Sprzęt  / Artykuł

Zakochałem się w robocie - teraz wymienię go na nowszy model

179 interakcji
dołącz do dyskusji

Od kilku tygodni testuję robot sprzątający iRobot Roomba 780. Sprzęt ten spisuje się wręcz znakomicie i sprawił, że na ten czas absolutnie zapomniałem o moim standardowym odkurzaczu. Byłem już gotów ogłosić Roombę 780 urządzeniem idealnym, gdy dostałem zaproszenie na premierę nowszej Roomby, tam razem oznaczonej numerem 880.

iRobot Roomba 880 na pierwszy rzut oka nie wyróżniał się niczym szczególnym względem poprzednich modeli. Uwagę zwraca jego standardowy, okrągły kształ oraz znajdujący się na środku ekran z pięcioma przyciskami funkcyjnymi. Taka budowa zapewnia nie tylko bardzo dobrą wydajność sprzątania, ale też jest znakiem rozpoznawczym urządzeń iRobota, dzięki którym rozpoznają je nawet osoby nie interesujące się zbytnio robotami sprzątającymi.

340828-irobot-roomba-880-vacuum-cleaning-robot-controls

Jestem jednak przekonany, że każdą osobę zastanawiającą się nad kupnem Roomby bardziej interesuje nie to, co pozostało takie same, a to, co się faktycznie zmieniło. Odpowiedź w tym wypadku powinna brzmieć – cała reszta.

Cały system sprzątający uległ gruntowem przebudowaniu, dzięki któremu powinien działać o połowę lepiej.

Stanie się tak między innymi dzięki nowemu silnikowi, który generuje aż pięć razy większą moc ssącą niż w poprzednich generacjach robotów Roomba. Silnik ten dodatkowo jest wspomagany przez uszczelnianą budowę, dzięki której wszystkie śmieci trafiają do pojemnika na brud i się z niego nie wydostają. Kolejna, najważniejsza moim zdaniem nowość, to zastosowanie zupełnie nowych szczotek.

Chociaż nazwa „szczotka” jest tu trochę nie na miejscu, gdyż tak naprawdę są to walce pokryte gumową, elastyczną powłoką. Dzięki temu, że nie wykorzystano włosia, a stałą powłokę, zmniejszyła się odkryta powierzchnia otworu ssącego, przez co odkurzacz lepiej zbiera wszelkiego rodzaju zabrudzenia.

Poza tym otrzymamy to, co najlepsze w odkurzaczach Roomba

Czyli sprzęt, który raz dziennie sam uruchomi się i zacznie sprzątać. Urządzenie, które dojedzie w zakamarki, do których nie zajrzy nawet perfekcyjna pani domu. I muszę Wam powiedzieć, że nie są to czcze słowa, ponieważ nawet stara Roomba 780 zawstydziła słynącą z pedantycznego porządku moją mamę i po dwóch rundach jazdy wróciła z pełnym pojemnikiem prosząc o opróżnienie.

Roomba 880

Sprzęt ten jest absolutnie bezobsługowy, sam jeździ, sam sprząta, nie spada ze schodów, nie gubi się i sam się ładuje. Wymaga tylko wypróżniania go co trzy dni i czyszczenia co dwa-trzy tygodnie. W porównaniu z klasycznym odkurzeniem to prawie nic. Każdy, kto widzi ten sprzęt akcji, jest nim zachwycony, bo ma on tylko jedną wadę – jest głośny. Ale jeśli sprząta wtedy, kiedy nikogo nie ma w domu, nie da się tego zauważyć. A nawet jeśli komuś to przeszkadza, to problem ten poprawiono w nowej Roombie.

Do sklepów trafią dwa nowe modele odkurzaczy – Roomba 870 oraz 880.

Jeśli wierzyć specyfikacji, różnią się jedynie tym, że w wyżej oznaczonym modelu znajduje się dodatkowy pilot pozwalający na manualne sterowanie odkurzaczem. Gadżet który mam i z którego skorzystałem jedynie raz – z ciekawości.

Specyfikacje

Poza tym oba modele są wyposażone w identyczne wyposażenie, w tym w wirtualną latarnię. Pozwala ona na stworzenie wirtualnej ściany, za którą odkurzacz nie wyjedzie lub na użycie jej w roli przedłużacza zasięgu – opcja ta przyda się tylko w naprawdę dużych domach o powierzchni ponad stu metrów kwadratowych na jedną kondygnację.

Mimo niewielkich różnic cena miedzy obydwoma modelami Roomby jest znaczna i wynosi aż 400 zł.

Stanowi to aż kilkanaście procent ceny każdego, swoją drogą niezbyt taniego, odkurzacza. Model Roomba 870 kosztuje bowiem aż 2699 zł, zaś Roomba 880 aż 3099 zł. Może wydawać się, że jest to naprawdę dużo. Twierdzi tak każdy, kto nie miał Roomby i traktuje to jak wydanie 3000 zł na odkurzacz.

roomba 870

Prawda jest jednak taka, że tutaj nie płaci się za odkurzacz. W końcu jak często używasz odkurzacza? Raz na tydzień? Dwa razy na tydzień? Jak długo zajmuje Ci każde dokładne odkurzanie? Pewnie co najmniej godzinę. Płacąc za Roombę nie płacimy za urządzenie, płacimy za zaoszczędzony czas oraz pewność, że każdego dnia po przyjściu do domu będzie nas witać po prostu czystość.

Sam niebawem będę rozstawał się z testową Roombą i jestem pewien, że kupię ją sobie.

Chcę tego, nalega na to również moja druga połówka. I zapewne zdecydujemy się na nowszy model.

PS Przyznam, że po ponownym przeczytaniu tego tekstu dotarło do mnie, że wystawiłem iRobotowi niezłą laurkę... Jednak piszę o Roombie w samych superlatywach, gdyż produkt ten po prostu na to zasługuje. Testowałem wiele komputerów, smartfonów, tabletów i różnego rodzaju gadżetów. Większość z tych sprzętów miałem za nikomu niepotrzebne dodatki, za zwykłe zabawki. Roombę zaś mam za urządzenie, które może nie pozwoli mi uruchomić najnowszych gier w najwyższych ustawieniach szczegółowości grafiki, ale sprawi, że jeśli będę chciał to zrobić, będę miał na to czas. A przy okazji nie będę musiał tego robić w brudnym, nieodkurzonym mieszkaniu.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst