Dzieje się  /  Artykuł

Gruba drama na polskim podwórku. Rosati chce pozwać Rusin za słowa o Weinsteinie, a Rusin nie odpuszcza

Picture of the author

Zaczęło się niewinnie od skomentowania zachowania Kingi Rusin na oscarowym afterze, a może się to nawet skończyć w sądzie. Weronika Rosati wyjawiła, że już „przekazała sprawę swoim prawnikom”. Tymczasem prezenterka nie odpuszcza i dalej opisuje relację aktorki z siedzącym w więzieniu Harveyem Weinsteinem.

Najpierw był wywiad z Rosati przy okazji tegorocznych oscarów. Aktorka została poproszona o skomentowanie afterparty, na którym Rusin tańczyła z Leonardo DiCaprio, a „otoczony wianuszkiem dziewczyn Bradley Cooper posyłał jej uśmiechy”. Potem zrobiła sobie słynne selfie z Adele.

Aktorka opowiedziała, że Amerykanie mają bzika na punkcie prywatności, a jeśli w miejscu publicznym pojawia się celebryta, to nikt się na niego nie gapi i nie robi zdjęć jak – w domyśle – Kinga Rusin. Rosati swoją wypowiedzią otworzyła wygojone już rany na honorze byłej prowadzącej „Dzień Dobry TVN”.

Kinga Rusin pozywała TVP, a teraz sama może stanąć przed sądem.

Wszyscy bowiem pamiętamy, że za sprawą „insiderskiego materiału” przez długi czas była obiektem żartów. Pozywała nawet TVP za materiał w „Wiadomościach”, w którym narrator, udając damski głos, czytał jej wpis.

„Nigdy nie komentowałam Twojego życia, mimo, iż byłam o to proszona” – napisała dziennikarka i ni stąd, ni zowąd przypomniała relację aktorki i skazanego za gwałt producenta Harveya Weinsteina, od którego zaczął się ruch #MeToo. Media w 2007 pisały, że 23-letnia wówczas Rosati i 46-letni Amerykanin mieli romans. Ich wspólne zdjęcia z warszawskiej starówki obiegły sieć.

Jednak teraz to Kinga Rusin może być pozwana. „Sprawę wpisu na Instagramie Kingi Rusin na mój temat przekazałam moim prawnikom i oni zdecydują, co dalej z tym zrobić. Ja obecnie nie mam czasu na dyskusje na takim poziomie, bo jestem zajęta próbami i przygotowaniami do nowej, międzynarodowej produkcji” – powiedziała aktorka Pudelkowi.

Po stronie Weroniki Rosati stanęła Paulina Młynarska i Karolina Korwin Piotrowska.

W obronie aktorki stanęły też inne kobiety z polskiego show-biznesu m.in. była aktorka, a obecnie pisarka i dziennikarka Paulina Młynarska. „Strzelanie w nielubianą koleżankę taką amunicją jest nie do przyjęcia. I nie chodzi tu o znane panie, tylko mechanizm dowalania drugiej kobiecie poniżej pasa. Grubo poniżej” – przyznała aktorka.

Karolina Korwin Piotrowska zauważyła, że jakby teraz każdy zaczął się bawić w FBI lub IPN w poszukiwaniu haków, to wkrótce „wyleci z szaf, szafeczek i pawlaczy tona zaśmierdłych i zamierzchłych zdjęć i trupków, wylecą ze wszystkich szaf”. „Te wszystkie metoo, cała solidarność kobieca, siostrzeństwo, tęczowe sztandary, krzyki, ekologiczne odezwy, wielkie słowa będą się nadawać jedynie na podpałkę niechcianych i niepotrzebnych stosów, które zapłoną” – napisała dziennikarka.

Jednak 50-letnia Kinga Rusin dalej nie odpuszcza.

Dodała na Instagramie zdjęcie z Malediwów z podpisem: „W oczekiwaniu na pozew za przypomnienie prawdziwej historii sprzed lat... PS. Widzę, że Rosati udaje ofiarę i dąży do konfrontacji. Ciekawe dlaczego akurat teraz szuka rozgłosu, prowokując mnie w wywiadach, a następnie >>strasząc<< prawnikami? Może się kiedyś dowiemy”. Następnie szerzej opisała dobrze znaną historię jej znajomości Rosati i Weinsteina.

Co na to jej fani? Jednio mówią, by nie szła na wojnę z Rosati: „Pani Kingo, szkoda się babrać. Szkoda, że musi Pani się tym zajmować. Ma Pani lepsze rzeczy do roboty i dużo bardziej pożyteczne”, Pani Kingo - nie warto się w to pakować . Lepiej iść popływać”.

Drudzy z kolei twierdzą, że dobrze robi i powinna się bronić: „Pani Kingo, fakt niech pani da sobie spokój, ale z drugiej strony ile można ciągle nastawiać policzki? W końcu człowiek nie wytrzymuje” — czytamy w komentarzach.

* Zdjęcie główne: www.instagram.com/kingarusin / www.instagram.com/weronikarosati

Oscarowe i głośne tytuły możesz obejrzeć w CHILI za darmo dzięki nowej promocji Logitech – sprawdź

przeczytaj następny tekst