REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Polacy czekają na "nasze" science fiction. Ludziom od "Wiedźmina" uda się z "Chórem zapomnianych głosów"?

Bestsellerowy polski pisarz Remigiusz Mróz, poinformował właśnie, że jego kolejny cykl powieści zostanie zekranizowany. Nie byłoby w tym nic osobliwego - w końcu Mroza adaptuje się dość często - gdyby nie jeden fakt. Tym razem mowa o powieściach science fiction z serii "Chór zapomnianych głosów", a realizacją zajmie się kojarzone z "Wiedźminem" Platige Image.

remigiusz mróz książki science fiction ekranizacja platige imag wiedźmin
REKLAMA

Remigiusz Mróz znany jest przede wszystkim jako niezwykle płodny autor kryminałów, których imponująca lista każdego roku wydłuża się o kilka tytułów. Pisarz ma jednak w swoim dorobku również powieści z innych gatunków. W tym także science fiction. Chodzi o tytuły "Chór zapomnianych głosów" i "Echo z otchłani", popełnione kolejno w 2014 i 2020 roku.

Dziś Remigiusz Mróz oświadczył, że obie książki zostaną zekranizowane. Wielu polskich fanów fantastyki ucieszy wieść, że rozwojem projektu zajmuje się Platige Image wraz ze swoim domem produkcyjnym Dobro. Istnieje jeden kluczowy powód, dla którego ta informacja wydaje mi się intrygująca. Chodzi o kwestię bardzo prozaiczną, ale bolesną dla fanów gatunku. W Polsce od lat panuje olbrzymi niedobór filmów science fiction w rodzimej kinematografii.

REKLAMA

Science fiction Remigiusza Mroza zmierza na ekrany. O czym opowiada "Chór zapomnianych głosów"?

Za każdym razem szczerze kibicuję każdemu gatunkowemu projektowi polskich twórców, którzy odważą się spróbować opowiedzieć historię zawartą w ramach rzadko spotykanej w naszym kinie konwencji. Polscy miłośnicy science fiction mogą narzekać nie tyle na brak projektów udanych, co na brak projektów w ogóle. Nie licząc kilku ciekawych krótkometrażówek ("Twardowsky") i klasyków ("Przekładaniec", "Ga-ga: Chwała bohaterom", "Seksmisja"), skostniała polska kinematografia nie ma widzom zbyt wiele do zaoferowania na tym polu. Dlatego też zamierzam przyglądać się projektowi Platige Image z zainteresowaniem, życzliwością i nadzieją. Choć, rzecz jasna, już teraz można mieć wiele obiekcji.

Jak wiemy, Platige Image ma na koncie sporo polskich i międzynarodowych projektów oraz wiele nagród. Jednocześnie wielu "niedzielnych" widzów kojarzy się ich przede wszystkim ze świetnymi cinematikami do gier "Wiedźmin" i znacznie mniej udanymi efektami w serialu Netfliksa pod tym tytułem. Zrobili też jedną z części serii "Miłość, śmierć i roboty". Rzecz w tym, że dom produkcyjny Dobro to kreatywne studio, które w swoim portfolio ma jednak przede wszystkim reklamy i teledyski. Nie wiadomo więc, czy udźwignie takie wyzwanie.

Czy Remigiusz Mróz uratuje nas od posuchy rodzimych sci-fi? Trochę trudno w to uwierzyć.

Można się też zastanawiać, czy proza Mroza to najlepsza baza do przecierania szlaków w adaptacjach rodzimej fantastyki naukowej (choć warto zauważyć, że nie są to powieści źle oceniane). "Chór zapomnianych głosów" to nazwa dwutomowego cyklu powieści. Akcja skupia się na okręcie badawczym "Accipiter", który przemierza bezkres kosmicznej próżni, a jego załoga pogrążona jest w głębokiej kriostazie. Nieliczni świadomi są dramatu, który rozgrywa się na pokładzie.

REKLAMA

Astrochemik Håkon Lindberg budzi się przedwcześnie z kriogenicznego snu i widzi, jak ginie jeden z ostatnich członków załogi. Prócz niego rzeź przetrwał tylko nawigator, Dija Udin Alhassan. Bohater zastanawia się, kto jest odpowiedzialny za fiasko misji: nawigator, obca cywilizacja, nieokreślony byt? Fabuła brzmi więc całkiem interesująco, choć może nieco zbyt podobnie do innych podobnych opowieści, które często ekranizował Netflix.

Z drugiej strony, to chyba dobrze, że Remigiusz Mróz trzyma się elementów kryminalnych, w których od lat dobrze się odnajduje. Dlatego obawy niedopieszczonych przez lata widzów są naturalne, ale - póki co - bezzasadne. Nie znamy jeszcze nazwisk pracujących przy projekcie osób; nie wiemy, kto będzie odpowiadać za scenariusz czy reżyserię. Fakt, że cokolwiek dzieje się na tym gatunkowym poletku, budzi nieśmiały optymizm. Kto wie, może rzeczywiście Mróz wraz z studiem Dobro zainspirują innych i przetrą szlaki.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA