1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

HBO zbroi się do walki na śmierć i życie z Netfliksem. Przejęcie „Ricka i Morty'ego” to dopiero początek

rick i morty hbo go

HBO GO ogłosiło, że 5. sezon serii „Rick i Morty” trafi tam w Polsce na wyłączność. Przejęcie praw do hitowej animacji to kolejny mocny cios wymierzony w Netfliksa. I przy okazji grunt przygotowywany pod premierę HBO Max.

Netflix i HBO GO to dwie największe zagraniczne platformy streamingowe w naszym kraju, ale przez wiele lat trudno było mówić o ich równej rywalizacji. Firmy ścierały się w trakcie rozmaitych ceremonii rozdania nagród, ale pod względem zasięgu i liczby subskrybentów zwycięzca był tylko jeden.

Koncern AT&T, do którego należą m.in. HBO i wytwórnia Warner Bros., w pewnym momencie uznał jednak, że chce wreszcie na poważnie stanąć w szranki z Netfliksem. W taki sposób narodziła się koncepcja HBO Max.

Początki nowego serwisu streamingowego nie były łatwe, ale od początku roku krążą wokół niego właściwie same pozytywne wieści. Olbrzymie zainteresowanie filmami „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” i „Godzilla vs Kong” sprawiło, że platforma wzrosła w 1. kwartale 2021 roku o 2,8 mln użytkowników. To wciąż mniej niż Netflix w analogicznym okresie (a ten wynik uznano za porażkę), ale warto pamiętać o jednej kwestii. HBO Max wciąż jest dostępne tylko w USA.

HBO tworzy grunt pod premierę nowej usługi przez przejęcie seriali „Przyjaciele” oraz „Rick i Morty”.

Spekulacje na temat obu wydarzeń sięgają jeszcze zeszłego roku, bo „Rick i Morty” powstał na kanale Adult Swim należącym do AT&T, a prawa do dystrybucji „Przyjaciół” na VOD przejęło na wyłączność HBO Max. Początkowo nie wiadomo było jednak, czy koncern będzie chciał rozwijać nową platformę na innych rynkach i w jakiej dokładnie formie przebiegnie ten proces.

Dopiero w grudniu doczekaliśmy się oficjalnej informacji, że HBO Max zastąpi HBO GO i HBO Now w Europie w 2. połowie 2021 roku. Szefowie serwisu bardzo słusznie uznali przy tym, że po prostu zamienienie jednego loga na drugie nie będzie wystarczająco mocnym startem. Nawet w kontekście nowych tytułów, które najprawdopodobniej by się tam pojawiły. Dlatego podbieranie głośnych tytułów na licencji od konkurencji (przede wszystkim Netfliksa) już się zaczęło.

Netflix doskonale wiedział, co się szykuje. Ale cios i tak jest bolesny.

Największy serwis VOD od kilku lat inwestuje coraz więcej w oryginalne produkcje – w bieżącym roku wyda na ten cel ponad 10 mld dol. – właśnie po to, żeby uniezależnić się od tytułów na licencji. Bo minął już okres największej hossy, gdy Netflix mógł robić interesy z każdą wielką wytwórnią czy stacją telewizyjną. Teraz one same mają własne platformy streamingowe i zazdrośnie pilnują swoich największych hitów.

Im więcej nowych serwisów będzie pojawiać się w Polsce, tym uboższa będzie biblioteka Netfliksa. To nieuniknione, ale firma Reeda Hastingsa i tak ma dużą przewagę nad konkurencją, którą zbudowała przez lata globalnej dominacji. Nie może natomiast lekceważyć mocy, jaką HBO GO zyskuje dzięki takim tytułom jak „Przyjaciele” czy „Rick i Morty”. Rozmaite badania pokazuję, że hitowe seriale na licencji sprzed lat są najczęściej streamowane przez ogół widzów. Netflix zdaje sobie zresztą z tego sprawę, dlatego wykupił od 2021 roku prawa do streamingu sitcomu „Kroniki Seinfelda”.

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że 5. sezon „Ricka i Morty'ego” będzie wielkim hitem. A przecież w 2019 roku zamówiono 70 nowych odcinków serialu, co oznacza jeszcze kilka kolejnych sezonów. Wszystkie najprawdopodobniej pokaże właśnie HBO Max (po tym jak już zastąpi w Polsce HBO GO). Ta karta w talii platformy będzie bardzo mocna. Na tyle, by wraz z wieloma innymi mocnymi nowościami takimi jak np. prequel „Gry o tron” pozwolić HBO na rzucenie poważnego wyzwania Netfliksowi.

Oscarowe i głośne tytuły możesz obejrzeć w CHILI za darmo dzięki nowej promocji Logitech – sprawdź