Być szczery..., Kaziu
Czasami miewam chwilę zwątpienia. W zasadność marketingu, działań public relations, w skuteczność pozytywnej perswazji konsumenta i prosumenta. Gdzie leży granica zdrowego rozsądku, a gdzie zaczyna się bezimienna masa bezmózgowia, której sprzedać można nawet - za przeproszeniem - ładnie zapakowane odchody? Czy to ci sami: ci którzy na iPhone instalują iFarta i Pull My Finger, i ci którzy kupią wiersze Izabel?
REKLAMA