REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się

Cały świat podnieca się jedną imprezką. Kim jest Sanna Marin, która najpewniej zapłaci za nią głową?

Sanna Marin to najmłodsza i najbardziej lewicowa premier w historii Finlandii. Nieraz daje wyraz swoim poglądom, biorąc chociażby udział w Paradach Równości. Czas wolny lubi natomiast spędzać na festiwalach rockowych i (jak widać) na szalonych imprezach. Teraz musi się tłumaczyć z wideo z jej udziałem, które podbija media społecznościowe.

sanna marin premier skandal afera
REKLAMA

Jakbyście kiedyś mieli imprezować z kimś, z europejskich liderów, upewnijcie się, że będzie to Sanna Marin. Premier Finlandii naprawdę potrafi się bawić. Udowadnia to wideo, które krąży aktualnie po mediach społecznościowych. Widać na nim jak polityczka tańczy, śpiewa i dokazuje wraz ze znanymi z życia publicznego osobami.

Wideo wywołało oczywiście kontrowersje. Bo przecież takie zachowanie nie przystoi osobie, która zajmuje stanowisko premiera Finlandii. Z drugiej jednak strony należy się jej trochę zrozumienia. W końcu jest jeszcze młoda. Liderką swojego kraju stała się bowiem w 2019 roku, mając zaledwie 34 lata.

REKLAMA

Sanna Marin - kim jest premier Finlandii?

Sanna Marin jest najmłodszą osobą, która objęła stanowisko premiera w historii Finlandii. Po szczeblach politycznej kariery zaczęła wspinać się bardzo wcześnie. Do socjaldemokratycznej młodzieżówki dołączyła niedługo po skończeniu szkoły średniej. W 2015 roku trafiła do parlamentu, a cztery lata potem została minister transportu i komunikacji. Nie zagrzała miejsca na tym stanowisku.

Po zaledwie pół roku partia socjaldemokratów wybrała Sannę Marin na swoją liderkę, aby zastąpiła Antti Rinne jako premiera. Od tamtej pory znalazła się w centrum zainteresowań mediów całego świata. Również tych z Polski. Rodzime portale rozpisywały się swego czasu na temat życia prywatnego polityczki. Tamte plotkarskie doniesienia skupiały się niestety tylko na tym, że jest młodą córką dwóch lesbijek.

Sanna Marin wprowadzała nowe standardy w światowej polityce, ale teraz może zapłacić głową za imprezkę.

Sanna Marin - afera

Poglądy Sanny Marin są bardzo postępowe. Została nawet określona mianem "najbardziej lewicowej premier w historii Finlandii". Stanowczo sprzeciwia się ograniczaniu liczby przyjmowanych uchodźców, chce też neutralności kraju pod względem emisji dwutlenku węgla. Nie boi się wyjść do ludzi i razem z nimi bawić się na festiwalu rockowym (jest fanką Rage Against the Machine), ani wziąć udziału w Paradzie Równości. Swoją przebojowością zmienia standardy w światowej polityce.

Chociaż Sanna Marin regularnie zachwyca internautów o lewicowych poglądach, to swoim stylem życia wzbudza też kontrowersje. Tak było w grudniu 2021 roku, kiedy to spędziła noc w helsińskim klubie. Telefon służbowy zostawiła w domu. Nie można było się z nią skontaktować, aby poinformować, że miała kontakt z osobą zakażoną koronawirusem.

Sanna Marin - afera o imprezę

Dzisiaj musi się tłumaczyć z nagrania z prywatnej imprezy. Przed spotkaniem swojej frakcji parlamentarnej przyznała, że wideo, które podbija aktualnie sieć, liczy sobie już kilka tygodni. Nie sądziła, iż stanie się publiczne i nie ma pojęcia, kto stoi za jego wyciekiem. Pojawia się na nim jednak coś, co wzbudza poważne obawy opinii publicznej.

Sanna Marin - premier Finlandii - afera
REKLAMA

Internauci usłyszeli na nagraniu, jak ktoś krzyczy słowo "jauho", czyli w dosłownym znaczeniu "mąka", a w slangu - kokaina. Sanna Marin utrzymuje jednak, że w trakcie imprezy spożywała tylko alkohol. Narkotyków nie tykała i co więcej, nie widziała, żeby ktokolwiek zażywał nielegalne substancje.

Na nagraniu rzeczywiście możemy zobaczyć, jak Sanna Marin bawiła się niczym każdy z nas w towarzystwie znajomych. Nie ma co wieszać na niej psów, jeśli zgodnie z jej słowami narkotyków na imprezie nie było. Choć oczywiście bardziej konserwatywna część społeczeństwa uzna zapewne inaczej. Wydaje się jednak, że w reakcjach na wideo z Marin jest zbyt wiele świętoszkowatości. Ja tam zazdroszczę Finlandii takiej wyluzowanej polityczki. Przecież to nie tak, że uznała Helsinki za swoje miasto, a potem zażyczyła sobie piosenki Jamiroquai, jak pewien znany polityk znad Wisły.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA