Tech  / Felieton

Dlaczego od miesiąca nie muszę płacić za Deezera?

Niemal miesiąc temu automatyczna płatność dla Deezera za abonament Premium+ z mojej karty nie powiodła się, bo karta stała się nieaktywna. Nie zauważyłam tego przez kilka dni, potem wróciłam do Deezera, który zaczął wyświetlać mi informację o płatności i o tym, że dostaję kilka dni w gratisie “by nic nie zakłóciło ciągłości mojej subskrybcji”. Minęło 27, monit wciąż się wyświetla, a jedyne, co się zmieniło to to, że przy uruchamianiu serwisu muszę go zamykać. 27 dni. Kto płaci artystom, których słucham? Czy Deezer ma problemy i czy z całym modelem subskrybcji muzyki jest coś nie tak?

Nie dość, że abonament Deezera od kilku miesięcy kosztuje śmieszne 9,99 zł, to jeszcze od 27 dni go nie zapłaciłam, jednocześnie też nie zobaczyłam ani nie wysłuchałam ani jednej reklamy. Słuchałam mnóstwo muzyki, zarówno z komputera jak i urządzenia mobilnego i czekałam aż Deezer w końcu będzie miał mnie dość i zlikwiduje przywileje konta Premium+. Dalej słucham…

Zrzut ekranu z 2014-03-31 19:37:49

To znaczy, że pomniejszam zyski artystów

Według standardowych cenników Deezer płaci artystom 50 procent zysków netto z reklam (wykluczając Francję, tam tylko 35 procent) i 50 procent zysków z abonamentu dzielone jest proporcjonalnie do odsłuchań na wszystkich artystów. Na przykład jeśli z Deezera korzysta 5 milionów płacących subskrybentów i średnia cena abonamentu wynosi 10 zł (dla uproszczenia, ceny w każdym ze 182 krajów są różne), to Deezer na abonamentach zarobi 50 milionów w miesiącu. Nie mam informacji, czy odlicza od tej kwoty koszty operacyjne, ale załóżmy, że nie i że wystarcza mu 50% prowizji. Do podziału między artystów zostaje więc 25 milionów.

Według Deezera użytkownik słucha średnio 60 godzin muzyki w miesiącu (grudzień 2012). Jeśli przyjmiemy, że średni utwór ma 4 minuty, to okaże się, że średnio użytkownik słucha aż 900 (!) utworów w miesiącu. Płacących użytkowników jest 5 milionów, więc przesłuchają ponad 4,5 miliarda (!) utworów miesięcznie. Do podziału było 25 milionów złotych, więc za przesłuchanie jednego utworu Deezer zapłaci… 0,005555556 zł.

Nawet, jeśli się mylę i artyści dostają o połowę więcej, bo przeciętny użytkownik słucha o połowę mniej utworów, to i tak są to sumy malutkie. 0,006 zł za utwór to 0,072 zł za odsłuchanie albumu z 12 utworami lub 6 zł za 1000 odsłuchów. A przecież wytwórnie czy dystrybutorzy też biorą swoją prowizję.

Tylko, że mówimy o modelu, w którym rozliczane są wpływy z użytkowników płacących lub słuchających i oglądających reklam. W którą grupę wliczana jestem ja, niemal miesiąc nie przynosząca żadnych wpływów?

Czy odsłuchane przeze mnie utwory liczone są jako odsłuchy promocyjne, które nie wpływają na podział zysków z artystami, czy może obniżam stawki dzielone między artystów? Tak czy siak tracą artyści.

Ile jest takich osób jak ja, które od miesiąca nie muszą płacić? Czy to błąd systemu, przeoczenie czy celowe działanie?

Zrzut ekranu z 2014-04-01 13:33:15

Jeśli celowe działanie, to czy przewidziane jest na zatrzymanie użytkowników, którzy zdecydowali się przestać płacić?

Strumieniowanie muzyki krytykowane jest za niejasne rozliczenia z artystami, małe zyski uniemożliwiające zarabiane jeśli nie jest się topowym muzykiem z milionami odsłuchów, czy za podatność na manipulacje zyskami ze szkodą dla innych artystów.

Rozdawanie za darmo kont Premium, nawet jeśli w dobrej wierze i by zyskać więcej użytkowników, to w ogólnym rozrachunku szkoda dla wizerunku strumieniowania muzyki i dawanie oręża tym, którzy przeciwni są zmianom modelu dystrybucji muzyki.

PS. Wciąż słucham za darmo.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst