Tech

Steganografia, szpiegowanie użytkowników i World of Wacraft

Temat „szpiegowania” przez przeróżne witryny stał się ostatnio bardzo modny. Głównymi podejrzanymi zawsze są popularne portale internetowe. Google, Facebook, Bing, i tak dalej. Kto by jednak podejrzewał, że wymyślne mechanizmy „inwigilacji” są obecne również w popularnej grze World of Warcraft?

Temat szpiegowania jest rozdmuchany do granic możliwości, ale to dobrze. Z jednej strony doskonale rozumiem, po co Google’owi czy Facebookowi moje dane i jaki jest ich model biznesowy na „darmowych” usługach. Rozumiem też korzyści związane ze spersonalizowanymi treściami dobieranymi na podstawie tego, co robię w Sieci.

Z drugiej jednak strony domagam się nadzoru i kontroli. Ci „krzykacze” wiedzą, co robią. Pewne granice nie mogą zostać przekroczone. Domagam się prawa do prywatności, jeżeli sobie tego zażyczę. Nie mam problemu z tym, że Facebook „czyta” moją korespondencję, ale miałbym, gdyby robił to potajemnie, bez mojej wiedzy i zgody. Dlatego mimo iż nie zawsze zgadzam się z każdą aferą dotyczącą naruszania prywatności, tak cieszę się, że firmom uważnie patrzy się na ręce.

Bywają jednak przypadki naruszenia prywatności, które nie mają żadnego pożytku dla klienta. Jeżeli na dodatek dotyczą płatnego produktu, i są one potajemne, to należy bez zastanowienia protestować. Mam nadzieję, że od dnia dzisiejszego wiele osób zdecyduje, że nie przedłuży abonamentu na grę World of Warcraft.

Jak się okazało, gra zawiera mechanizm, który pozwala jednoznacznie zidentyfikować autora… zrzutu ekranowego z gry. Jak odkryli użytkownicy forum OwnedCore, gra zapisuje w obrazie ukryte informacje za pomocą metod steganograficznych. Manipuluje pikselami w taki sposób, by za pomocą odpowiedniego oprogramowania, móc wyciągnąć z obrazka znacznie więcej informacji, niż gracz by sobie tego życzył.

Informacje, które są publikowane, są dość obszerne. Z obrazka można wyczytać identyfikator konta autora, datę wykonania zrzutu ekranowego i adres IP serwera, z którym gracz jest połączony. Po co Blizzardowi tego typu informacje?

Najprawdopodobniej do tego, by móc namierzać pirackie serwery gry, które umożliwiają zabawę bez konieczności płacenia należnego Blizzardowi abonamentu. To prawdziwa plaga World of Warcraft i rozumiem chęć walczenia z tym procederem.

Popieram próby zwiększenia zarobku przez tę firmę z całego serca. Tak jak nie lubię ich gier, tak wiem, że podbiły one serca nie tylko milionów, ale i dziesiątków milionów graczy na całym świecie. Ale stanowczo protestuję przeciwko tego typu zagrywkom. Co więcej, nie miałbym nic przeciwko temu mechanizmowi, ale pod jednym warunkiem: chcę być o tym informowany. A tak, przykro mi, ale apeluję o głosowanie portfelem do wszystkich Was, którzy wciąż grają w Diablo, Warcrafta czy Starcrafta. Sami zdecydujcie, przedłużając lub nie, abonament na grę, czy tego typu zagrywki są okej.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst