Tech

Najważniejsze aplikacje to te preinstalowane

W App Store i Android Markecie dostępne są setki tysięcy aplikacji i nawet nie ma sensu już ściganie się “kto ma więcej”. Według Nielsena wśród pięciu najczęściej używanych aplikacji na Androidzie cztery pochodzą od Goolgle’a i na dodatek są preinstalowane. A przecież jeszcze niedawno mówiło się, że smartfon dodatkowymi aplikacjami stoi i to one są siłą. To był nacigany mit. W smartfonach ilość dostępnych aplikacji przestaje mieć znaczenie. Liczy się jakość.

Nie licząc Marketu jako aplikacji w pierwszej piątce znajduje się Facebook, Gmail, Google Maps, Google Search i YouTube. Badanie przeprowadzono na 5 tysiącach osób, które zgodziły się na nie i same zainstalowały oprogramowanie z otrzymanego linka. To plus fakt, że ponad 90% badanych bardzo aktywnie korzysta z Android Marketu wyklucza możliwość, iż badani byli nieświadomi możliwości smartfona. I to jest najciekawsze.

Aktywni użytkownicy wiedzący, co to Android Market i potrafiący zainstalować aplikacje do zbierania danych i tak korzystali z aplikacji preinstalowanych w systemie.

Jest w tym dużo racji, bo o ile sklepy z aplikacjami są atrakcyjne, to jednak podstawową wartością smartfonu czy każdego innego urządzenia mobilnego jest to, co potrafi już na starcie i czy zapewnia “out of the box” jak najwięcej możliwości. Nie na darmo producenci w nakładkach na Androida umieszczają swoje programy pocztowe, do obsługi sieci społecznościowych czy autorskie sklepy z aplikacjami. Dla przeciętnego użytkownika największą wartość ma to, co jest zainstalowane a nie to, co potencjalnie można zainstalować.

Nie ma co czarować, że setki milionów osób będą od razu korzystać ze sklepów mobilnych i instalować dziesiątki aplikacji. Zestawienie Nielsena zawiera 20 bardzo popularnych aplikacji użytkowych. Oprócz Angry Birds na liście nie ma żadnej gry, a kilka spośród pozycji jest również preinstalowane przez niektórych producentów (Quickoffice czy Twitter i Facebook).

Poza tym zarówno App Store jak i Android Market osiągnęły tak duże rozmiary, że kolejne 50 tysięcy aplikacji nie robi wielkiej różnicy. Między 200 tysiącami, 400 tysiącami a nawet i choćby milionem nie ma dużej różnicy. I tak nikt fizycznie nie byłby w stanie zainstalować i sprawdzić nawet połowy.

Dużą wartość stanowi komfort użytkowania smartfonu i to, co można zrobić na nim “domyślnie”.Oprócz tego łatwość i przejrzystość. Dlatego na przykład Symbian tyle stracił – dla szarego Kowalskiego służył jako ficzerfon, bo aplikacje dołączane do zestawu były skomplikowane i mało atrakcyjne (choćby ta do obsługi sieci społecznościowych z Symbiana Anna). Apple a potem Google uczynili korzystanie z zaawansowanych funkcji nieskomplikowanym procesem sprowadzającym się do minimalnych czynności.

Często zapominamy, że smartfon dla mas jest wciąż w większości telefonem, dopiero potem urządzeniem do rozrywki i zaawansowanej pracy.

A patrząc z tej perspektywy aplikacje ze sklepów nie są już tak ważne. Są dodatkiem do tego, co było zainstalowane na początku.

nie mobile
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst