Szalone nazwy - gorzej, gdy firmy chcą twardo egzekwować ich pisownię
Ostatnio po jednym z tekstów dostałam prośbę o użycie poprawnej pisowni nazwy - samymi małymi literami. “Zarejestrowany znak”, blablabla. Nie powiem skąd prośba pochodziła, bo to akurat mało istotne, ale poinformuję: nie zmienię nazwy. Nazwa użyta na początku zdania złożona tylko z małych liter jest małym gwałtem na psychice.

REKLAMA