnego dnia otrzymałam zdjęcia pocztą.

Koszt wywołania jednego zdjęcia w Fotolab.co wynosi 0,99 zł, a ich wysyłka to 7 (Poczta Polska) lub 20 złotych (kurier). Twórcy projektu zamierzają rozszerzyć realizację wysyłki fotografii na Paczkomaty, które cieszą się aktualnie ogromną popularnością wśród osób kupujących na odległość. Na razie zamówić można dwa formaty zdjęć – 10x15 cm i 10x10 cm, ale Biegańska zapewnia, że zamierzają wprowadzić nowe rozwiązania dla klientów.

Choć zdjęcia, które otrzymałam wyszły rzeczywiście ładnie (niestety, co jest przewidywalne, lepiej te, które zostały wgrane do smartfona, a zrobione aparatem cyfrowym, niż te, które zrobione były za pomocą telefonu), rozczarował mnie brak wyboru rodzaju zdjęć. Podczas zamawiania fotografii do wywołania nigdzie nie pojawiło się pytanie, czy chcę wybrać odbitki błyszczące, czy matowe. Otrzymałam zdjęcia błyszczące, choć zwykle u stacjonarnego fotografa zamawiałam inny rodzaj.

fotolab.co

Takie aplikacje jak Fotolab.co i Pstrykamy.pl to rzeczywiście ciekawa opcja dla tych, którzy chcą cieszyć się wspomnieniami z wakacji nie tylko przez szklaną szybkę.

Zdjęcia to wciąż miły prezent dla przyjaciół czy drugiej połówki, a dzięki dostępowi przez aplikację do serwisu Instagram możemy wywołać zdjęcia naszych bliskich i zrobić im niespodziankę, przygotowując wspomnieniowy album. Choć wywoływanie zdjęć w XXI wieku zaczyna wydawać się nieco archaiczne mobilne podejście do fotografii, rozwiązania w stylu Fotolab.co i Pstrykamy.pl przywracają nieco papierowe albumy i klasyczne ramki na zdjęcia do łask.

Wywoływanie zdjęć z poziomu smartfona nawet jeśli nie jest dużo szybsze niż skorzystanie z takiej usługi u stacjonarnego fotografa, pozwala mimo wszystko przyspieszyć całą operację. Zamówienie możemy złożyć jeszcze przed wyjazdem z urlopu i już na drugi dzień mieć zdjęcia u siebie, ponadto załatwimy to wszystko bez potrzeby szukania zakładu fotograficznego i wychodzenia z domu.

Jedynym problemem wydaje się jakość samych zdjęć.

Choć smartfony mają coraz lepsze aparaty i niektórym zdarza się kupno iPhone'a właśnie dla samego aparatu wbudowanego w urządzenie, telefon nigdy nie zastąpi dobrego, fotograficznego sprzętu. Jest jednak wiele sytuacji, z których chcemy mieć pamiątkę, a jedyne co mamy przy sobie to... smartfon. Jego przecież nosimy ze soba wszędzie.

Uważam, że istotą robienia fotografii smartfonem jest to, że to najlepszy aparat na świecie, czyli taki, który jest z nami praktycznie cały czas. Dzięki temu nie przegapiamy świetnych okazji do robienia zdjęć. Prezentacja zdjęć na ekranie telefonu to półśrodek. Po wydrukowaniu zdjęcie nabiera zupełnie innego wymiaru, jest namacalne. Można je powiesić, postawić, przypiąć do drzwi lodówki lub podarować. Zdjęcia są po to, by do nich wracać. Przyznaj, jak często wracasz do pierwszego zrobionego zdjęcia swoim smartfonem? - kwituje Izabela Biegańska.

I cóż... trudno się z nią nie zgodzić.

Autorka jest redaktor prowadzącą sPlay.pl – bloga poświęconego cyfrowej rozrywce.

*Grafiki pochodzą z serwisu Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst